O tym, że prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska ma problem z wypełnianiem oświadczeń majątkowych już wiemy. W tych składanych w ostatnich latach pomieszała wielkości udziałów, które posiadała w zarządzanych do niedawna przez siebie spółkach. Wyjaśnianie błędu oparło się o kontrolę wojewody i CBA. I choć ten pierwszy uznał, że wystarczy sprostowanie oczywistego błędu, by zachować mandat prezydenta, to jednak fakt pozostaje faktem – prezydent najprawdopodobniej przez niechlujstwo – złożyła nieprawdziwe zeznanie majątkowe.
Okazuje się jednak, że błędy – a raczej braki – zawierają też inne oświadczenia majątkowe prezydent Świdnicy. W 2010 roku, jeszcze nie będąc radną poprzedniej kadencji, dostała zlecenie ze Świdnickiego Ośrodka Kultury na opracowanie i wykonanie pisemka Luks, wydawanego podczas Dni Fotografii. Organizatorem imprezy był wtedy Andrzej Protasiuk, dziś radny i szef Komisji Kultury. Słaniewska otrzymała wtedy 800 złotych brutto wynagrodzenia (728 złotych netto). Pieniądze na przygotowanie imprezy zabezpieczał Świdnicki Ośrodek Kultury. Zostały radnej wypłacone 26 listopada 2010 roku.
I można byłoby skończyć na odnotowaniu tego faktu, gdyby nie drobny szczegół. A mianowicie taki, że zaraz potem Moskal-Słaniewska została radną z ramienia SLD. Jako samorządowiec zobligowana jest przepisami do składania oświadczeń majątkowych. Tymczasem rzeczonej umowy w sprawozdaniu Beaty Moskal-Słaniewskiej znaleźć nie możemy. Oświadczenie za 2010 roku składane jest w 2011 roku. 29 kwietnia ówczesna radna lewicy składa taki dokument. Są tam wymienione następujące źródła dochodu – praca w Uzdrowisku Szczawno Zdrój – 75 tysięcy 535 złotych 97 grosze, umowa z tytułu uprawiania działalności publicystycznej na 4 tysiące 94 złote, umowa zlecenie na – 587 złote 23 grosze oraz pieniądze z ZUS za zwolnienie lekarskie – 2 tysiące 608 złotych 48 grosze.
Umowy na 800 złotych niestety tam nie ma. Pieniądze i to jeszcze zarobione na mieniu gminy trafiły na konto radnej końcem 2010 roku. Juz po wyborze na radną w wyborach 21 listopada 2010 roku. Powinny więc bezwzględnie znaleźć się w oświadczenia za 2011 rok. A może właśnie fakt, że zostały zarobione na mieniu gminy był powodem nie wpisania ich w oświadczenie?
Pytanie pozostawiamy otwarte. Czekamy też na wyjaśnienia prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej. Czy i tym razem okaże się, że po prostu się pomyliła?
Dominik Prus
