Tu jeszcze, zgodnie z danymi przekazanymi nam przez dyrektor MOPS-u Violettę Kalin zmiany nie będzie ale pracownicy socjalni baczniej przyglądają się rodzinom korzystającym z programu. – Od czasu trwania wpłynął tylko jeden donos. Czasami ludzie coś mówią na sąsiada, bo są niezadowoleni z tego, że sami dostali za mało. Wtedy takie sygnały sprawdzamy. Rodziny, które korzystają z programu a są objęte także naszą opieką wiedzą, że pracownicy przyglądają im się baczniej. Nie zauważyliśmy jednak jakiś negatywnych przejawów związanych z 500+. Raczej rodzice starają się wykorzystywać te środki np. na wyjazd wakacyjny, remont w domu czy inne cele, które służą dzieciom – mówi dyrektor Kalin.
Zamiana pieniędzy na pomoc rzeczową to jedno z rozwiązań, które może zastosować świadczeniodawca w przypadku, kiedy wypłacane rodzinie pieniądze są zagospodarowywane niewłaściwie:”W przypadku gdy osoba, o której mowa w art. 4 ust. 2, marnotrawi wypłacane jej świadczenie wychowawcze lub wydatkuje je niezgodnie z celem, organ właściwy przekazuje należne osobie świadczenie wychowawcze w całości lub w części w formie rzeczowej lub w formie opłacania usług.”Stało się tak m.in. w Kielcach.
To czego nie dostrzegają pracownicy, bo jednak pole ich działania jest ograniczone, widzą sąsiedzi. Nie składają jednak zawiadomień, bo jak podkreślają „to nie ich interes”. – Moi sąsiedzi zaraz po dwudziestym urządzają libację przez kilka dni. Wszystkie pieniądze idą na przelew alkoholu. Smutne to, bo to przecież z naszych podatków. Mam nadzieję, że w końcu MOPS zobaczy to i zacznie coś robić – mówi nam pragnąca zachować anonimowość pani Agnieszka. Program 500+ ma także i pozytywny wydźwięk. – Dzięki tym pieniądzom udało się nam w tym roku po raz pierwszy pojechać nad morze. Wiemy, że wydźwięk jest bardzo negatywny, ale te pieniądze to spory zastrzyk gotówki dla naszej rodziny. Zbliża się 1 września. Po raz pierwszy w tym roku nie martwię się, za co kupię dzieciom przybory szkolne, zeszyty. To dla mnie duży komfort. I specjalnie nie interesuje mnie, że będzie dziura budżetowa, bo wreszcie polskie rodziny dostały solidne wsparcie, a te jest nie do przecenienia – mówi Joanna Kowalska, matka trójki dzieci w wieku szkolnym.
W Świdnicy uprawnionych do otrzymania świadczenia jest około 7000 dzieci. Do połowy kwietnia do ośrodka wpłynęło około 2000 wniosków.
