***
Sprawa jest kontrowersyjna. Jednak od lat stanowisko lewicy w kwestii in vitro jest jednoznaczne i niezmienne. W 2013 roku ówczeny szef kluby SLD w Świdnicy Janusz Solecki mówił. – Taki program realizują dziś władze Częstochowy. Zakwalifikowano tam do programu w 2012 roku 36 osób, a kwota dofinansowania do zabiegu to 3000 złotych. Naszym zdaniem warto wdrożyć taki program także w Świdnicy.
Radni lewicy w uzasadnieniu do proponowanego przez siebie projektu uchwały, dotyczącej opracowania programu zdrowotnego dla leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta Świdnicy w latach 2014-2016, napisali, że w Polsce narasta problem bezpłodności, która wymaga pomocy medycznej. „Jest szczególną chorobą, ponieważ dotyka młodych ludzi w okresie ich największej aktywności, wywiera silnie negatywny wpływ na funkcjonowanie rodziny, stan emocjonalny pary, jej funkcjonowanie społeczne i zawodowe. Niepłodność została uznana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za chorobę społeczną(…) Według różnych źródeł w Polsce problem niepłodności dotyczy 10-15 proc. populacji. Można zatem przyjąć, iż niepłodnością jest dotkniętych około miliona par, z czego populacji Świdnicy problem ten może dotyczyć w analogicznych proporcjach”.
***
Po złożeniu propozycji w Świdnicy zawrzało. Ówczesny prezydent Wojciech Murdzek, wywodzący się z prawicowej Wspólnoty Samorządowej od razu stwierdził, że dofinansowanie metody in vitro nie leży w kompetencjach samorządu. Publicznie mówił, że jest to zadanie dla państwa, które powinno sprawę rozwiązać ustawowo. Podkreślał, że w budżecie nie ma pieniędzy na takie zadania.
Tymczasem SLD uważało, że to właśnie samorząd powinien się zająć pomocą świdniczanom. „Zgodnie z art. 7 ust. 1 pkt. 5 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym ochrona zdrowia należy do zadań własnych gminy – pisali radni lewicy w uzasadnieniu. – Ponadto zgodnie z art. 7 ust. 1 pkt. 1 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, do zadań własnych gminy w zakresie zapewnienia równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej należy między innymi opracowywanie i realizacja oraz ocena efektów zdrowotnych, wynikających z rozpoznanych potrzeb zdrowotnych i stanu zdrowia mieszkańców gminy”.
***
W sprawie propozycji głos zabrał też katolicki biskup świdnicki Ignacy Dec. W wydanym tuż przed sesją, na której projekt SLD miał być rozpatrywany, oświadczeniu napisał: „Z niepokojem przyjąłem publiczną informację o działaniach grupy radnych świdnickiej Rady Miejskiej, zmierzających ostatecznie do uchwalenia dofinansowania z budżetu miasta metody zapłodnienia pozaustrojowego”.
Biskup podkreślił, że kwestia pomocy osobom dotkniętym chorobą niepłodności każdemu człowiekowi powinna leżeć na sercu, jednak nie może zgodzić się na to, by pod płaszczykiem współczucia i wsparcia forsować kłamstwa na temat metody i jej skuteczności. „Metoda zapłodnienia pozaustrojowego nie ma nic wspólnego z leczeniem, ponieważ nie rozwiązuje choroby niepłodności. Tym bardziej niezrozumiałe wydaje mi się tworzenie programu zdrowotnego, którego przedmiotem miałoby być stosowanie wspomnianej metody” – napisał hierarcha. Bp Dec mówił też o nadliczbowych zarodkach, które powstają przy tej metodzie zapłodnienia. „Dlatego nie może pozostać bez reakcji z mojej strony próba zafałszowania moralnej prawdy o człowieku, o początku jego istnienia i nienaruszalnej godności każdej osoby już od momentu jej poczęcia” – zaznaczał.
***
Podczas sesji w grudniu 2013 roku projektu SLD nie przyjęto. Za byli tylko radni lewicy, 13 radnych było przeciw, a 3 się wstrzymało.
Tymczasem w tej chwili świdnicka lewica ma doskonałą okazję, by do pomysłu sprzed ponad roku nie tylko wrócić, ale sprawić, że zostanie przyjęty i będzie w mieście obowiązywał. Leczenie metodą in vitro jest stosunkowo drogie. Sam zabieg kosztuje około 7 tysięcy plus koszty leczenia.
Czy prezydent zmierzy się z tematem? Czy okaże się, że złożenie takiego projektu w 2013 roku było tylko polityczną zagrywką, która miała służyć wprowadzeniu niepokoju społecznego i pokazaniu, że ówczesna władza nie popierała tego typu metod?
Brak wyraźnego stanowiska prezydent Świdnicy w tej sprawie będzie jednoznacznie świadczył o tym, że projekt uchwały klubu SLD, do którego należała, był zwykłą polityczną hucpą. Mamy nadzieję, że prezydent okaże się konsekwentna w pomocy mieszkańcom i nie będzie chować głowy w piasek i udawać, że teraz, gdy objęła funkcję prezydenta miasta, nie ma tematu.
Dominik Prus
