Kulisy procederu składowania odpadów z obiektów sportowych. Dokumenty trafiły do wrocławskich instytucji.

Dwie dekady eksploatacji i odpady pod ziemią
Opisywane przedsiębiorstwo budowlane od niemal dwudziestu lat prowadzi intensywne prace ziemne, w ramach których z lokalnych gruntów wykopano i wywieziono tysiące ton piasku. Pozostałe po tym procesie głębokie wyrobiska, zamiast zostać poddane zgodnej z prawem rekultywacji, stały się – według relacji świadków oraz zebranych dowodów – miejscem do deponowania odpadów.
Firma, będąca beneficjentem licznych zamówień publicznych na modernizację, renowację oraz likwidację wysłużonych boisk sportowych na Dolnym Śląsku, miała gromadzić w swoich wyrobiskach materiały pochodzące z demontażu tych obiektów. Na zdjęcia wyraźnie widać:
• Odpady instalacyjne: grube kable oraz gumowe otuliny kablowe.
• Odpady strukturalne: gruz pochodzący bezpośrednio z rozbiórek budowlanych.
• Elementy wykończeniowe: pozostałości materiałów i tworzyw powiązanych z technicznym wykończeniem nawierzchni obiektów sportowych.
Zamiast trafiać do wyspecjalizowanych zakładów utylizacji, co generowałoby wysokie koszty i wpływało na marżę z intratnych publicznych kontraktów, odpady były systematycznie zasypywane ziemią. Ponadto, zgromadzone materiały dokumentują również próby termicznego pozbywania się tworzyw sztucznych bezpośrednio na terenie wykopów.

Oficjalne zawiadomienia na biurkach wrocławskich urzędników
Inicjatywa mieszkańców przyniosła już pierwsze formalne skutki. Oficjalne, szczegółowe pisma opisujące całą sytuację zostały skutecznie dostarczone do kluczowych instytucji kontrolnych i nadzorczych we Wrocławiu. Sprawa została oficjalnie przedłożona Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska (WIOŚ) oraz Urzędowi Górniczemu.
Złożone dokumenty mają stanowić podstawę do podjęcia przez te organy oficjalnych działań sprawdzających oraz inspekcji terenowych. Mieszkańcy regionu oczekują teraz na formalne decyzje urzędników oraz weryfikację skali i głębokości zdeponowanych w ziemi odpadów.

Naciski wewnątrz firmy i pisma „in blanco”
Wokół sprawy wewnątrz samego przedsiębiorstwa miało już jednak dojść do niepokojących zdarzeń. Według wewnętrznych doniesień, po ujawnieniu i nagłośnieniu problemu przez mieszkańców, kadra zarządzająca podmiotu miała zacząć wywierać naciski na podległych pracowników.
Osoby zatrudnione w strukturach firmy miały być zmuszane do podpisywania dokumentów i oświadczeń in blanco. Pisma te miały rzekomo poświadczać stan niezgodny z prawdą – wskazując, że odpady pochodzące z budów i renowacji boisk zostały w pełni legalnie zutylizowane przez zewnętrzne, certyfikowane podmioty i wywiezione w bezpieczne miejsce, co pozwoliłoby firmie uniknąć ewentualnej odpowiedzialności finansowej i prawnej.
Zarówno kwestia rzetelności dokumentacji pracowniczej, jak i wieloletnia degradacja środowiska naturalnego w gminie Świdnica stoją teraz pod dużym znakiem zapytania. Sprawa zainicjowana przez mieszkańców Bojanic ma wyjaśnić, czy zyski ze sportowych kontraktów publicznych były budowane kosztem strat ekologicznych dla okolicznych miejscowości.

Zobacz zdjęcia