Znany adwokat podejrzany o oszustwa na ponad pół miliona złotych. Prokuratura: pokrzywdzonych może być znacznie więcej.
Prokuratura Regionalna we Wrocławiu prowadzi szeroko zakrojone śledztwo przeciwko Ernestowi Z., adwokatowi podejrzanemu o oszustwa oraz fałszowanie dokumentów. Według śledczych miał wykorzystywać zaufanie swoich klientów i pełnomocnictwa, których udzielali mu do prowadzenia spraw sądowych i egzekucyjnych.

Z ustaleń prokuratury wynika, że podejrzany działał na terenie Dolnego Śląska i Wielkopolski. Miał wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami doprowadzać banki, towarzystwa ubezpieczeniowe oraz kancelarie komornicze do przekazywania pieniędzy na wskazane przez siebie konto bankowe, zamiast na rachunki należące do jego klientów. Aby było to możliwe, miał wprowadzać pracowników tych instytucji w błąd co do zakresu udzielonych mu pełnomocnictw.
Śledczy zarzucają mu również zlecanie przerabiania dokumentów. Chodzi o modyfikowanie treści pełnomocnictw poprzez dopisywanie zapisów, które miały dawać mu prawo do odbioru należności. Następnie takie dokumenty miały być przedstawiane w bankach, sądach, kancelariach komorniczych i zakładach ubezpieczeń jako autentyczne.
Według prokuratury w ten sposób doszło do przejęcia lub próby przejęcia środków finansowych o łącznej wartości przekraczającej 500 tysięcy złotych. Dotychczas zarzuty obejmują 10 przestępstw popełnionych na szkodę 21 osób, jednak śledczy podkreślają, że liczba pokrzywdzonych może być znacznie większa. Z tego powodu apelują do wszystkich osób, które korzystały z usług Ernesta Z. i podejrzewają, że mogły paść ofiarą podobnego procederu, o kontakt z Prokuraturą Regionalną we Wrocławiu lub Centralnym Biurem Śledczym Policji we Wrocławiu.
Jakie zarzuty usłyszał?
Najpoważniejszy zarzut dotyczy oszustwa z art. 286 § 1 Kodeksu karnego. Przepis ten penalizuje doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie jej w błąd lub wykorzystanie błędu. Za takie przestępstwo grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Podejrzany odpowiada również z art. 270 § 1 k.k., który dotyczy podrabiania lub przerabiania dokumentów oraz posługiwania się nimi jako autentycznymi. Czyn ten zagrożony jest karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Kolejny zarzut to art. 273 k.k., czyli świadome posługiwanie się dokumentem zawierającym nieprawdę lub przerobionym dokumentem w celu wywołania skutków prawnych. W ocenie śledczych właśnie taki mechanizm miał zostać wykorzystany do uzyskiwania pieniędzy należnych klientom.
W kwalifikacji prawnej znalazł się także art. 11 § 2 k.k., oznaczający tzw. zbieg przepisów. Oznacza to, że ten sam czyn może jednocześnie wyczerpywać znamiona kilku przestępstw, dlatego sąd będzie oceniał go z uwzględnieniem wszystkich naruszonych przepisów.
Prokuratura powołała się również na art. 65 § 1 k.k., który dotyczy sprawców popełniających przestępstwa w sposób wskazujący na uczynienie z nich stałego źródła dochodu lub działających w ramach zorganizowanego procederu. Przepis ten może mieć wpływ na surowszy wymiar kary.
Co dalej?
Po zatrzymaniu Ernestowi Z. przedstawiono zarzuty i przesłuchano go w charakterze podejrzanego. Następnie prokurator skierował do Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy, uznając, że jest to konieczne dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.
Prokuratura w opublikowanym komunikacie nie poinformowała, czy sąd uwzględnił ten wniosek. Nie wiadomo więc, czy podejrzany przebywa obecnie w areszcie, czy zastosowano wobec niego inny środek zapobiegawczy.
Śledztwo pozostaje w toku i – jak podkreślają śledczy – ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są kolejne zarzuty oraz ujawnienie następnych osób pokrzywdzonych.



