Chcieli zrobić z dziennikarza przestępcę. Dziś to prokuratura przygląda się działaniom świdnickiego ratusza. Jak poinformował portal Swidnica24.pl, Prokuratura Rejonowa w Kłodzku wszczęła śledztwo dotyczące możliwego niedopełnienia obowiązków przez prezydent Świdnicy Beatę Moskal-Słaniewską oraz inspektora ochrony danych.

Śledczy zbadają także, czy doszło do bezpodstawnego oskarżenia wydawcy portalu po ujawnieniu kompromitujących zaniedbań w magistracie.
Początek tej historii sięga 15 stycznia 2026 roku. Marek Kowalski, wydawca portalu Swidnica24.pl, wszedł do budynku Urzędu Miejskiego w Świdnicy i natrafił na otwarte na oścież pomieszczenia Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Architektury. Jak opisuje portal, w biurach nie było żadnych pracowników, a na biurkach pozostawiono dokumenty zawierające dane osobowe mieszkańców oraz dokumentację dotyczącą prowadzonych spraw.
Zamiast zabezpieczyć pomieszczenia i powiadomić przełożonych, urzędnicy mieli pozostawić dokumenty bez jakiegokolwiek nadzoru. Po nagłośnieniu sprawy przez Swidnica24.pl w ratuszu zapanowała nerwowa atmosfera. Wymieniono ponad 130 zamków w meblach biurowych, przeprowadzono szkolenia z ochrony danych osobowych, a dyrektor wydziału został ukarany dyscyplinarnie. Było to pośrednim potwierdzeniem, że problem rzeczywiście istniał (oczywiście za te zaniedbania zapłacili świdniczanie)
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Zamiast skoncentrować się na wyjaśnieniu zaniedbań, władze miasta obrały ofensywną strategię wobec osoby, która je ujawniła. Do prokuratury trafiło zawiadomienie sugerujące, że dziennikarz dopuścił się przestępstwa. W oficjalnych komunikatach pojawiały się nawet twierdzenia o rzekomym wykorzystaniu miniaturowych kamer, termowizji czy noktowizji, choć – jak przypomina Swidnica24.pl – prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania przeciwko Markowi Kowalskiemu, uznając brak podstaw do prowadzenia sprawy.
Dziś sprawa zatoczyła koło. Jak informuje Swidnica24.pl, Prokuratura Rejonowa w Kłodzku prowadzi śledztwo w sprawie możliwego niedopełnienia obowiązków związanych z ochroną danych osobowych oraz bada, czy nie doszło do fałszywego oskarżenia wydawcy portalu. Na obecnym etapie postępowanie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. Jeśli jednak śledczy potwierdzą swoje podejrzenia, osoby, które próbowały postawić dziennikarza w roli przestępcy, same mogą zostać wezwane do składania wyjaśnień.
ZDJĘCIE: Świdnica 24
