Na łamach jednego z wałbrzyskich tygodników ukazał się tekst Stanisława Michalika pod tytułem „Po co nam ten powiat?”, w którym autor potępia w czambuł działania władz powiatu ziemskiego dotyczące budynku po Zespole Szkół w Głuszycy.
Znany historyk regionu, nauczyciel, samorządowiec, uhonorowany tytułem „Zasłużony dla Powiatu Wałbrzyskiego” pisze: ” Z dniem 1 września tego roku, jak się dowiedziałem, została przeniesiona do Szczawna –Zdroju funkcjonująca w Głuszycy od 1961 roku jedyna w mieście szkoła średnia. Nie upłynął miesiąc, a okazało się, że budynek szkolny został opróżniony ze wszystkich mebli, sprzętu, pomocy naukowych. Wszystko, co stanowiło jakąkolwiek wartość, włącznie z osłonami oświetlenia elektrycznego, zostało wywiezione prawdopodobnie do „Ceramika” w Szczawnie-Zdroju i tym sposobem ogołocony obiekt poszkolny jest gotowy do
sprzedaży”.
Dalej autor sugeruje, że jedynym motywem działania zarządu powiatu jest łatanie dziur w samorządowym budżecie. Michalikowi nie chodzi o samą likwidację szkoły, bo gminy Głuszyca nie stać na jej prowadzenie, a i uczniów jak na lekarstwo (36 – placówka jest wygaszana od 2012 roku i nie przeprowadza naboru), ale o zaprzepaszczenie kilkudziesięcioletniego jej dorobku i utratę z zasobów gminy zabytkowego budynku otoczonego parkiem. Dalej autor sugeruje różne możliwości wykorzystania dla dobra gminy budynku jako siedziby biblioteki, organizacji pozarządowych czy Izby Pamięci Włókiennictwa. Jednocześnie Stanisław Michalik ocenia stan techniczny jako bardzo dobry. Na koniec powtarza tytułowe pytanie „Po co nam ten powiat?”, mając na myśli jednostkę samorządową (powiat ziemski), który nie wspiera tworzących go gmin.
W piśmie podpisanym przez starostę Jacka Cichurę powiat ripostuje nie pozostawiając na Michaliku suchej nitki, omijając zupełnie sentymentalny wydźwięk tekstu, a skupiając się na opinii Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Wynika z niej, że budynek nie był modernizowany, o czym pisze Michalik, a jego wartość w ostatnich siedmiu latach spadła o prawie połowę. Dzisiaj wart jest niewiele ponad 900 tysięcy złotych. Ponadto ze względu na zagrożenie zdrowia i życia został wyłączony z użytkowania w lipcu 2015 roku. W opuszczonym budynku pozostał kilkudziesięcioletni dorobek szkoły w postaci sprzętów i pomocy dydaktycznych, jak sugeruje starosta, o wartości setek tysięcy złotych. Odbijając atak Michalika o ogołoceniu budynku z ruchomości, starosta pisze, że w ten sposób uratował majątek, który na pewno uległby rozkradzeniu, gdyby nie został przewieziony do szczawieńskiego Ceramika.
Stanisław Michalik popadł w sentymentalizm, wspominając ludzi, kilkudziesięcioletnią historię szkoły, której był częścią i jej rodzinną atmosferę. Również starosta Jacek Cichura uległ emocjom, zarzucając Michalikowi dyletanctwo i pisanie na zamówienie.
A nam nasuwa się pytanie o wyciągnięcie konsekwencji wobec osób, które nie dopełniły obowiązku przeprowadzenia inwentaryzacji majątku szkoły po jej zamknięciu. Bo skąd dzisiaj wiadomo, że nie został uszczuplony?
red.
fot. tujestmojdom.blogspot.com
