ŚWIDNICA. Tutejsza Straż Miejska alarmuje – świdniczanie masowo piją na ulicach!
Niepokojąco wygląda liczba zdarzeń, dotyczących pijanych osób leżących na ulicach Świdnicy. W ostatnim tygodniu Straż Miejska odnotowała kilkanaście takich wezwań.
– Rzeczywiście codziennie musimy wyjeżdżać do kilku takich przypadków. Najczęściej osoby te powtarzają się i są nam znane. Dlatego uruchomiliśmy procedurą sądową i taki delikwent w trybie przyspieszonym dostaje wyrok – mówi Jacek Budziszewski ze Straży Miejskiej. Przeważnie pijani leżą na przystankach autobusowych oraz trawnikach lub ławkach w Rynku. Za przykład niech posłuży sytuacja, do jakiej doszło 15 sierpnia, około godziny 16.00.
– Operator monitoringu wizyjnego zgłosił, że mężczyzna, który siedział na ławce Rynku, osunął się na nią. Przybyli na miejsce funkcjonariusze stwierdzili, że osobnik jest pod wpływem alkoholu. Bełkotliwa mowa uniemożliwiła ustalenie miejsca zamieszkania oraz danych osobowych. Noc obywatel spędził w Komendzie Powiatowej Policji trzeźwiejąc. W dniu następnym, gdy udało się ustalić dane osobowe, okazało się, że jest mieszkańcem ul. Grodzkiej i miał szanse trafić do miejsca zamieszkania, gdyby można było ustalić to dzień wcześniej. Został ukarany mandatem w wysokości 100 zł – komentuje Budziszewski.
Podobna sytuacja zdarzyła się dwa dni później, gdzie funkcjonariusze zostali wezwani do leżącego na środku chodnika przy placu Grunwaldzkim mężczyzny.
– Przybyli na miejsce strażnicy ustalili, że leżącym jest znany im z wielu wcześniejszych interwencji bezdomny. Osobnik oświadczył, że jest pod wpływem denaturatu i nie jest w stanie poruszać się o własnych siłach. Został osadzony w Powiatowej Komendzie Policji, a w dniu następnym doprowadzony przez strażników do sądu i w trybie przyspieszonym osądzony w związku ze swoim postępowaniem – informuje Jacek Budziszewski.
Służby apelują też, by nie pozostawiać nietrzeźwych samym sobie. Jeśli widzimy takiego człowieka, alarmujmy służby! Osoby te stanowią zagrożenie nie tylko dla siebie samych, ale i dla innych. Wielokrotnie to właśnie one są przyczyną tragicznych zdarzeń drogowych.
