Nie chciał zabić ale zaatakował nożem, dostał wyrok!

Do dramatycznych wydarzeń doszło 22 czerwca ubiegłego roku w mieszkaniu Katarzyny M. i jej matki Elżbiety M. na os. Zawiszów w Świdnicy. Około 18.00 do mieszkania obu zastukał Damian W. żądając spotkania z córką. Tradycyjnie, już przy drzwiach usłyszał stek wyzwisk. Pomimo tego do środka mieszkania wszedł. I to tam rozegrał się dramat. Mężczyzna wyciągnął nóż z kieszeni i zaczął szarpać Katarzynę M, jeszcze do niedawna swoją konkubinę. Na pomoc córce udała się matka – Elżbieta. Obie zostały kilkakrotnie ugodzone nożem. Elżbieta M. trafiła do szpilata z odmą płucną, młodsza kobieta nie doznała w zasadzie większych obrażeń.
Dziś, przed Sądem Okegowym zakończył się trwający kilka miesięcy proces. Swoją opinię wygłosił biegły z zakresu medycyny sądowej, który po zdarzeniu oceniał stan zdrowia obu poszkodowanych. Biegły nie miał wątpliwości, że w przypadku obu kobiet ciosy zadawane byly chaotycznie. Oskarżony nie wkładał w nie wielkiej siły, co mogło świadczyć, iż nie działał z zamiarem bezpośrednim.
W mowie końcowej prokurator zażądał uznania, Damiana W. winnym zarzutu usiłowania zabójstwa i wymierzenia mu kary łącznej 10 lat pozbawienia wolności a także wypłaty nawiązki w wysokości 50 tysięcy na rzecz każdej z poszkodowanych.
– Dramat tego dnia rozegrał się w obecności 3 osób. Należy zadać sobie pytanie: czy oskarżony rzeczywiście chciał zabić? Z opinii psychologów wyłania się obraz osób, które nigdy nie powinny się spotkać. Zarówno pani Katarzyna jak i pan Damian nie umieją ze sobą zgodnie rozmawiać, między nimi dochodziło bardzo często do kłótni – mówił w swojej przemowie adwokat oskarżonego, Kazimierz Banasiak. Adwokat wspomniał, że oskarzony już od progu mieszkania został przewitany słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe. – W taki samym tonie były przytoczone przez prokuraturę smsy wysyłane przez poszkodowaną. Oczywiście nic nie jest w stanie usprawiedliwić tego co zrobił, choć może istotnie okolicznością łagodzącą jest jego miłość do córki i to, że poszkodowana wielokrotnie utrudniała ojcu kontakty z dzieckiem. Oskrażony od początku podkreślał, że nie chciał zabić. Znamienne również jest jego zachowanie tuż po zdarzeniu. Jak zeznali policjanci, Damian W., dopytywał się cały czas o stan zdrowia poszkodowanych a po uzyskaniu odpowiedzi, że nic im nie zagraża odetchnął z ulgą. Z relacji funkcjonariuszy wynikało także, że nie było w zachowaniu mężczyzny żadnego przemyślanego działania – mówił dalej mecenas Kazimierz Banasiak.
Głos zabrał także sam oskarżony. Ze łzami w oczach wyraził skruchę. Przeprosił też za swój czyn. – Kasiu bardzo żałuję tego co zrobiłem. Codziennie modlę się i swoją córeczkę. Nie chciałem, aby tak się stało. Bardzo proszę o łagodny wyrok – mówił.
Sąd uznał Damiana W. winnym tego, że przewidując i godząc się na spowodowanie uszczerbku na zdrowiu Katarzyny M. zadał jej kilka ran kutych i wymierzył mu karę 2 lat pozbawienia wolności. W przypadku jej matki sąd na podstawie tych samych przepisów karnych wydał wyrok 2 lat i 6 miesięcy pozbawiania wolności. Łącznie Damian W. odsiedzi 3 lata więzienia, bo taką karę łączną otrzymał. Co więcej zapłaci też 3 tysiące na rzecz Katarzyny M. i 5 tysięcy na rzecz jej matki. Poniesie też koszty procesu w wysokości niemal 8 tysięcy złotych. Od zarzutu kierowania gróźb pod adresem Elżbiety M. został uniewinniony. W uzasadnieniu do wyroku sędzia Jerzy Zieliński podkeślał, iż nie ma żadnych przesłanek, że oskarżony działał z zamiarem umyślnym. – Chciałbym podkreślić, że oskarżony i jego była konkubina mają dziecko. Oskarżony łożył na utrzymanie córki. Prawidłowo wywiązywał się z obowiązków ojcowskich, pracował. Niestety, pomimo tej postawy sprawiano mu problemy z kontaktach z dzieckiem. Taka sytuacja powodowała narastającą frustrację, czego odzwierciedlenia możemy szukać w tych smsach. W toku postępowania usłyszeliśmy, że oskrażony pracował na ogrodzie i dlatego w jego kieszeni znalazł sie nóż. Przyjechał do Świdnicy, do córki. Nie wpuszczono go do mieszkania, usłyszał wulgaryzmy. To spowodowało, że się zdenerowował i doszło do szarpaniany początkowo z córką a potem z matką. Już po całym zdarzeniu oskarżony próbował się zabić. Zgromadzony materiał nie daje podstaw, że zamiar był bezpośredni. Nie możemy wnioskować o zamiarze tylko po tym jakiego narzędzia użył oskarżony. Nie możemy mówić, że skoro miał nóż to chciał zabić. Nie artykuował też gróźb pod adresem każdej z kobiet. Jeśli przeanalizujemy te smsy to wynika z nich jasno, że żadne nie pozostawało sobie dłużne. Tego aż nie chce się czytać, że dwie młode osoby, które kiedyś coś łączyło mogą w taki sposób ze sobą rozmawiać. Jednak te okoliczności nie dają podstaw by wierzyć, że oskarżony przyjechał do domu matki swojego dziecka z zamiarem zabójstwa. Lecz oskarżony jest dorosły i powinien mieć świadomość, że przy użyciu noża można spowodować obrażenia, nawet śmiertelne. To, że w tym przypadku nie doszło do takich to może być dziełem przypadku. Sąd w okolicznościach łagodzących uwzględnił, że oskarżony nie był wcześniej karany, ma dobrą opinię i interesuje się dzieckiem – podkreślał w uzasadnieniu wyroku sędzia.
Przypomnijmy, że Damian W. W chwili popełniania czynu był pijany, miał prawie półtora promila alkoholu we krwi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *