Wyroki za korupcję wyborczą w Wałbrzychu. W piątek (20 maja) Sąd Rejonowy w Wałbrzychu ogłosił wyrok w sprawie korupcji wyborczej. Miała ona miejsce w Wałbrzychu w czasie wyborów samorządowych w 2010 r. O sprawie było wówczas głośno w całym kraju. Proces ruszył w połowie kwietnia 2013 r. Aktem oskarżenia objętych zostało siedem osób: Stefanos E., Marcin K., Agnieszka L., Karolina A., Mirosław P., Robert S. i Stefan W. W związku z tym, że ostatni z wymienionych nie stawiał się w sądzie, jego sprawa została wyłączona do odrębnego postępowania. W piątek natomiast nieprawomocne wyroki usłyszała pozostała szóstka. Stefanos E. został skazany na rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata oraz 100 stawek po 50 zł. Musi także zapłacić 887,70 zł tytułem wydatków związanych z procesem i 300 zł opłaty w sprawach karnych.
Takie same opłaty sąd nałożył na Mirosława P., który został skazany na rok i 4 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata oraz 50 stawek po 40 zł. Poza tym sąd skazał Marcina K. na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Agnieszkę L. na rok i 4 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata oraz Karolinę A. na rok i 2 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Łagodniejszy wyrok usłyszał natomiast Robert S. To on ujawnił proceder korupcyjny i zgłosił sprawę do prokuratury. Zostało to uznane przez sąd za okoliczność łagodzącą.
Robert S. został skazany na 8 miesięcy ograniczenia wolności. W tym czasie, co miesiąc będzie musiał wykonywać nieodpłatnie po 20 godzin prac społecznych. Oskarżonym zarzucono również, że w dniu drugiej tury wyborów na prezydenta Wałbrzycha (5 grudnia 2010 roku) wręczali wyborcom pieniądze, w zamian za głosowanie na Piotra Kruczkowskiego. Za udzielanie korzyści majątkowych i osobistych w zamian za głosowanie na wskazanych kandydatów, wszystkim oskarżonym groziła kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, Telewizja Dami Wałbrzych jako pierwsza i jedyna stacja lokalna zajęła się tematem związanym z korupcją wyborczą, a dziennikarze stacji kilkukrotnie stawali przed obliczem sędziego prowdzącego postępowanie w charakterze świadków.
