TWIERDZA KŁODZKA. DRUGA MIESIĘCZNICA SUKCESU UKŁADU WAŁBRZYSKIEGO

TWIERDZA KŁODZKA. DRUGA MIESIĘCZNICA SUKCESU UKŁADU WAŁBRZYSKIEGO.

Miesięcznica bez konsekwencji!

W Kłodzku naprawdę jest za co „pogratulować”. Minęły już dwa miesiące od chwili, kiedy w jednym kad­rze zobaczyliśmy burmistrza, komendanta Straży Miejskiej, „czarną listę do utylizacji” i policyjne przysługi. Twierdza Kłodzka stoi jak stała. Zamiast realnych decyzji mamy kolejne oświadczenia, a układ, który wszystkim to umożliwił, wciąż działa.

Parasol z Wałbrzycha nad Kłodzkiem?

Na szczególną uwagę zasługuje parasol z Wałbrzycha. Damiinfo od dłuższego czasu opisuje, jak nad Kłodzkiem rozpięto sieć politycznych powiązań zbudowaną wokół Romana Szełemeja. Pod tym parasolem mieści się burmistrz Michał Piszko, wojewoda Anna Żabska i kilka nazwisk z poziomu krajowego, które chętnie przyjeżdżały przed kłodzki ratusz, gdy trzeba było zebrać punkty w kampanii. Dziś ten sam parasol świetnie chroni nie przed burzą, ale przed konsekwencjami.

Straż Miejska: od TikToka do „dwóch bandytów”?

Straż Miejska to osobny rozdział. Najpierw nagrane interwencje, w których słychać wyzwiska, poniżanie zatrzymanych i traktowanie pracy jak brutalną zabawę. Później nagrania rozmów przypisywanych burmistrzowi i komendantowi – mieszkańcy mówią o „dwóch bandytach”, bo padają tam zapowiedzi „wpierdolu”, rozważania jak „załatwić” niewygodnych i jak wykorzystać miejską formację do naciskania na krytyków. W tle przewija się „czarna lista do utylizacji”, na której pojawia się m.in. radna i inne osoby odważające się publicznie pytać o decyzje władz.

Towarzysko‑funkcyjna machina i państwo z dykty?

Do tego dochodzi wątek spotkań w domu komendanta Straży Miejskiej. Tam – według relacji lokalnych – miało siadać kameralne grono: burmistrz Piszko, komendant Tułacz i znajomy policjant. W rozmowach przewijają się informacje o anulowanych „VIP‑owskich” mandatach, o meldowaniu „załatwionych spraw” i o proszeniu policji o sięganie po dane, które zwykłemu obywatelowi kojarzą się raczej z postępowaniem karnym niż z prywatną przysługą. Państwo z dykty nie jest tu metaforą – to po prostu opis praktyki.

Wojewoda, która zniknęła z kadru?

Na końcu tej układanki stoi wojewoda Anna Żabska. To ta sama osoba, która bardzo chętnie stawała przed kamerami, gdy do regionu płynęły kolejne miliony na odbudowę po powodzi. Zapowiadała pomoc dla gmin, mówiła o bezpieczeństwie mieszkańców, o inwestycjach finansowanych z pieniędzy krajowych i europejskich. Gdy przyszło do reakcji na to, co dzieje się w Straży Miejskiej w Kłodzku – w szczególności po ujawnieniu nowych nagrań – ten głos nagle praktycznie zniknął.

Nadzór tylko na papierze?

Wojewoda nadzoruje straże gminne. To nie jest kwestia opinii, tylko ustawy. Mimo to do dziś nie ma pełnego, publicznego obrazu kontroli nad kłodzką strażą. Zamiast konkretnego protokołu, jasnych decyzji kadrowych i wskazania, kto dokładnie ponosi odpowiedzialność, pojawiały się raczej urzędowe formuły i sygnał, że „to nie moja sprawa”. Dla mieszkańców wygląda to tak, jakby ścieżka reakcji na afery zamiast prowadzić od miasta do wojewody, grzęzła gdzieś po drodze – w tym samym szlamie, o którym pisały lokalne media, na długo przed powodzią.

Rada Miasta w trybie „przeczekamy”?

Drugi węzeł odpowiedzialności to rada miejska. W teorii powinna być przeciwwagą dla burmistrza, w praktyce od miesięcy trwa tam ostrożne balansowanie. Słychać oburzenie, padają słowa o „nieakceptowalnych zachowaniach”, pojawiają się pytania – ale nie widać uchwał, w których rada jasno mówi, jak widzi dalszą współpracę z burmistrzem po ujawnionych nagraniach. Nie ma też jasnego stanowiska, czy rozważa referendum, czy chce trwać przy dotychczasowym układzie.

„Lubię Kłodzko”, czyli „Lubię Piszko”?

W radzie działa dziś silny Klub „Lubię Kłodzko” – komitet zbudowany wokół nazwiska Michała Piszko i hasła, które miało wyrażać przywiązanie do miasta. Po tym, co wyszło na jaw, coraz trudniej traktować tę nazwę dosłownie. Bardziej pasowałoby określenie „Lubię Piszko”, bo to jego pozycja, a nie reputacja miasta, wydaje się dla większości klubu priorytetem. To nie jest już spór o wizję rozwoju, tylko o lojalność wobec jednej osoby.

Zawieszenie w KO zamiast przecięcia układu?

W tle wszystkich tych wątków pojawia się decyzja o zawieszeniu Michała Piszko w prawach członka Koalicji Obywatelskiej – podjęta dopiero po wybuchu afery taśmowej i kolejnych publikacjach. Z jednej strony jest to sygnał, że centrala dostrzegła polityczne ryzyko, z drugiej – krok wykonany późno i bez próby rozmontowania układu, który przez lata dawał burmistrzowi osłonę. Sznurek został poluzowany, ale nikt nie odciął go naprawdę.

Co mogą zrobić mieszkańcy?

Dwie miesięcznice za nami. Twierdza Kłodzka nie tylko to przetrwała, ale właściwie nie drgnęła. Parasol z Wałbrzycha wciąż jest rozpięty. Wojewoda zachowuje się tak, jakby miała do czynienia z lokalnym sporem, a nie z ciągiem zdarzeń, w którym pojawia się mieszkanie dla rodziny skazanej w sprawie o pedofilię, skandaliczne nagrania z interwencji i podejrzenia wykorzystywania policyjnych narzędzi w wewnętrznych rozgrywkach. Rada miasta nie przedstawia mieszkańcom jasnej mapy dalszych kroków.

To, co można zrobić na zewnątrz tej twierdzy, jest w gruncie rzeczy proste. Po pierwsze, nie udawać, że „nic się nie stało” i przypominać o faktach – o liście z 90 punktami dla Kamili L., o dwóch mieszkaniach dla jednej rodzin z puli BGK, o naganach zamiast realnych konsekwencji w Straży Miejskiej, o wątku billingów strażniczki, która miała mówić o patologiach swojej jednostki. Po drugie, w każdej rozmowie o tej sprawie stawiać konkretne pytania do wojewody i do rady:

➡️ gdzie jest raport z kontroli?

➡️ jakie decyzje zostały podjęte?

➡️ co z odpowiedzialnością przełożonych?

➡️ co dalej ze współpracą z burmistrzem?

Kiedy skończy się czas twierdzy?

Jeśli nic się nie zmieni, zbliżą się kolejne „miesięcznice”. Trzecia, czwarta, piąta. Układ wałbrzyski nad Kłodzkiem nadal będzie działał, a szlam, o którym pisały lokalne portale, nadal będzie płynął pod powierzchnią oficjalnych komunikatów. Ale kalendarz jest nieubłagany: przy dwudziestej miesięcznicy tej historii mieszkańcy będą mieli w ręku nie tylko smartfony, ale także karty do głosowania. Wtedy pytanie nie będzie brzmiało, czy Twierdza Kłodzka upadnie, tylko czy nadal ma ich reprezentować układ, który od dwóch lat nie potrafi odpowiedzieć na proste: „kto za to odpowiada i co z tym zrobiono?”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *