Kolejna ofiara słupka

To już przestaje być zabawne. Kolejny kierowca uszkodził swój samochód z powodu słupka stojącego tuż przy wjeździe do centrum od strony ul. Kotlarskiej. Tym razem padło na dzierżawcę jednego z lokali w Rynku. – Chciałem wyjechać z Rynku, odcisnąłem kartę magnetyczną i czekałem aż słupek zjedzie w dół – opowiada Pan Filip. – Ale wtedy na przejście dla pieszych weszła kobieta, puściłem ją. Po chwili ruszyłem z miejsca i wjechałem na słupek. Zadzwoniłem po policję i … dostałem mandat, 220 zł i 6 pkt karnych – opowiada świdniczanin. Efekt? Zderzak do wymiany i spore koszty, również mandatu. – To czysty przypadek – tłumaczy komendant Straży Miejskiej, która „opiekuje się słupkiem” Stanisław Rybak. – Wokół słupka znajduje się pole indukcyjne. Kiedy kierowca odbija kartę i podjeżdża pod słupek stoi na tym polu. Ten Pan, oglądaliśmy to na kamerach, przepuścił pieszego i cofnął się z miejsca zamykając pole indukcyjne. Wówczas słupek się podnosi a kartę należy odcisnąć ponownie – dodaje. – Wraz z podnoszeniem się słupka włącza się czerwone światło, stąd mandat jaki otrzymał ten Pan, był bowiem sprawcą kolizji – dodaje rzecznik KPP Świdnica, Magdalena Ząbek.
Sytuacja jak widać patowa. Świdnicki słupek, zresztą już osławiony dewastuje kolejne samochody, sam zaś pozostaje niewzruszony. A może by się go tak całkiem pozbyć? Takiego zdania jest świdniczanin, Henryk Kosiorowski, inicjator referendum dotyczącego likwidacji Straży Miejskiej. – Należy tu zaznaczyć, że art.39 ust.1 pkt.6 ustawy o drogach publicznych mówi jasno-zabrania się dokonywania w pasie drogowym czynności, które mogłyby spowodować niszczenie lub uszkodzenie drogi i jej urządzeń, albo zmniejszenia jej trwałości oraz zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego. W szczególności zabrania się; umieszczania urządzeń zastępujących obowiązujące znaki drogowe. Do urzędników jakoś to nie dociera – mówi Henryk Kosiorowski. – Należy również zauważyć że, prezydent miasta nie jest zarządcą dróg wewnętrznych ani też zarządcą ruchu na tych drogach co sobie od 2006 roku uzurpuje. Prezydent jest zarządcą dróg gminnych (do dróg gminnych zalicza się drogi o znaczeniu lokalnym, niezaliczone do innych kategorii, stanowiące uzupełniającą sieć dróg służącym miejscowym potrzebom, z wyłączeniem dróg wewnętrznych). Zarządcą drogi wewnętrznej natomiast jest podmiot, a urzędnicy nie widzą różnicy między podmiotem a organem administracji publicznej. Realizacja drogi wewnętrznej nie jest również celem publicznym co wynika jasno z ustawy o gospodarce nieruchomościami. Organ administracji publicznej, jak mówi Konstytucja i ustawy, wykonuje zadania publiczne. I tu ciekawostka, w 2006 r. Rada Miejska w Świdnicy uchwałą z 3 października nr,LIV 570/06 pozbawiła kategorii dróg gminnych Rynku, ulic Łukowej i wewnętrznej i ustanowiła je drogami wewnętrznymi. Jak się to ma do dyspozycji zawartej w art.10 ust 3,stawy o drogach publicznych osądzone już było przez NSA w 2012 r,oraz WSA w Olsztynie i w Warszawie. Jednak urzędnicy nie zważając na normy prawne ani na orzecznictwo utworzyli sobie z mienia gminy prywatny folwark. Odgrodzono pozbawione kategorii drogi od dróg publicznych, zawężono wjazd do Rynku oraz zainstalowano mechaniczny słupek blokujący wjazd i wyznaczono opłatę(haracz) dla kupców i właścicieli lokali w Rynku w wys.1200 zł – mówi Kosiorowski i dodaje, że słupek absolutnie nie powinien być ustawiony przy wjeździe do miasta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *