Prezydent zapłaci grzywnę

– Na początku tego roku zwróciłem się do Urzędu Miejskiego z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Chodziło o plany dwóch ulic Rynku i Dworcowej. Po miesiącu otrzymałem informację, że mam zapłacić 10 zł za ksero dokumentów. Prośbę tą zignorowałem. Powinno się mnie jednak powiadomić o wydłużonym czasie oczekiwania na odpowiedź bądź informację, że oczekiwanych danych nie otrzymam – mówi Henryk Kosiorowski, znany m.in z akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o odwołanie Straży Miejskiej.
Świdniczanin postanowił o sprawie poinformować Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Tu skarga została oddalona, więc Kosiorowski poszedł o krok dalej i za sprawa Urzędu Miejskiego postanowił zaalarmować Wojewódzki Sąd Administracyjny.
– Czas mijał a ja czekałem. Wreszcie po 40 dniach postanowiłem udać się do Urzędu by dowiedzieć się co dzieje się z moją skargą. A tam zaczęli mnie robić w balona, prosili żebym przyszedł następnego dnia, migali się od odpowiedzi. O tym, że nie wysłali mojej skargi dowiedziałem się właśnie w WSA – mówi Kosiorowski. To zdenerwowało Pana Henryka, który zażądał nałożenia na prezydent Świdnicy, Beatę Moskal-Słaniewską grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych. Ostatecznie jednak skończyło się na 500 zł grzywny i 100 złotych kosztów sądowych.

– Pan Henryk Kosiorowski w dniu 3 lutego br. oraz 9 lutego br. złożył w Urzędzie Miejskim pisma z wnioskiem o przesłanie na adres zamieszkania wszystkich kopii planów organizacji ruchu w świdnickim Rynku oraz przy ul. Dworcowej – wyjaśnia rzecznik Urzędu Miejskiego, Magdalena Dzwonkowska. – Z uwagi na fakt, że wykonanie wnioskowanych kopii wymagało poniesienia kosztów na rzecz firmy zewnętrznej Urząd Miejski pismem z dnia 2 marca wezwał pana Kosiorowskiego do deklaracji pokrycia niezbędnej opłaty w kwocie 10 zł. Pan Kosiorowski nie odpowiedział na wezwanie i 13 lutego złożył skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Wałbrzychu o nieudzielenie informacji publicznej. SKO pismem z dnia 31 marca odpowiedziało, że występuje brak podstaw prawnych do rozpatrzenia skargi bezczynności organu z uwagi na fakt, że postępowanie nadal trwa.
W dniu 10 kwietnia prezydent miasta wydała decyzję umarzającą postępowanie o udostępnienie informacji publicznej, z uwagi na fakt braku odpowiedzi pana Kosiorowskiego na wezwanie urzędu w sprawie pokrycia kosztów wykonania kserokopii dokumentów dotyczących organizacji ruchu. Decyzja ta opatrzona była informacją, że strona może odwołać się od niej do SKO w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia – czego pan Kosiorowski nie uczynił. Twierdzenie pana Kosiorowskiego o bezczynność organu jest bezzasadne. Urząd nigdy nie odmówił udzielenia informacji, byliśmy otwarci na dialog, czekając na wniesienie opłaty przez stronę. Tym razem błąd popełnił pracownik urzędu, który nie dotrzymał terminu odpowiedzi na wniosek pana Kosiorowskiego. Urzędnicy odpowiedzialni za tę sprawę zostaną ukarani karą regulaminową.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *