Stanowisko radnego Marka Tarnackiego w sprawie zajęcia pasa drogowego

Zgodnie z prośbą Przewodniczącej Rady Doroty Piotrzkowskiej o przedstawienie stanowiska w przedmiocie rzekomego łamania przeze mnie prawa, wyjaśniam Radnym Rady Powiatu Wałbrzyskiego okoliczności i przyczyny postawienia mojej osoby w niekorzystnym świetle w celu pozbawienia mnie mandatu radnego, na którego zaufanie wyborców pracowałem przez tyle lat.
Znając przepisy prawa miałem i mam pełną świadomość, że nie mogę prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym  uzyskałem mandat, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem, czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności. Zapewniam Państwa, że w żaden sposób nie złamałem cytowanych wyżej zapisów ustawowych, gdyż nie zakończyło się jeszcze postepowanie administracyjne w tej sprawie, nie zakończyła się również procedura prawna dotycząca ustalenia tej materii. Pragnę zauważyć, że przysługuje mi również tryb odwoławczy w sytuacji stwierdzenia niepomyślnego orzeczenia.
Zawiłość sprawy nie upoważnia Starosty Wałbrzyskiego do szkalowania mojego dobrego imienia poprzez nie ujawnianie  wszystkich okoliczności, a tym samym stawiając oskarżenia o świadome łamanie przeze mnie prawa.  Dlatego dla czytelności sprawy moje wyjaśnienia dla Państwa Radnych mają tak szczegółowy charakter.
W obecnej chwili mamy do czynienia z problemem nieujawnionych granic, które to nie zostały oznaczone z winy właściciela pasa drogowego, na którym to ciążył obowiązek utrwalenia granic jak również ich okazania. Granica ta nie została od 1946 roku do dziś oznaczona. Okazanie jej nastąpiło dopiero w dniu 27.01.2016 i obowiązkiem właściciela było poinformowanie stron postępowania o prowadzonych czynnościach.
W obecnej sytuacji właściciele gruntów przyległych użytkują je po obu stronach pasa drogowego do granicy rowu, gdyż właściciel pasa drogowego nigdy nie dokonał rozgraniczenia i należytego oznaczenia terenu.  Jednak w stosunku do tych osób nikt nie prowadzi żadnego postepowania.
Postawione mi zarzuty wynikają z sytuacji, iż na  nabytych przeze mnie gruntach istniało ogrodzenie przenośne w formie drewnianych słupków, na których poprzedni właściciel umocował linkę ogrodzeniową. Mapy, którymi dysponowałem potwierdzały, że ogrodzenie jest właściwe zamontowane. Do dnia okazania dysponowałem aktualnymi orto-foto mapami, z których wynikało, iż granica użytkowanych przeze mnie działek przebiega tuż przy rowie drogi powiatowej. Potwierdzała to też przeprowadzona przez ARiMR kontrola obszarowa GPS.
Po przeprowadzonym w dniu 27.01.2016 przez Starostwo Powiatowe okazaniu granic, okazało się że część słupków ogrodzeniowych stoi  w poza granicą działki. Taka sytuacja powinna być przyczyną do wezwania mnie do przesunięcia ogrodzenia, a nie do narzucania dotkliwych kar, tym bardziej, że różnica dotyczy  od metra do  dwóch, trzech, co w całej powierzchni kompleksu działek o powierzchni 130 000 m kw. jest wielkością błędu dopuszczalnego, kiedy granica nie jest wyznaczona geodezyjnie.
Dla Państwa ważnym jest również fakt, że kiedy dowiedziałem się iż granica została okazana, jeszcze w ten sam dzień przeniosłem przenośne ogrodzenie, co zajęło mi 1,5 godziny.
Z podobnym przypadkiem mamy do czynienia w Świdnicy gdzie właściciele posesji od dwudziestu lat mają w pasie drogowym odrodzenia trwałe (beton, żelazo) i spór toczy się o koszty przesunięcia ogrodzenia w związku z ujawnieniem granic.
W sytuacji tego i innych  przypadków  istotną przesłanką jest wykazanie dobrej, bądź złej woli użytkownika, co w zasadniczy sposób decyduje o kwalifikacji zdarzenia.
Działania Zarządu w stosunku do mojej osoby są posunięciami, które w konsekwencji doprowadziły do poważnej szkody. Zdarzenie opisane powyżej, a dotyczące nękania mojej osoby nie jest przypadkiem odosobnionym. Tego typu działania prowadzone są w sposób ciągły i zorganizowany od dłuższego czasu.  Przypomnę, że od 2014 roku toczy się postępowanie wywłaszczeniowe na moich działkach mimo, że  ustawa określa termin dwóch miesięcy. W czasie tego postepowania obecny zarząd dopuścił do wycinki 96 drzew, oferując mi w sporządzonym operacie kwotę 1100 zł za wszystkie wycięte drzewa (dla Państwa wiedzy w obrocie  wartość jednego klonu to ok. 1000 zł).
Kolejna sprawa dotyczy nie rozpatrzenia mojego wniosku o wykup (zgodnie z ustawą wywłaszczeniową) działki nr 5/3, która znajduje się  w pasie drogi powiatowej 3396 D, (od 1995 roku nie otrzymałem za to żadnego odszkodowania).
Straty finansowe dla mnie jako uczciwego rolnika są bardzo dotkliwe, choć nieporównywalne ze stratami moralnymi, które mi wyrządzono. Stawianie mnie w złym świetle opinii publicznej może wpłynąć również na utratę zaufania społecznego. W ostatnim okresie czasu nastąpił publiczny „lincz” i nękanie mojej osoby za to, że dbam o moją własność i o potrzeby społeczności powiatu wałbrzyskiego.   
Odnosząc się do zarzutów zawartych w dwóch pismach starosty wałbrzyskiego, informuję Wysoka Radę, że twierdzenia dotyczące wykorzystywania mienia powiatu do prowadzenia działalności gospodarczej jest w moim przypadku nadużyciem. Zarząd wskazując mnie jako osobę winną popełnionego czynu przekroczył  swoje kompetencje, uzurpując sobie prawa organów państwa do stwierdzania prawomocnych wyroków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *