Komisja Rewizyjna obecnej kadencji Rady Miejskiej przeglądała dokumenty związane z Inwestycjami Świdnickimi i niezrealizowana do dziś inwestycją – budową aquaparku na wniosek radnych. – Naciskała na nas też opinia publiczna – mówił podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Rewizyjnej jej przewodniczący, Józef Daleszyński. Z materiałów, które zgromadziła komisja wynika, iż spółka (początkowo działająca pod nazwą Świdnicki Park Przemysłowy a dopiero później Inwestycje Świdnickie) od początku istnienia generowała straty i to niemałe. Kapitał spółki wynosił 3 mln 290 tysięcy, z protokołu wynika, że była ona stale dokapitalizowana. Ostatecznie po trudnej likwidacji Inwestycji Świdnickich miasto odzyskało 1 mln 700 tys. zł i działkę przy ul. Kliczkowskiej.
Komisję zaniepokoiła strata odnotowana przez spółkę na poziomie 600 tysięcy złotych, a także wydatki w wysokości 50 tysięcy złotych na przygotowanie strategii promocji nieistniejącego jeszcze wówczas aquparku, 10 tysięcy przekazane na promocję kulturalną. Co więcej jeden z pracowników był zatrudniony podwójnie i w spółce i Urzędzie Miejskim. Członkowie komisji zbulwersowani są również faktem, iż nawet w chwili podjęcia uchwały Rady Miejskiej o likwidacji ale do czasu ostatecznych kroków zmierzających do likwidacji prezes spółki wciąż pobierał wynagrodzenie.
– Przez siedem miesięcy prac tej komisji ani razu nie zostałem zaproszony do udziału w niej. Nie miałem więc możliwości odpowiedzenia na te zarzuty a oskarża się mnie o sprawy poważne – mówił podczas wczorajszej komisji były prezes Inwestycji, Ryszard Wawryniewicz. – Prowadziłem proces inwestycyjny z całą dobrą wolą i moją najlepszą wiedzą. To w jaki sposób jestem atakowany jest dla mnie przykrym doświadczeniem. Uważałem jednak wówczas i uważam dziś, że ten aqupark jest potrzebny – mówił dalej.
Przypomnijmy, że Świdnicki Aquapark miał kosztować 84,5 zł. Gdyby na taką kwotę miasto zaciągnęło kredyt dziś miesięczna rata wynosiłaby 551 tysięcy złotych, w skali roku 6 mln 600. I tak przez 15 lat.
