Piosenkarka czy aktorka? Artystka z Lądka Zdroju w centrum oskarżeń o próbę szantażu

Blisko miesiąc temu, szerzej nieznana piosenkarka z Lądka Zdroju, Dominika Barabas, publicznie oskarżyła Prezesa ZAiKS-u o zachowania przemocowe i molestowanie. Bulwersująca na pierwszy rzut oka sprawa, dość szybko okazała się bardziej skomplikowana. Na światło dzienne wyszły wiadomości, które Barabas wysyłała do Prezesa i innych znajomych. Wśród nowych faktów wskazujących na dobrowolność relacji i jednoznaczny zamiar szantażu, pojawił się także lokalny wątek, którego tropem postanowiła pójść nasza redakcja. Chcieliśmy sprawdzić, kim naprawdę jest Dominika Barabas.

FOTO:Kanał ZERO

Z Lądka Zdroju do Stolicy, ze Stolicy do Lądka Zdroju

Zanim opowiemy lokalną część tej historii, cofnijmy się o kilka lat. Dominika Barabas, rocznik 1989. Początkująca artystka, która działa w ramach struktur Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. W 2018 zostaje członkiem zarządu jednej z sekcji odpowiedzialnej za muzykę rozrywkową. W międzyczasie nawiązuje intymną relację z innym twórcą, który w tamtym czasie nie piastuje stanowiska Przewodniczącego Zarządu. Zanim je obejmie, relacja zostanie zakończona. Powód? Między innymi poważne problemy związane z uzależnieniami Barabas, o których publicznie mówiła. Kilka miesięcy po zakończeniu relacji, sama rezygnuje z zajmowanego stanowiska, uzasadniając swoją decyzję motywami zdrowotnymi. Już wtedy tajemnicą poliszynela stają się okoliczności, których początek sięga wielu lat wstecz. Jak wskazywał ogólnopolski portal Salon24, już 13 lat temu, mówiła publicznie, że „jej brak włosów jest efektem eksperymentowania z różnego rodzaju substancjami”.

Nie chcemy po raz kolejny opowiadać tej samej historii. O tej media już powiedziały. Przywołajmy jednak najważniejsze daty: 2018 – początek relacji, 2022 – jej koniec, 2026 – na chwilę przed wyborami, prawdziwe tournee Barabas po kanałach YouTube-owych, których właściciele zdecydowali się dać jej głos. Liczne dowody, które pojawiły się w kolejnych dniach, delikatnie rzecz ujmując – mnożą liczne wątpliwości wobec wersji Barabas, która już w połowie 2023 roku napisała w mailu do koleżanki z branży artystycznej , cytat: „Trzeba trzymać prezia w szachu do końca kadencji i tyle. Jak fiknie, to się roześle paczkę do całego Zarządu.”

We wspomnianym wcześniej artykule dziennikarza Salonu 24 pojawia się jednak inny wątek. Wątek przeszłości artystki, która już wcześniej oskarżała byłego partnera o przemoc, publicznie pisząc o tym, że ma „niebieską kartę”, a ona jest ofiarą przemocy. Jak się okazało, żadnej niebieskiej karty nie było, a zainteresowana, po kolejnych problemach (np. ucieczce z jednej z placówek medycznych) skupiła swoją aktywność zawodową w rodzinnym mieście w Kotlinie Kłodzkiej, Lądku Zdroju. My chcieliśmy dowiedzieć się, co mogło pchnąć bohaterkę naszego tekstu do, jak wskazuje coraz więcej dowodów, desperackiego kroku.

Ambicje polityczne, burzliwa współpraca i bezrobocie

To kolejna w ostatnim czasie afera dotycząca Kotliny Kłodzkiej, dlatego postanowiliśmy sprawdzić na czym polegała aktywność Barabas, która po zawodowym powrocie do rodzinnego miasta, znalazła pracę w Wydziale Promocji Urzędu Miejskiego w Lądku-Zdroju, a krótko po tym, w tamtejszym Centrum Kultury.

Jak ustaliliśmy, na kilka lat przed podjęciem pracy w Urzędzie, zawiesiła swoją działalność gospodarczą, a po odejściu z pracy w Urzędzie nie chciała m.in. przekazać dostępów do służbowych kont Burmistrza Lądka Zdroju, w zamian proponując, że może je.. odsprzedać. Sprawdziliśmy jak to się stało, że kontrowersyjna artystka trafiła do administracji samorządowej i dlaczego dość szybko skończyła poza urzędem.

Według naszego informatora związanego z rodzinnym miastem Barabas, trafiła do urzędu na krótko po tym jak zaangażowała się w kampanię wyborczą, wspierając aktualnego Burmistrza Lądka Zdroju – Tomasza Nowickiego z KWW Nasz Lądek. Z tego samego komitetu próbowała swoich sił w wyborach do rady.

  • Nie pamiętam z czyjej rekomendacji do nas trafiła. Ona ma w sobie coś takiego, że robi dobre pierwsze wrażenie. Wygadana, z doświadczeniem scenicznym. Uznaliśmy, że ktoś taki nam się przyda. Najpierw pomagała w wyborach, w których sama przepadła, osiągając jakieś kilkadziesiąt głosów. Potem pracowała w urzędzie, zajmując się promocją. Do czasu aż, że tak to ujmę „wyszło szydło z worka” – mówi osoba związana z urzędem w Lądku Zdroju.

Według informacji do jakich dotarliśmy, Barabas po zwolnieniu z Urzędu Miejskiego, dostała drugą szansę – w gminnym centrum kultury. Tam jednak na dłużej nie zakotwiczyła.

Dlaczego teraz?

Choć niektórzy z naszych rozmówców z dystansem podchodzili do bohaterki naszego tekstu, z całości ich relacji wyłania się obraz mocno niepokojący. Obraz osoby, która nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swoje cele, zwłaszcza, jeżeli tak jak prawdopodobnie obecnie – zmaga się z poważnymi problemami.

Koniec pracy w ZAiKS, koniec pracy w urzędzie, koniec pracy w centrum kultury. Kłopoty, toksyczne spory, media, oskarżenia – to wszystko każe zapytać o to czy mamy do czynienia z bezbronną ofiarą czy seryjną oskarżycielką. Inny z naszych rozmówców, znający kulisy poprzedniego związku Barabas sprzed lat, mówi wprost:

  • Ona nie ma nic do stracenia. Ona nie raz już próbowała niszczyć ludzi. To postać o tyle niebezpieczna, że wie jak zachować pozory. Nie śledziłem dokładnie przypadku o jaki Pan pyta, ale jak tylko zobaczyłem „występ” naszej celebrytki w Kanale Zero to wiedziałem już, że z pewnością kulisy tej sprawy są ciekawe – dodaje nasz anonimowy rozmówca.

Zastanawialiśmy się dlaczego akurat teraz, dlaczego czekała tak długo i jaki związek ma to z jej sytuacją prywatną, zawodową, a także – być może – finansową. Zapytaliśmy o to osoby, która łączy oba te środowiska: twórcę pochodzącego z Kotliny Kłodzkiej.

  • Czasami najprostsze wyjaśnienia są prawdziwe. Tak jest moim zdaniem w tej sprawie. Dziewczyna z poważnymi problemami traci jedną pracę, drugą, trzecią. Jej kariera już raczej się nie rozwinie, ta szansa już za nią. Co robi? Sięga po ostatnią kartę: w przeszłości ma romans z kimś ważnym, kto nie zgodził się na szantaż i – w akcie desperacji, być może motywowana przez kogoś z zewnątrz,  decyduje się „ujawnić” jej zdaniem wstrząsającą sprawę. Okazuje się jednak, że przeszłość nie działa na jej korzyść, a sprawa owszem – jest wstrząsająca – ale z jej powodu – mówi.

Na koniec dodaje:

  • Jaka Barabas jest, każdy widzi chciałoby się powiedzieć. Szkoda tylko, że kolejna już osoba dowiaduje się o tym za późno. To, że ona poszła z tym do mediów na kilka tygodni przed wyborami w ZAiKS, nie jest przecież przypadkowe. Ktoś ją w tę aktywność wplątał. Szkoda tylko, że na koniec dnia, to piwo będzie musiała wypić dziewczyna, która powinna skupić się raczej na swoim zdrowiu niż na niszczeniu kolejnych ludzi. Szczerze życzę jej tego, żeby przemyślała swoje życie, bo to, co ona wyczynia, od dawna już ociera się o sprawy prawne. Może po przekroczeniu tej granicy ktoś wreszcie zrobi z tym porządek.

     Z Dominiką Barabas udało nam się skontaktować. Po początkowym zainteresowaniu i otwartości, kiedy usłyszała część potencjalnie problematycznych dla niej pytań, zakończyła rozmowę mówiąc, że “jest w trasie i nie może rozmawiać”. Nie odpowiedziała również na zadane jej mailem pytania. Nie doszukaliśmy się śladu prawnych działań Pani Dominiki Barabas w stosunku do swoich rzekomych ciemiężycieli. Nie ma zgłoszeń na policję, nie ma pozwów, nie ma dowodów potwierdzających jej tragiczne opowieści. Jest tylko opowieść artystki, która sama chyba nie wie, czy jest dobrą piosenkarką, czy jeszcze lepszą aktorką.

AUTOR: AZ

FOTO:KANAŁ ZERO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *