Sytuacja wydaje się być więcej niż patowa. Bo na dzierżawcę wysypiska firmą Algodon, która nielegalnie składuje odpady nie ma mocnych. Pomóc miał dzisiejszy protest, niestety z szumnych zapowiedzi wyszło niewiele, bo na miejscu stawiło się dosłownie siedmiu mieszkańców. – Zarówno powiat jak i miasto czynią wszelkie starania, by uniemożliwić składowanie odpadów mówił do nielicznych zabranych starosta świdnicki, Piotr Fedorowicz. – My jesteśmy tak jak Państwo uczestnikami tego protestu – mówiła z kolei prezydent Świdnicy, Beata Moskal –Słaniewska. – Dziś koszt usunięcia tego wysypiska to około 4 mln zł. Potrzebujemy pomocy władz centralnych, bez nich nic nie zdziałamy, nikt takich pieniędzy nie da, zwłaszcza, że nie ma gwarancji, że to zamknie sprawę. Padliśmy ofiarą oszustów, chciałabym abyście Państwo wiedzieli, że jesteśmy po waszej stronie – mówiła dalej.
Sprawa jest wyjątkowo trudna a uciążliwości z nią związane trwają już dwa lata. Miasto wspólnie z powiatem usiłowały nie dopuścić do utworzenia wysypiska, jednak po pierwszej odmowie wydania zgody przez starostwo, firma zwróciła się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który nakazał wydanie decyzji. Firma Algodon, która jest właścicielem terenu, miała zgodnie z decyzją WSA w tym miejscu prowadzić selektywną zbiórkę nieszkodliwych odpadów, miało być wykonane zadaszenie i zabezpieczenie gruntu. Żadnych takich działań nie podjęto, co wykazała przeprowadzona kontrola WIOŚ. W efekcie starosta świdnicki w październiku 2013 roku wydał zakaz dalszego składowania odpadów i nakazał ich wywóz. Do tego ostatniego polecenia właściciel nie zastosował się i sprawa trafiła do prokuratury a następnie do sądu. W październiku powiat nałoży na firmę Algodon karę finansową. Około 50 tys. zł. – Nie powinniśmy jednak się spodziewać szybkiego finału – komentuje starosta Piotr Fedorowicz.
