W pierwszym wyznaczonym miejscu wykop trzeba było przerwać na głębokości 4,75 metra. Odkrywcy przesunęli się wobec tego dalej o 15 metrów. I tutaj znowu napotkali skałę. Dopiero kolejny wykop – 30 metrów dalej pozwoli na kontynuację prac. Wykopano tam dwie dziury – 6 i kilka metrów dalej 4-metrową, która dziś zostanie pogłębiona do 14 metrów.
– Założeniem było poprzeczne przejście przez nasyp – mówi Adam Szynkiewicz, geolog. – Ale uniemożliwiają to położone tsm światłowody i kable kolejowe. Wobec tego mamy dostęp tylko do połowy tego 25-metrowego wału.
Jak się okazuje istnieje możliwość, że ze względu na zmianę systemu kopania, odkrywcy mogli minąć tunel. Być może jak podkreślają, tunel został wykuty w skale. Od końca nieudanych wykopów do poziomu torów kolejowych pozostaje jeszcze blisko 10 metrów przestrzeni. Potencjalnie mógłby się zmieścić w niej i pociąg, i tunel.
W ostatnim wykopie natrafiono na materiały nasypowe. – Jest to gruz skalny skały, gliny, otoczaki, jakieś fragmenty porcelany, ale nie współczesne, pojawiają się też iły oraz… kreda jeziorna. Skąd nawiezione – nie wiadomo, bo nie było tu jeziora – mówi Adam Szynkiewicz.
– Jeżeli coś tam jest, na pewno to znajdziemy – mówi Andrzej Gaik, rzecznik prasowy wydarzenia.
