
Roman Szełemej oficjalnie jest tylko prezydentem Wałbrzycha. Nieoficjalnie – od lat gra rolę sudeckiego „Króla Słońce”, patrona kadr i gospodarza politycznych awansów, wokół którego krążą burmistrzowie, wojewoda, radni sejmiku i lokalne instytucje. Gdy w Kłodzku wybuchają afery, gdy zmienia się wojewoda, gdy trzeba kogoś namaścić albo osłonić, nazwisko Szełemeja wraca jak bumerang.Dwór w Wałbrzychu
Dwór w Wałbrzychu
Szełemej rządzi Wałbrzychem od 2011 roku. Wcześniej był dyrektorem szpitala, kardiologiem, pełnomocnikiem zarządu województwa do spraw polityki zdrowotnej. Ten miks lekarskiego autorytetu, wyborczego wyniku i lat na lokalnym szczycie władzy dał mu coś więcej niż fotel prezydenta – dał mu polityczną grawitację.
Wałbrzych stał się jego dworem. To tutaj buduje się kariery, tu rozdziela się wpływy, tu testuje się lojalność. Najlepszy przykład? Anna Żabska. Zaczynała w wałbrzyskim ratuszu jako asystentka i rzeczniczka Szełemeja, potem kierowała Starą Kopalnią, później stanęła na czele Zamku Książ i lokalnej organizacji turystycznej. Mimo afer, procesów i poważnych wątpliwości przy inwestycjach – awansowała. Dziś jest wojewodą dolnośląską.
„Bezpartyjne” dwórki – Bielawska i Żabska
Dwór Szełemeja wychodzi daleko poza Wałbrzych. W Warszawie ma swoje polityczne przedłużenie – Sylwię Bielawską. Wczoraj wiceprezydent Wałbrzycha, dziś posłanka. Wchodziła do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej jako „bezpartyjna”, choć cała jej kariera to efekt zaufania i nominacji z ratusza Szełemeja.
Podobnie Anna Żabska. Startowała do Parlamentu Europejskiego z list KO z metką „bezpartyjna kandydatka”, potem dostała nominację na wojewodę dolnośląską. Formalnie obie są „ponadpartyjne” i „samorządowe”. W praktyce – dworskie. Jedna siedzi w Sejmie, druga w urzędzie wojewódzkim. Obie z tej samej wałbrzyskiej orbity.
Ten model jest prosty: Koalicja Obywatelska nie jest tu wspólnotą idei, tylko wehikułem. Pod szyldem KO awansują bezpartyjni ludzie patrona, którzy później realizują politykę dworu – na Wiejskiej i w gmachu wojewody.
Nepotyzm po wałbrzysku
Na poziomie miasta ten model ma bardzo przyziemną twarz: nepotyzm i kumoterstwo. Ogólnopolskie media mówiły wprost o „sieci powiązań” wokół Romana Szełemeja. W prywatnej przychodni jego siostry pracuje przewodnicząca rady miejskiej. W radzie miejskiej zasiadała żona prezydenta. Dzisiaj jest radną w sejmiku. W szpitalu zatrudniona jest jego córka. Przypadek? Trzy razy pod rząd?
Na tym się nie kończy. W wałbrzyskim szpitalu związkowcy alarmowali o „kumoterstwie i nepotyzmie w obsadzaniu stanowisk pracy o charakterze kierowniczym”. Opisywali zatrudnianie ludzi z otoczenia prezydenta na wysokie stawki i przenoszenie do szpitala pracowników z miejskich instytucji. Szpital – zamiast być miejscem służby publicznej – ma pełnić rolę wygodnego zaplecza kadrowego dla dworu.
Dlatego nepotyzm po wałbrzysku nie jest tylko „rodzinną robotą”. To cały system kumoterstwa: obsadzanie kluczowych miejsc ludźmi znajomymi, lojalnymi, przewidywalnymi. Rada miasta, spółki, szpital, urząd, zaplecze partyjne – wszystko zaczyna wyglądać jak jeden organizm. Mieszkańcy dostają sygnał: awansuje się nie dzięki otwartym regułom, ale dzięki bliskości z Królem Słońce.
Kłodzko: scena pod parasolem
Kłodzko w tym układzie nie jest partnerem Wałbrzycha. To scena. Michał Piszko od początku był przedstawiany jako „nasz człowiek” z parasolem Szełemeja. Prezydent Wałbrzycha przyjeżdżał do Kłodzka z ministrem Tomaszem Siemoniakiem i mówił mieszkańcom wprost, że lepszego burmistrza nie będzie.
A potem wybuchły afery: sprawa pedofilska, mieszkanie dla skazanej działaczki KO, nagrania straży miejskiej, „czarna lista osób do utylizacji”. Kluczowe pytanie brzmi: kto tu kogo nadzoruje? Bo wojewoda Anna Żabska – zamiast wejść twardo w sytuację – chowała się za komunikatami i rozmywała odpowiedzialność.
Budowa wpływów w Kłodzku nie kończy się na Piszce. Jest też mechanizm kadrowy. „Polityczny wlep wojewody” – tak strażnicy nazywali nominację Wojciecha Skrzypczyka na komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Rybackiej. Socjolog, człowiek z politycznego otoczenia, zaufany. W tym samym krajobrazie funkcjonuje starosta kłodzka Małgorzata Jędrzejewska‑Skrzypczyk. Po powodzi układ ten ma dodatkową wartość – przez powiat kłodzki przechodzą duże pieniądze na odbudowę.
To już nie jest zwykła „rodzinna posada”. To krążenie stanowisk, kontraktów i wpływów w jednym polityczno‑administracyjnym kręgu. Reszta patrzy z boku.
Wojewoda z wałbrzyskiej szkoły
Anna Żabska miała być symbolem nowego otwarcia po odwołaniu Macieja Awiżenia. Rząd tłumaczył zmianę potrzebą przyspieszenia działań po powodzi. Słowo „nowe” szybko okazało się jednak umowne. W fotelu wojewody usiadła osoba od lat związana z wałbrzyskim układem: od gabinetu Szełemeja, przez miejskie instytucje, aż po listy KO.
W teorii wojewoda jest przedstawicielem rządu, ma nadzorować legalność działań samorządów i reagować, gdy coś idzie nie tak. W praktyce – w Kłodzku – Żabska zachowywała się raczej jak tarcza niż nadzorca. Uniki, ogólniki, brak twardych decyzji. „Wojewoda ma jednego przełożonego” – chciałoby się zapytać: czy wciąż o tym pamięta?
Jeszcze wyraźniej widać to w sprawie Marciszowa. Awiżeń nie chciał brać na siebie ryzyka wadliwej prawnie decyzji dotyczącej majątku gminy i odmówił nadania rygoru natychmiastowej wykonalności. Żabska – już jako wojewoda – jedną z pierwszych decyzji rygor nadała, zabezpieczając interes WZWiK i Wałbrzycha. Później przyszło uchylenie przez ministerstwo i porażka linii wałbrzyskiej przed Sądem Najwyższym. Najpierw polityczny gest pod dyktando dworu, potem bolesne lądowanie w realiach prawa.
Stadion, który miał być pomnikiem
Są też symbole bardziej namacalne. Stadion Górnika na Nowym Mieście miał być wizytówką „sprawczego Wałbrzycha”. W 2022 roku miasto dostało z Rządowego Funduszu Polski Ład prawie 40 milionów złotych – dokładnie tyle, o ile wnioskowało. Do tego wsparcie z budżetu województwa. Projekt, przetarg, wykonawca, przejęcie placu budowy – wszystko wyglądało jak książkowy przykład sukcesu.
Dziś to raczej podręcznikowy przykład kompromitacji. Wykonawca zgłaszał problemy techniczne i chciał więcej pieniędzy oraz czasu. Miasto narzekało na tempo robót. Ostatecznie – zerwało umowę, oficjalnie z powodu „znacznych opóźnień”. Zamiast nowego stadionu mieszkańcy mają plac sporu, a jedna z najbardziej dotowanych inwestycji sportowych w regionie stoi w miejscu.
Król Słońce nie dowiózł własnego pomnika.
Michał Jaros
Na drugim planie tej historii stoi Michał Jaros. Formalnie – szef dolnośląskiej KO, zwycięzca wewnętrznych wyborów z Moniką Wielichowską. Wygrał o sześć głosów, po burzliwej kampanii i zapowiedzianym proteście. To dało mu szyld, ale nie pełnię władzy nad regionem.
W zderzeniu z Szełemejem widać kontrast: Jaros ma władzę „kartonową” – wewnątrzpartyjną, zjazdową, opartą na głosowaniach. Szełemej ma władzę realną – nad ludźmi, instytucjami i decyzjami na południu województwa. Gdy potrzebne było poparcie dla rozgrywek w regionie, Jaros potrafił ustąpić Królowi Słońce nawet kosztem własnego środowiska. Deklaracje jedno, praktyka – drugie.
Pycha i pamiętliwość
Są w tej historii momenty symboliczne. Jeden z nich to obchody 80. rocznicy włączenia Ziem Zachodnich i Północnych do Polski w Wałbrzychu. W obecności Donalda Tuska doszło do sytuacji, w której dla wicemarszałkini Sejmu Moniki Wielichowskiej zabrakło krzesła przy stole podpisania deklaracji. Bałagan organizacyjny? Niewinna wpadka? Sygnał? Cokolwiek by to było, końcówkę musiał ratować sam premier.
Jeszcze ciekawsze było to, co stało się później. W wewnętrznych wyborach w dolnośląskiej KO Szełemej wsparł nie Wielichowską, ale Michała Jarosa – jej głównego rywala. Ten wygrał minimalnie. Dla wielu działaczy ciąg: publiczne upokorzenie, potem polityczny cios – wygląda jak podręcznikowa ilustracja pamiętliwości dworu.
Sejmik, marszałek, następny krok
Szełemej nie zadowala się dominacją nad Wałbrzychem i „pasem sudeckim”. Ambicją jest marszałkowanie – realny wpływ na cały Dolny Śląsk. Na razie współpracuje z Pawłem Gancarzem, obecnym marszałkiem województwa. Ale w sejmiku już stoją jego ludzie: choćby Alina Szełemej i Adam Jaśnikowski z okręgu wałbrzyskiego. To nie jest jeszcze własna większość, ale wystarczający zaczep, by żadna poważna układanka w sejmiku nie była możliwa bez Wałbrzycha.
W tej logice współpraca z Gancarzem może być tylko etapem. Dwór Szełemeja potrafi czekać. Byle krzesło na końcu stołu należało do kogoś „od nas”.
PiS przestaje milczeć
Do tej pory PiS głównie patrzył. Dziś coraz częściej mówi. Kłodzko, Marciszów, wałbrzyski szpital, stadion – to zaczyna się układać w spójną opowieść o „układzie wałbrzyskim”. Nie o jednej aferze, ale o całym modelu władzy: lojalni swoi, polityczna ochrona, miękkość nadzoru i twardość wobec przeciwników.
Dla KO to poważny problem. Przez lata wałbrzyski dwór uchodził za „sprawny samorząd”. Dziś coraz częściej wygląda jak bezkarny. A to idealne paliwo dla opozycji, która może powiedzieć: oto wasza „nowoczesna Polska lokalna” w praktyce.
Kto tu rządzi
Pytanie o Dolny Śląsk nie brzmi już dziś: „kto wygrał wewnętrzne wybory w KO?” ani „kto objął urząd wojewody?”. Prawdziwe pytanie jest inne: kto potrafi kształtować kariery, osłaniać swoich ludzi w kryzysie, przesuwać wpływy między Wałbrzychem, Kłodzkiem, urzędem wojewódzkim i sejmikiem?
Coraz częściej odpowiedź prowadzi do jednego nazwiska. Roman Szełemej nie jest już tylko silnym prezydentem słabego miasta. Coraz bardziej przypomina regionalnego monarchę republiki samorządowej – człowieka, który nie musi wszystkiego mieć w papierach, bo wystarczy, że inni wiedzą, skąd bije światło i gdzie kończy się ich autonomia. Król Słońce? W Sudetach już nikomu nie trzeba tłumaczyć, o kogo chodzi.
Źródła i materiały
● Roman Szełemej – materiały biograficzne i urzędowe dotyczące kariery samorządowej oraz funkcji publicznych.
● Anna Żabska – materiały urzędowe i prasowe dotyczące działalności w wałbrzyskich instytucjach, kandydowania z list Koalicji Obywatelskiej oraz objęcia urzędu wojewody dolnośląskiej.
● Sylwia Bielawska – materiały dotyczące pracy w wałbrzyskim ratuszu, startu do Sejmu z list Koalicji Obywatelskiej oraz publicznego podkreślania bezpartyjności.
● Relacje wałbrzysko‑kłodzkie – publikacje opisujące układ wpływów wokół Wałbrzycha i rolę Romana Szełemeja jako regionalnego patrona politycznego oraz sytuację w Kłodzku.
● Nepotyzm i sieć powiązań w Wałbrzychu – materiały prasowe dotyczące zarzutów kumoterstwa, obsady stanowisk i relacji rodzinno‑towarzyskich w miejskich instytucjach oraz szpitalu.
● Marciszów i WZWiK – materiały dotyczące sporu o majątek wodociągowy, decyzji wojewody oraz późniejszych rozstrzygnięć sądowych i administracyjnych.
● Stadion Górnika na Nowym Mieście – materiały dotyczące finansowania inwestycji, wsparcia z Polskiego Ładu i problemów z realizacją projektu.
● Wybory wewnętrzne w dolnośląskiej KO – publikacje dotyczące sporu Jaros–Wielichowska oraz regionalnych napięć w partii.
Nota redakcyjna
Artykuł ma charakter publicystyczny i stanowi materiał prasowy w rozumieniu ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe. Osobom, których dotyczą informacje zawarte w tekście, przysługuje prawo żądania opublikowania sprostowania nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości na zasadach określonych w art. 31a i następnych Prawa prasowego. Wniosek o sprostowanie powinien zostać złożony na piśmie do redaktora naczelnego w terminie 21 dni od dnia opublikowania materiału, zawierać podpis, imię i nazwisko lub nazwę wnioskodawcy oraz adres do korespondencji. Redakcja dopuszcza publikację rzeczowych stanowisk, polemik i odpowiedzi odnoszących się do faktów przedstawionych w artykule.
