Jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o kasę. Grubą kasę.

38 milionów złotych

Tyle Świdnica chce wydać na inwestycję na Wapienniczce, strasząc mieszkańców wizją powodzi, odciętych dróg i paraliżu Zawiszowa.

Tylko gdzie są twarde dowody, że problem rzeczywiście ma aż taką skalę?

Radna Sylwia Osojca-Kozłowska, samorządowiec, radna świdnicka wraca do tematu rzeczki Wapienniczka i planowanej inwestycji za około 38 mln zł, która – według narracji władz miasta – ma chronić Świdnicę przed powodziami i odcięciem ważnych dróg.

Jak podkreśla radna, każda tak ogromna inwestycja powinna opierać się na twardych danych, konkretnych analizach i rzeczywistych zdarzeniach, a nie na ogólnych hasłach oraz budowaniu atmosfery zagrożenia.

Dlatego złożyła obszerne zapytanie do Prezydent Miasta, domagając się szczegółowych informacji dotyczących:

realnego zagrożenia powodziowego ze strony Wapienniczki,

liczby faktycznych podtopień i ich skali,

analiz hydrologicznych uzasadniających inwestycję,

skuteczności istniejących już zabezpieczeń przeciwpowodziowych,

oraz sensowności wydatkowania aż 38 mln zł publicznych pieniędzy.

Radna zwraca uwagę, że przez ostatnie lata temat rzekomo ogromnego zagrożenia praktycznie nie pojawiał się publicznie podczas komisji czy sesji rady miasta, mimo że planowana inwestycja ma mieć gigantyczną skalę.

Podkreśla również, że dobrze zna tereny objęte planami inwestycyjnymi. Przez wiele lat mieszkała na Zawiszowie, a od dekady mieszka w sąsiedztwie suchego zbiornika na Wapienniczce oraz Strzelnicy.

— Poza jednym przypadkiem w 2016 roku nie obserwowałam sytuacji, które uzasadniałyby dzisiejszą alarmującą narrację — wskazuje.

Jednocześnie przypomina, że mieszkańcy Świdnicy doskonale wiedzą, gdzie rzeczywiście regularnie dochodzi do problemów związanych z wodą.
To m.in. rejon ul. Kopernika, który bywa odcinany po intensywnych opadach.

W swoim zapytaniu radna pyta m.in.:

ile razy w ostatnich 10 latach rzeczywiście doszło do zalania terenów wskazywanych dziś jako zagrożone

ilu mieszkańców i przedsiębiorców realnie ucierpiało,

czy obecny zbiornik retencyjny kiedykolwiek wypełnił się nawet w znaczącym stopniu,

czy analizowano tańsze i mniej inwazyjne rozwiązania,

oraz czy inwestycja nie okaże się przewymiarowana wobec rzeczywistych potrzeb miasta.

Pojawiają się także pytania o wpływ nowych, zabetonowanych terenów na odpływ wód opadowych oraz o odpowiedzialność za zanieczyszczenia trafiające do Wapienniczki.

Jak zaznacza:
„To nie jest spór za czy przeciw inwestycji. To pytanie o rozsądek, proporcje i odpowiedzialność za publiczne pieniądze.”

Radna oczekuje teraz konkretnych odpowiedzi i dokumentów, które pokażą mieszkańcom, czy Świdnica stoi przed realnym zagrożeniem, czy też przed próbą uzasadnienia bardzo kosztownej inwestycji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *