Terror w wałbrzyskim Centrum Zdrowia Psychicznego?

Dyrektor szpitala Jolanta Królak milczy. Prezydent Szełemej problemu nie widzi. PiP nie podejmuje się kontroli, a atmosfera w Centrum Zdrowia Psychicznego w Wałbrzychu gęstnieje z dnia na dzień.

Do redakcji dotarł mail z prośbą o upublicznienie sytuacji panującej w wałbrzyskim szpitalu, ponieważ treść wiadomości pokrywa się z faktami i ma rzeczowy charakter, zdecydowaliśmy się na jego publikację. Poniżej cytujemy treść maila w niezmienionej formie:

„Dzień dobry.

Przedstawione tutaj treści dotyczą  aktualnej sytuacji w wałbrzyskim Szpitalu. Tekst nie ma na celu obrazić ani dewaluować przedstawione osoby. Uważam, że  społeczność Wałbrzycha jak i całej aglomeracji wałbrzyskiej powinna wiedzieć, co takiego dzieje się w psychiatrii dziecięcej pod przykrywką pięknych słów, milionowych dotacji, pięknych zdjęć w mediach lokalnych i nie tylko, pozornej szczerej i miłej współpracy, pozornego zażegnania sporów.

             Zapowiadane wcześniej w 2024 i 2025 zmiany w wałbrzyskim Centrum Zdrowia Psychicznego, w szczególności w psychiatrii dziecięcej, spełzły na niczym, Po odejściu Barbary Kosak, kierownikiem CZP został pan Mateusz Cichoń, zaś jego zastępcą i jednocześnie ordynatorem Oddziału Psychiatrycznego stacjonarnego dla dorosłych została pani Kinga Kowalewska, po tajemniczym odejściu dotychczasowego ordynatora pani Martyny Szurmińskiej i zastępcy ordynatora pana Wojciecha Marcinowicza.  Początkowo współpraca układała się dobrze, jednak z czasem zaczęły się rządy „silnej ręki”. Lekarz Anna Nikiel w lipcu 2025 została pozbawiona stanowiska Koordynatora Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży. Została również odsunięta od prac i rozmów związanych z rozwojem psychiatrii dziecięcej.

( W między czasie szpital otrzymał duże pieniądze na rozwój psychiatrii. ). Osoby, które obecnie zarządzają Centrum, postanowiły całkowicie odsunąć lekarza Annę Nikiel od decyzyjności w tej sprawie. Postanowiono, że wszelkie decyzje w psychiatrii dziecięcej będzie podejmował pan Mateusz Cichoń oraz pani Kinga Kowalewska, którzy nie mają żadnych kwalifikacji uprawniających do podejmowania decyzji dotyczących psychiatrii dziecięcej – pan Mateusz jest koordynatorem administracyjnym zaś pani Kinga Kowalewska jest psychiatrą dorosłych, nie posiada kwalifikacji psychiatry dziecięcej. Z powodu bardzo złej atmosfery panującej w Centrum oraz nieodpartego wrażenia, że niszczy się wszystko to, co przez lata tworzono dużym wysiłkiem w psychiatrii dziecięcej, z pracy postanowiła odejść lekarz Paulina Grelewicz, która od 2012 r. tworzyła Dzienny Oddział Psychiatryczny dla Dzieci i Młodzieży, była jego wieloletnim ordynatorem, tworzyła także od podstaw Poradnie Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży. Odejście lekarza Pauliny Grelewicz, obecnie pracującej w Poradni Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży oraz zapowiadane odejście lekarza Anny Nikiel spowodują paraliż w psychiatrii dziecięcej. Ponad to od wielu tygodni mówi się wprost o tym, że tak bardzo potrzebny Oddział Psychiatryczny stacjonarny dla Dzieci i Młodzieży szybko nie powstanie ( może za kilka lat – to słowa pani Kowalewskiej i pana Cichonia ). Skąd taka zła atmosfera? Otóż wspomniani wcześniej pani Kinga Kowalewska i pan Mateusz Cichoń sprawują rządy twarde, nie uznają kompromisów, pracownicy są straszeni zwolnieniem w przypadku nie podporządkowania się ich zaleceniom. W tej sprawie zostało w październiku złożone zawiadomienie do wałbrzyskiego oddziału PIP, jednak sprawa pozostała bez odzewu. Podobnie wygląda sprawa atmosfery panującej na Oddziale Psychiatrycznym stacjonarnym dla Dorosłych, gdzie wspomniana pani Kinga jest ordynatorem.  Pracownicy boją się cokolwiek powiedzieć, nie chcą się sprzeciwiać, gdyż są straszeni zwolnieniem. Zresztą kilka osób już odeszło, albo zostało poproszonych o odejście z Oddziału ( nie tylko lekarze, ale też inny personel ). Złą atmosferę zdają się potwierdzać pielęgniarki z tego Oddziału, które złożyły pisma do PIP i Sanepidu.

Przytoczone sprawy oraz podobne są na bieżąco przedstawiane pani Dyrektor Jolancie Królak, która na razie milczy w tych sprawach. O złej atmosferze pracy w psychiatrii została poinformowana także Rada Społeczna Szpitala, nadal jednak bez echa. Czy zanosi się na zamach na psychiatrię dziecięcą? W mieście Wałbrzych doszło do kilku dramatycznych wydarzeń z udziałem nieletnich, część zainteresowanych otrzymała należną pomoc. Ale co dalej? Czy takie są zamierzenia Szpitala i kadry zarządzającej CZP, żeby uciszyć z jakiegoś powodu personel psychiatrii dziecięcej? Do tej pory nie podjęto żadnych rozmów z lekarzem Pauliną Grelewicz, która szereg lat pracowała na rozwój psychiatrii dziecięcej, rozmów, aby ją zatrzymać. Podobnie wobec Anny Nikiel – żadnych rozmów, zaproponowania współpracy, nic. Obecne zmiany są bardzo niebezpieczne dla pacjentów, i tak już długi czas oczekiwania na wizyty, znacznie się wydłuży, niebezpieczne dla całego Szpitala dla dalszego kontraktu z NFZ. To, co zostało przez blisko 13 lat budowane w psychiatrii dziecięcej, jest bezpardonowo niszczone przez osoby nie posiadające odpowiednich kompetencji do pracy w psychiatrii dziecięcej, mam tu na myśli nie tylko wymienione osoby, ale też innych koordynatorów ( obecnie już trzech ) administracyjnych, którzy nie posiadają formalnych kwalifikacji, nigdy nie pracowały zawodowo z dziećmi. Powyższe wydarzenia nie zostały w żaden sposób wyimaginowane, wymagają szerszego i głębszego spojrzenia na proces degradowania pracowników całej psychiatrii – dziecięcej i dorosłych. Bardzo proszę wszystkich Państwa, do których trafiła ta wiadomość, aby  spotkać się z lekarzami – Pauliną Grelewicz oraz Anną Nikiel, które naświetlą najlepiej krytyczną już sytuację w psychiatrii dziecięcej. Mam nadzieję, że obie Panie będą nadal współtworzyły psychiatrię dziecięcą w tym mieście, że w końcu zostaną zaproszone do wspólnego stołu, do rozmów, będą szanowane i szanowane będzie to, co mają do powiedzenia.

Pozdrawiam serdecznie”

3 thoughts on “Terror w wałbrzyskim Centrum Zdrowia Psychicznego?

  1. Byłem w 2018 i po covidzie drugi raz na odziale dla dorosłych walili we mnie na pale takie dawki clonow ze przy wypisie lekarz czy tam osoba z ktora rozmawiałem złapała sie za głowę zero jakichkolwiek informacji nic sie jie dowiesz jako pacjent kompletnie nic rano zupa mleczna clony i do lozka bo bylem juz tak uwalony naszczescie byłem krótko te dwa razy ale zero obchodu jak w innych gdzie nylem byl codziennie bądź co drugi dzien to co tam się dzieje to jakaś masakra dobrze ze ktos to nagłaśnia bardzo ważne jest to dla dzieci które niekiedy mają większe problemy niż dorośli a przez niekompetencje uniemożliwiane jest im powrót do zdrowia

  2. Zajęcia tus także się nie odbywają tak jak mialo to miejsce w poprzednich latach, od kiedy nie ma już koordynatorki, która to świetnie ogarniała.

  3. Niestety ale to wszystko prawda .Przykre jak można zniszyć świetnie działający oddzial psychiatryczny dla Dorosłych a teraz psychiatrie dzieci i młodzieży

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *