Jak Wałbrzych dokłada do wodoru, gdy cała Polska się z niego wycofuje.
Cykl: Sudecki Hochberg, część II
W pierwszej części tego materiału pokazaliśmy, jak wałbrzyska flota wodorowa psuje się o każdej porze roku. Teraz czas na rachunek — i okazuje się, że jest on jeszcze bardziej osobliwy niż same awarie. Bo podczas gdy Wałbrzych zamawia kolejne wodorowce i przegrywa przetargi o liczbę okien w autobusie, reszta Polski od tej technologii ucieka najszybciej, jak się da.

▶️ KTO ZAPŁACI ZA PRIORYTET
👉🏻Ceny wodoru dostarczanego do wałbrzyskich autobusów były przedmiotem krytyki jeszcze zanim głośno zrobiło się o awariach — miasto było „wytykane palcem” za wysokość tych kosztów, zanim jeszcze doszło do usterek technicznych. Wątek kosztów wraca też w zupełnie innym kontekście: gdy jesienią 2025 roku Rada Miejska ograniczyła prywatnym przewoźnikom dostęp do przystanków w centrum miasta, sami przewoźnicy i radni opozycji wprost łączyli tę decyzję z próbą ratowania budżetu transportu publicznego, obciążonego — ich zdaniem — „horrendalnymi cenami wodoru” (Dziennik Wałbrzych, „Wałbrzych. Radni wyrzucają z miasta prywatnych przewoźników”).
👉🏻To zestawienie — kosztowna, awaryjna flota z jednej strony i administracyjne ograniczanie konkurencji rynkowej z drugiej — nie jest oficjalnie przyznawanym przez miasto związkiem przyczynowym. Prezes MZUK Kamil Orpel konsekwentnie mówi o „porządkowaniu, a nie ograniczaniu” transportu. Ale to właśnie ten sam urzędnik i ta sama spółka odpowiadają jednocześnie za obie decyzje — zakup wodorowców i regulamin korzystania z przystanków.
👉🏻Ton tej narracji o „porządkowaniu” dobrze ilustruje wypowiedź samego prezydenta z sesji Rady Miejskiej 23 czerwca 2026 roku, kiedy odpowiadał radnym kwestionującym model obsługi komunikacji miejskiej: „Jeszcze raz apeluję, niech Wałbrzych będzie dla was zasadniczym celem, dobro tego miasta i jego mieszkańców, a nie dobro busiarzy z innych miejscowości, albo firm prywatnych, których lobbujecie, żeby dawać im zlecenia, [zamiast] służb komunalnych, jak my robimy to lepiej i za jedną trzecią ceny” (nagranie z sesji Rady Miejskiej Wałbrzycha, 23.06.2026; Protokół Nr XXXIII/26 potwierdza przebieg i harmonogram tej sesji). Krytycy przewozów prywatnych przestają być w tej narracji przedstawicielami legalnie działających firm i korzystających z nich mieszkańców — stają się „busiarzami”, a ich argumenty przestają być głosem w debacie publicznej i stają się „lobbowaniem”. Warto dodać, że ta sama sesja zakończyła się wotum zaufania i absolutorium przyjętymi przy pięciu głosach „przeciw” na dwudziestu trzech radnych — trudno więc mówić o jednomyślnej aprobacie dla kierunku, którego prezydent broni w tak lekceważącym tonie.
▶️ IŚCIE SZAMBELAŃSKI ROZMACH: KOLEJNY PRZETARG MIMO WSZYSTKO
👉🏻Problemy floty nie powstrzymały dalszej rozbudowy programu. 7 marca 2025 roku — trzy dni po poważnej awarii unieruchamiającej niemal połowę floty — Wałbrzych ogłosił kolejny przetarg na dostawę następnych 14 autobusów wodorowych, finansowany częściowo ze środków EFRR (TransInfo, „Wałbrzych idzie dalej w autobusy wodorowe. Przetarg na 14 wodorowców z EFRR”, 07.03.2025). Docelowo, licząc opcję rozszerzenia zamówienia, wałbrzyska flota wodorowa mogła urosnąć nawet do 59 pojazdów.
👉🏻Prezydent Szełemej mówił przy tej okazji — także na forum ogólnopolskim, m.in. podczas kongresu H2 Poland w Poznaniu — że inwestycje w wodór to nie tylko kwestia jakości powietrza, ale „strategiczny kierunek dla całej aglomeracji”, a niezależność energetyczna to priorytet miasta.

▶️ KOLEJNA PARTIA, KOLEJNY CYRK PRZETARGOWY
👉🏻Flota wodorowa tymczasem urosła: prezydent Szełemej mówi już o „dostawie 20 autobusów wodorowych firmy Solaris”, a do tego doszła osobna, kilkumiesięczna epopeja przetargowa na 14 kolejnych pojazdów — tym razem wodorowo-elektrycznych hybryd Mercedes-Benz eCitaro fuel cell. Miasto celowo zrezygnowało z prawa opcji na dodatkowe Solarisy, tłumacząc to tym, że „autobusy wodorowe są coraz tańsze” — twierdzenie trudne do pogodzenia z tym, co już wiadomo o kosztach floty, którą miasto akurat posiada.
👉🏻Sam przetarg na Mercedesy to osobna historia cierpliwości. Pierwsze podejście unieważniono w czerwcu 2025 roku, bo zgłoszony NesoBus „nie spełniał wymagań”. W drugim podejściu zgłosiły się dwie firmy — spółka z Konina za 50 496 979 zł brutto i związany z Mercedesem Daimler Buses Polska za 57 807 540 zł brutto. W październiku wygrała tańsza oferta z Konina. Po skardze konkurenta Krajowa Izba Odwoławcza unieważniła jednak tę decyzję — z powodu niezgodnej liczby otwieranych okien w autobusie (pięć zamiast wymaganych siedmiu) oraz złego wymiaru wewnętrznej tablicy bocznej. 19 grudnia 2025 roku kontrakt trafił więc do Daimlera — za cenę wyższą o ponad 7,3 miliona złotych od odrzuconej oferty.
👉🏻Warto to zdanie przeczytać jeszcze raz powoli: siedem milionów trzysta tysięcy złotych różnicy w cenie zdecydowały dwa niezgodne z opisem okna. Marszałek województwa Paweł Gancarz skomentował całą sprawę w duchu, który dobrze pasuje do reszty tej opowieści: Wałbrzych jest „prekursorem” wodorowej transformacji, więc „na jego barki spada całe odium” — czyli krytyka kosztów i awarii to nie sygnał do refleksji, tylko cena bycia pionierem. Do kompletu miasto planuje jeszcze 24 autobusy elektryczne w ramach programu FENIKS — więc licząc już zakontraktowane i planowane pojazdy, wałbrzyski tabor bezemisyjny zbliża się do sześćdziesięciu sztuk, w trzech różnych technologiach napędu naraz.
▶️ CAŁA POLSKA UCIEKA Z WODORU, WAŁBRZYCH
PRZYSPIESZA
👉🏻Warto na koniec spojrzeć na Wałbrzych z lotu ptaka — bo z tej perspektywy sprawa wygląda jeszcze bardziej osobliwie. Licząc razem flotę Solarisów i zamówionych Mercedesów, miasto ma już 34 autobusy wodorowe — tyle samo, co Poznań i Rzeszów, czyli tyle, ile mają największe floty wodorowe w całej Polsce (Onet.pl, „Miasta rezygnują z autobusów wodorowych. Powód jest prozaiczny”, 2026).
👉🏻Tyle że reszta kraju w tym samym czasie się z wodoru wycofuje. Wrocław, Żory i Piotrków Trybunalski całkowicie skreśliły autobusy wodorowe ze swoich planów, stawiając na elektryki. Gdańsk i Gdynia wstrzymały decyzje zakupowe. Poznań i Kraków ograniczyły wydatki na tę technologię. Wrocław — czyli miasto 60 kilometrów od Wałbrzycha — po własnej analizie ustalił, że nawet przy pełnej dotacji unijnej autobusy wodorowe wychodzą drożej niż zakup i utrzymanie pojazdów elektrycznych lub spalinowych, i po prostu zrezygnował z zakupu.
👉🏻Liczby, które za tym stoją, są miażdżące: w Rybniku eksploatacja wodorowców okazała się ponad trzykrotnie droższa niż diesli i czterokrotnie droższa niż hybryd. W Koninie — czterokrotnie droższa niż autobusu elektrycznego. W Rzeszowie wyliczono, że samo paliwo dla 20 autobusów na 15 lat kosztowałoby ponad 120 milionów złotych — więcej, niż kosztowała cała flota. Pod koniec 2024 roku przedstawiciele 21 miast błagali rząd o dopłaty do paliwa wodorowego, szacując roczne zapotrzebowanie na 150–500 milionów złotych. Rząd odmówił.
👉🏻Najbardziej wymowny jest jednak jeden fragment ogólnopolskiego artykułu, w którym Wałbrzych pojawia się z nazwy — nie jako przykład sukcesu, tylko awarii: „Do większych i mniejszych awarii doszło m.in. w Poznaniu i Wałbrzychu. Zanieczyszczone paliwo na dwa tygodnie unieruchomiło tam większość floty autobusów”. To już nie lokalna anegdota z Radia Wrocław — to case study cytowany w mediach ogólnopolskich jako ostrzeżenie dla innych samorządów.

▶️ KOMENTARZ
👉🏻Prawdziwy „Szambelan” nie liczy się z groszem — dla niego siedem milionów złotych różnicy za dwa okna to nie przekroczenie budżetu, tylko potwierdzenie, że inwestycja jest wystarczająco poważna, by warto było się o nią pokłócić przed Krajową Izbą Odwoławczą. Problem w tym, że w tym samym czasie sąsiedzi z Wrocławia policzyli to samo równanie i wyszli z niego z zupełnie innym wnioskiem.
👉🏻Wałbrzych ma dziś jedną z trzech największych flot wodorowych w Polsce, dokładnie w momencie, w którym reszta kraju uznaje tę technologię za kosztowną ślepą uliczkę. Miasto nie tylko nie wyciąga wniosków z własnych awarii — ono aktywnie ignoruje wnioski, które wyciągnęli już wszyscy dookoła. To już nie jest odwaga pioniera. To uparte trzymanie się kursu, na który reszta floty dawno przestała patrzeć jak na przyszłość, a zaczęła patrzeć jak na przestrogę.
„Ilustracje: wygenerowane przez AI”
☝🏻 Notka redakcyjna:
Powyższy materiał ma charakter publicystyczno-analityczny i stanowi element debaty o funkcjonowaniu instytucji publicznych oraz standardach gospodarowania majątkiem i środkami samorządowymi. Tekst opiera się na publicznie dostępnych materiałach prasowych oraz materiale prasowym o charakterze ogólnopolskim (Onet.pl), a zawarte w nim oceny i porównania mają charakter opinii publicystycznych. Wskazany w tekście związek czasowy między kosztami floty wodorowej a decyzją o ograniczeniu dostępu prywatnych przewoźników do przystanków jest obserwacją redakcyjną, a nie oficjalnie potwierdzonym związkiem przyczynowym — miasto oficjalnie przedstawia inne uzasadnienie tej decyzji. Metafora „szambelana” ma charakter literacki i stanowi element stylu publicystycznego cyklu, nie zarzut wobec żadnej z opisanych osób.
☝🏻 Źródła (do sekcji redakcyjnej / nieopublikowane w treści)
TransInfo, „Wałbrzych idzie dalej w autobusy wodorowe. Przetarg na 14 wodorowców z EFRR”, 07.03.2025
Dziennik Wałbrzych, „Wałbrzych. Radni wyrzucają z miasta prywatnych przewoźników”
Wałbrzyszek.com, „Prywatni przewoźnicy skończą jazdę na obrzeżach Wałbrzycha”
walbrzych.dlawas.info, „Wałbrzych: będzie nas wozić 14 Mercedesów — tym razem autobusy to szczególne hybrydy (FOTO)”, 07.01.2026
Onet.pl, Piotr Chałubiński, „Miasta rezygnują z autobusów wodorowych. Powód jest prozaiczny”, 2026
LinkedIn, Dorota Karolewska (Zamek Książ w Wałbrzychu Sp. z o.o.) — relacja z kongresu H2 Poland w Poznaniu (materiał pomocniczy)
Nagranie z sesji Rady Miejskiej Wałbrzycha, 23.06.2026 (w posiadaniu redakcji, transkrypcja)
Protokół Nr XXXIII/26 sesji Rady Miejskiej Wałbrzycha z dnia 23.06.2026 r. (BO.0002.XXXIII.2026)



