WAŁBRZYCH W OGÓLNOPOLSKIM ŚLEDZTWIE, 11 OSÓB OSKARŻONYCH I MILIONY W TLE

Zmowy przetargowe, ustawiane pod konkretnego wykonawcę wymagania, milionowe dofinansowania i instalacje do przetwarzania odpadów w kilku częściach Polski. Sprawa, która zaczęła się od działań CBA, weszła w kolejny etap. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 11 osobom. Na mapie objętych postępowaniem inwestycji jest również Wałbrzych. A tutaj w tle pojawia się kwota około 17 milionów złotych unijnego dofinansowania.

To już nie jest wyłącznie śledztwo i seria zatrzymań. Sprawa trafiła do sądu.

5 czerwca 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Świdnicy skierowała do Sądu Okręgowego w Świdnicy akt oskarżenia obejmujący 11 osób. Postępowanie dotyczy przetargów związanych z instalacjami do przetwarzania i sortowania odpadów.

Według prokuratury mechanizm miał funkcjonować w kilku miejscach w Polsce. W oficjalnym komunikacie wymieniono Wałbrzych, Bielsko-Białą, Płońsk i Wierzawice.

PRZETARG POD JEDNEGO WYKONAWCĘ?

Opisany przez śledczych mechanizm jest poważny.

Dwóch pracowników firmy zajmującej się dostarczaniem i montażem linii technologicznych miało nawiązywać kontakty z przedstawicielami jednostek komunalnych, a następnie uczestniczyć w przygotowywaniu rozwiązań, które trafiały do dokumentacji przetargowej.

Według prokuratury wymagania miały być konstruowane w taki sposób, że faworyzowana firma jako jedyna była w stanie je spełnić.

Konkurenci mieli natomiast nie być w stanie dostosować swoich ofert i rezygnować z udziału.

Śledczy opisują kontakty podczas konferencji i targów branżowych, ale także spotkania odbywające się w hotelach i innych miejscach sponsorowanych przez firmę.

To właśnie na tym tle prokuratura postawiła zarzuty dotyczące m.in. zmów przetargowych.

WAŁBRZYCH NA MAPIE ŚLEDZTWA

Dla mieszkańców naszego regionu najważniejszy jest jednak wątek wałbrzyski.

Dotyczy on Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych i inwestycji związanej z instalacją przetwarzania odpadów przy ulicy Beethovena.

Wśród osób objętych aktem oskarżenia są byli przedstawiciele wałbrzyskiej spółki komunalnej.

I właśnie tutaj sprawa przestaje być odległą historią o ogólnopolskim śledztwie.

Bo jeżeli zarzucane przez prokuraturę nieprawidłowości zostaną potwierdzone, pojawia się pytanie o pieniądze.

Ogromne pieniądze.

Wałbrzyska inwestycja była współfinansowana ze środków Unii Europejskiej. Mowa o około 17 milionach złotych dofinansowania.

Prokuratura wskazuje, że w przypadku naruszenia zasad konkurencyjności środki związane z inwestycjami objętymi sprawą mogą podlegać zwrotowi.

W skali wszystkich badanych inwestycji mowa o ponad 37 milionach złotych.

ORPEL: INWESTYCJA BYŁA KONTROLOWANA

W tym miejscu pojawia się obecny prezes wałbrzyskiego MZUK Kamil Orpel.

To istotne: Orpel nie jest przedstawiany przez prokuraturę jako oskarżony w tej sprawie. Kieruje jednak dzisiaj spółką, której wcześniejszej inwestycji dotyczy jeden z wątków postępowania.

I to właśnie obecny zarząd może mierzyć się ze skutkami wydarzeń sprzed lat.

Orpel, odnosząc się wcześniej do sprawy w lokalnych mediach, wskazywał, że projekt otrzymał dofinansowanie w ramach sformalizowanej procedury, został rozliczony, a następnie poddany kontroli właściwej instytucji zarządzającej. Według przedstawionego przez niego stanowiska kontrola zakończyła się wynikiem prawidłowym.

Mamy więc dwie niezwykle istotne płaszczyzny.

Z jednej strony – prokuratorski akt oskarżenia i zarzuty dotyczące mechanizmu ograniczania konkurencji.

Z drugiej – stanowisko obecnych władz MZUK, wskazujących, że projekt został wcześniej formalnie rozliczony i skontrolowany.

O tym, czy doszło do przestępstw, zdecyduje sąd.

A CO NA TO ROMAN SZEŁEMEJ?

Jest jeszcze jeden wymiar tej historii.

MZUK jest spółką należącą do Gminy Wałbrzych, a prezydentem miasta pozostaje Roman Szełemej.

Nie oznacza to, że prezydent jest oskarżony czy podejrzany w prowadzonym postępowaniu – nie znaleźliśmy informacji, aby Romanowi Szełemejowi przedstawiono w tej sprawie jakiekolwiek zarzuty.

Ale sprawa dotyczy miejskiej spółki, wielomilionowej inwestycji oraz potencjalnych konsekwencji finansowych dla podmiotu należącego do miasta.

Dlatego pytania do władz Wałbrzycha są nie tylko uzasadnione, ale wręcz konieczne.

Czy miasto przeprowadziło własny audyt inwestycji po ujawnieniu śledztwa?

Czy prezydent Roman Szełemej zna pełną dokumentację dotyczącą zarzutów związanych z wałbrzyskim przetargiem?

Czy MZUK albo Gmina Wałbrzych otrzymały jakiekolwiek wezwanie, informację lub ostrzeżenie dotyczące możliwości zwrotu unijnego dofinansowania?

Kto ostatecznie poniesie finansowe konsekwencje, jeżeli sąd potwierdzi ustalenia prokuratury?

I najważniejsze:

czy istnieje scenariusz, w którym skutki finansowe wydarzeń sprzed lat ostatecznie obciążą miejską spółkę, a pośrednio mieszkańców Wałbrzycha?

Na te pytania będziemy oczekiwać konkretnych odpowiedzi.

BYŁA PREZES FUNDUSZU ZATRZYMANA PRZEZ CBA

Skala postępowania najlepiej widoczna jest po jego pozostałych wątkach.

W maju 2025 roku CBA przeprowadziło dużą akcję na terenie czterech województw. Zatrzymano siedem osób.

Wśród nich znalazła się Marta Z., ówczesna prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Rzeszowie.

Jej zarzuty dotyczą wcześniejszego okresu, kiedy kierowała spółką Stare Miasto–Park.

Według śledczych przy inwestycji w Giedlarowej specyfikacja miała zostać przygotowana w sposób odpowiadający rozwiązaniom konkretnego wykonawcy. Do przetargu zgłosiła się jedna firma.

Wartość inwestycji wynosiła około 11 milionów złotych, z czego około 10 milionów pochodziło z dofinansowania.

Marta Z. nie przyznała się do zarzucanych czynów i złożyła wyjaśnienia.

11 OSKARŻONYCH. PONAD 37 MILIONÓW W TLE

Dziś sprawa jest już na zupełnie innym etapie niż podczas pierwszych zatrzymań.

Prokuratura zakończyła śledztwo w zakresie objętym aktem oskarżenia i postawiła przed sądem 11 osób.

Dziewięć z nich to osoby związane z jednostkami komunalnymi z Wałbrzycha, Bielska-Białej, Płońska i Wierzawic. Pozostali to przedstawiciele wykonawcy instalacji.

Prokuratura zarzuca poszczególnym oskarżonym m.in. udział w zmowach przetargowych, wyrządzenie szkody majątkowej, wyłudzenie dofinansowania oraz składanie fałszywych oświadczeń.

O ich winie zdecyduje sąd.

Jedno jest jednak pewne już dzisiaj.

Wałbrzych nie jest obserwatorem tej historii z boku. Jedna z inwestycji miejskiej spółki znalazła się w samym środku postępowania, które doprowadziło do aktu oskarżenia przeciwko 11 osobom.

A skoro w tle wałbrzyskiego wątku znajduje się około 17 milionów złotych publicznego dofinansowania, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy te pieniądze są bezpieczne.

O odpowiedzi na te pytania zwrócimy się zarówno do MZUK, jak i prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja.