„Kłopoty” Gołębiowskiego zaczęły się kilka tygodni temu. Wówczas wójt odwołał ze stanowiska swojego zastępcę, Stanisława Lenia (związanego ze Wspólnotą Samorządową) a nieoficjalnie mówiło się, że ma już następcę. Padało nawet nazwisko Alicji Synowskiej. Za odwołanie Stanisław Lenia wójt „zapłacił” już raz. Dwa tygodnie temu radni obniżyli jego uposażenie podczas nadzwyczajnej sesji zwołanej na wniosek grupy radnych. Wiele wskazuje na to, że jednak nie koniec. Bo dziś do Urzędu Gminy wpłynął oficjalny wniosek 15 osób o zwołanie referendum w sprawie odwołania Gołebiowskiego.
Wśród zarzutów kierowanych w stronę wójta wymienia się te dotyczące niewłaściwej polityki kadrowej (zatrudnienie Alicji Synowskiej jako sekretarza, oraz wcześniej Anity Odachowskiej jako rzecznika prasowego), brak działania w obszarze zdobywania funduszy europejskich, autokratyczny sposób rządzenia, reprezentowanie własnej osoby a nie gminy, zbędne wydawanie pieniędzy (tu podniesiono kwestię herbu dla gminy), brak dbałości o sektor rolniczy i turystyczny.
– Nasze działania nie są żadną zemstą za zwolnienie pana Lenia, chociaż to na pewno przelało czarę goryczy. Widzimy po prostu, że to co robi obecny wójt nie zmierza do niczego konkretnego a jest jedynie działaniem na szkodę gminy i naszej społeczności. Pokładaliśmy dużą nadzieję, że po wyborach gmina zacznie rozwijać się a niestety jest coraz gorzej. Przede wszystkim uważamy, że wójt jest niegospodarny, nie umie współpracować z organizacjami działającymi na terenie gminy. Odmowę kwituje krótkim nie, bo nie. Nie podaje żadnych argumentów, nie polemizuje. Co najważniejsze, nie wsłuchuje się w potrzeby mieszkańców, którzy w końcu go wybrali. Dlatego mamy dosyć i podjęliśmy dosyć drastyczne środki – mówi Agnieszka Młocek, przewodnicząca rady sołeckiej w Strzelcach oraz pełnomocnik inicjatorów referendum.
