Znęcał się i bił 3-miesięcznego Fabiana. Jest akt oskarżenia

Mężczyźnie oskarżonemu o znęcanie się nad dzieckiem grozi do 5 lat więzienia. Prokuratura zarzuca mu, że znęcał się nad dzieckiem: nie tylko krzyczał na 3-miesięcznego Fabiana, ale też szarpał go, szczypał za policzki aż wreszcie złamał mu rękę i obojczyk.

– Biegli uznali też, że chłopczyk cierpi na zespół dziecka maltretowanego – mówi prokurator Marek Rusin. W związku z tym, że ojczym Fabiana nie przyznał się do zarzucanych mu czynów a złamania tłumaczył nieumiejętną próbą ubrania chłopca w body prokuratura przeprowadziła eksperyment z udziałem biegłego. – Wykazał on, że nie jest możliwa wersja jaką przedstawia oskarżony a chłopiec doznał obrażeń w wyniku wykręcania rąk – wyjaśnia prokurator Rusin.

Ojczym Fabiana za znęcanie się nad 3-miesięcznym chłopcem odpowie przed sądem. Grozi mu do 5 lat pozbawiania wolności. Sąd podtrzymał też tymczasowy areszt.

Dodajmy, że sąd rodzinny zdecydował, że Fabian nie wróci na razie do swoje matki Marietty Ch.

KUTAS

ojczym Fabiana

Przypomnijmy:
W nocy z 22 na 23 sierpnia mały Fabian z obrażeniami trafił najpierw na świdnickie pogotowie. Dyżurujący lekarz zadecydował o przewiezieniu chłopca do Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka we Wrocławiu. To on zawiadomił prokuraturę o podejrzanych obrażeniach. Tam dziecko przeszło operację. Matka w rozmowie z naszym portalem stwierdziła, że dzieckiem podczas jej nieobecności zajmował się jej partner a ojczym niemowlęcia, 21-letni Arkadiusz I. Stwierdziła, że do złamania rączki doszło podczas przebierania ubrania chłopca, siniaki na twarzy zaś powstały wyniku ucisku butelki. Jak komentuje prokuratura, kobieta wielokrotnie zmieniała wersję wydarzeń. W rozmowie z dziennikarzami, Katarzyna Dytko, która przebywała na oddziale wraz ze swoim synem, i poznała parę ze Świdnicy, przyznała, że dziecko było zaniedbane higienicznie. Rodzice też nie poświęcali chłopcu w ogóle czasu. Nie przywieźli dla niego pieluch ani smoczka, butelki były w fatalnym stanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *