Miały być zmiany, ale wszystko wskazuje, że ich nie będzie. Mimo obietnic, władze Świdnicy nie przedstawiły i raczej szybko nie przedstawią nowych rozwiązań w gospodarce odpadami. A mieszkańcy, jak płacili za nieuczciwe firmy, tak płacą.
Problem istnieje od dawna. Chodzi o świdnickie śmieci odbierane z nieruchomości niezamieszkałych. Do ubiegłego roku podmioty prowadzące działalność gospodarczą mogły same wybierać, kto będzie wywoził ich odpady. Stwarzało to pole do nadużyć, bo utrudniało kontrolę. W ubiegłym roku radni zdecydowali więc, że od stycznia nastąpią zmiany i odbiorem śmieci z nieruchomości niezamieszkałych zajmie się Urząd Miejski w Świdnicy. Nowe zasady nie spodobały się jednak właścicielom firm. Alarmowali, że nowe przepisy zamiast komfortu wydrenują im kieszenie. Bo wraz z przejęciem gospodarki przez miasto miały wzrosnąć też opłaty. Czasami trzykrotnie.
Taka zmiana była jednak reakcją urzędników na właścicieli firm, którzy po prostu nagminnie podrzucali odpady mieszkańcom i nie podpisywali umów z firmami oczyszczającymi.
W międzyczasie jednak zmieniła się władza w Świdnicy i nowa prezydent Beata Moskal-Słaniewska znalazła antidotum. Zdecydowała, że zmian w gospodarce odpadami w tym zakresie nie będzie. Radnych poproszono o wycofanie kontrowersyjnej uchwały z poprzedniej kadencji. Obiecano, że nowe propozycje pojawią się wiosną. Niestety, na obietnicach póki co się skończyło. Na jutrzejszą sesję Rady Miejskiej przygotowano nie obiecaną uchwałę, a rozstrzygnięcie w sprawie przejęcia odbioru odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy. Wynika z niego, że zmiany odsuwane są w czasie. W dokumencie opisane są podjęte działania, między innymi konsultacje z zainteresowanymi podmiotami i monitoring odbieranych odpadów. Firmy, odbierające śmieci, zostały zobowiązane do osobnego odbierania śmieci z nieruchomości zamieszkałych i niezamieszkałych, co ma ułatwić kontrolę. Jednak pełne dane mają być dostępne do końca lipca tego roku. Z opracowania wynika też, że świdnicki system w obecnym stanie się bilansuje. Koszty odbioru są pokrywane z wpływów. Nie zmienia to jednak faktu, że nieuczciwym podmiotom ciągle umożliwia on unikanie opłat.
Jutro 26 czerwca podczas sesji Rady Miejskiej okaże się, czy radni godzą się na przedłużenie tymczasowego rozwiązania, tak naprawdę kosztem świdniczan.
To nie pierwsze zadrażnienie na linii mieszkańcy – przedsiębiorcy w Świdnicy w tym roku. Niedawno opisywaliśmy sprawę ogródków piwnych w Śródmieściu. Tutaj władzy udało się pogodzić interesy mieszkańców z prowadzącymi działalność gospodarczą, choć kosztem ustępstw. Władze zagroziły ograniczeniem czasu otwarcia ogródków, z czego potem po spotkaniu z przedsiębiorcami się wycofały. Śmieci są następne w kolejce.
Dominik Prus
