Na zdjęciach z urodzin męża prezydent Świdnicy widzimy znajome twarze: radnych skupionych wokół prezydent Beaty Moskal – Słaniewskiej, miejskich dyrektorów ( przetargi, inwestycje miejskie), osoby związane z urzędem, fundacjami i lokalnym środowiskiem samorządowym. Można poczuć klimat spotkania integracyjnego. Tyle, że ludzie na fotkach są już doskonale zintegrowani.













Ot, prywatna impreza. Znajomi spotykają się po pracy, ludzie rozmawiają, świętują. Tak działa życie w małych miastach — wszyscy się znają.
Tyle że w Świdnicy od pewnego czasu wiele osób zwraca uwagę na to, jak blisko przecinają się światy prywatny i publiczny. Za blisko.
![]()
Czy to jeszcze zwykłe urodziny znajomych?
Czy może już nieformalna „rada nadzorcza przy torcie”? ![]()
Bo w Świdnicy najwyraźniej najlepiej działa zasada: wszyscy się znają, wszyscy się lubią, a miasto jest naprawdę małe.
Tylko mieszkańcy czasem chcieliby wiedzieć, gdzie kończą się prywatne znajomości, a zaczyna przejrzystość życia publicznego.
Świdnica to małe miasto — można powiedzieć: każdy zna każdego. Tylko czasami ta „mała społeczność” wygląda jak bardzo dobrze zgrany zespół, w którym jedni odpowiadają za decyzje, inni za ich realizację, a jeszcze inni za dobre relacje przy stole. ![]()
Czy to tylko impreza urodzinowa?
Czy może kolejny odcinek serialu pt. „Świdnica — krąg zaufanych”? ![]()
A może po prostu… władza też lubi bawić się w rodzinnym gronie. ![]()
ZDJĘCIA: Fotografie pochodzą z oficjalnych profili uczestników imprezy
