Trują mieszkańców nielegalnym wysypiskiem? [FOTO]

– Nie ma umów, nie ma żadnych dokumentów. Wszystko zostawi Pan na barkach gminy. My jesteśmy biedna gminą. Nie stać nas na usunięcie tego wysypiska – alarmowali wczoraj podczas spotkania z dzierżawcą terenu na którym działa od tygodni nielegalne wysypisko. – Dlaczego pan nam to robi. Wczoraj wybuchł tam pożar. Czujemy się zagrożeni, wie Pan ile osób się zatruło? – mówili dalej.
Nie jest to pierwszy problem wsi Zebrzydów z nielegalnym wysypiskiem. – Władze gminy Marcinowice w dniu 7 lipca zostały powiadomione przez mieszkańców Zebrzydowa o masowym zwożeniu niebezpiecznych odpadów na działce pod nr Zebrzydów 61 E. Wójt gminy podjął natychmiastowe działania. W tym samym dniu odbyła się wizja lokalna pracowników Urzędu Gminy Marcinowice, która to potwierdziła – mówiła już tydzień temu sekretarz gminy, Alicja Synowska. Już dzień później urząd wezwał pisemnie właściciela terenu do natychmiastowego zaprzestania wwożenia śmieci na działkę. O sprawie powiadomione zostały też Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, Starosta Świdnicki, Komenda Powiatowa Policji w Świdnicy oraz Prokuratura Rejonowa w Świdnicy. – Sytuacja, jaka ma miejsce na nielegalnym wysypisku w Zebrzydowie, jest niedopuszczalna. Stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców. Nie ma na to mojej zgody. Dlatego uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby ten proceder zakończyć. Wykorzystam wszystkie ścieżki prawne dla rozwiązania tego problemu. Jestem też w stałym kontakcie z mieszkańcami Zebrzydowa oraz współpracuję w tej sprawie z Policją, Prokuraturą i ochroną środowiska – deklaruje wójt gminy Marcinowice Władysław Gołębiowski.
– Nikt nie miał złych zamiarów, nie chcieliśmy niczego tu zwieźć i zostawić – mówił podczas wczorajszego spotkania z mieszkańcami dzierżawca Wojciech Sopata. – Gmina natychmiast zareagowała. Do właściciela terenu poszło pismo, z tym, że ja nie jestem właścicielem a dzierżawcą. Właściciel, pisma nie odebrał a do mnie trafiło z opóźnieniem. Natychmiast zaprzestaliśmy jazdy w to miejsce. Wiem, co przywiozłem na plac a co już tam było. Deklaruję, że umowę z właścicielem już rozwiązałem i zobowiązuję się to posprzątać – mówił Sopata sugerując, iż faktycznie wysypisko może być nielegalne – Jakaś kara administracyjna może być nałożona – mówił wczoraj. Do piątku, Wojciech Sopata ma zadeklarować do kiedy usunie śmieci z dzierżawionego terenu. Czy faktycznie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *