DIESEL JUŻ PO 8,39 ZŁ. I TO NIE KIEROWCY MOGĄ NAJBARDZIEJ ODCZUĆ TE PODWYŻKI

Jeszcze wczoraj ceny na stacjach wyglądały zupełnie inaczej. Od 1 września, po zakończeniu rządowego programu Ceny Paliwa Niżej i powrocie 23-procentowego VAT, na wielu stacjach ceny benzyny i oleju napędowego wzrosły w ciągu jednej nocy o około złotówkę na litrze.

Na przesłanych nam zdjęciach widać Pb95 po 7,64 zł i zwykłego diesla po 8,39 zł. Paliwa premium są jeszcze droższe – olej napędowy dochodzi do 8,99 zł za litr.

A przecież w pamięci kierowców wciąż pozostaje słynne 5,19 zł. Kwota ta stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli politycznej dyskusji o cenach paliw. Dzisiaj rzeczywistość na pylonach wygląda zupełnie inaczej.

I właśnie tu zaczyna się problem znacznie większy niż koszt wakacyjnego wyjazdu, bo to już za nami, czy codziennych dojazdów do pracy.

Drogi diesel to droższy transport. Droższy transport to wyższe koszty dostaw. A te mogą ostatecznie trafić do cen produktów i usług.

Transport ciężarowy, firmy kurierskie, rolnictwo, budownictwo, handel – wszędzie tam paliwo jest istotnym elementem kosztów. Jeżeli obecne ceny utrzymają się dłużej, przedsiębiorcy mogą próbować przerzucać część dodatkowych wydatków na klientów.

Skalę podwyżki najlepiej pokazuje zwykłe tankowanie. Jeszcze 31 sierpnia maksymalna cena diesla w ramach programu CPN wynosiła 7,31 zł/l. Dziś na sfotografowanych stacjach jest to 8,39 zł/l. Przy 50 litrach różnica wynosi 54 zł na jednym tankowaniu.

A 5,19 zł? Przy takiej cenie 50 litrów kosztowałoby 259,50 zł. Przy dzisiejszych 8,39 zł trzeba zapłacić 419,50 zł – dokładnie 160 zł więcej.

Pytanie nie brzmi już tylko: ile zapłacimy za paliwo? Pytanie brzmi: jak szybko te ceny zobaczymy również na sklepowych paragonach.