HOJNOŚĆ PREZYDENT ŚWIDNICY POD LUPĄ

Nawet 50 tys. zł nagród w ciągu roku dla jednego dyrektora, obok pensji i dodatku specjalnego. Beata Moskal-Słaniewska hojnie nagradzała szefów miejskich jednostek. Czy skala i uzasadnienia tych nagród rzeczywiście odpowiadają „szczególnym osiągnięciom”, za które prawo pozwala dodatkowo wynagradzać pracowników samorządowych?

NAGRODY, DODATKI SPECJALNE I DZIESIĄTKI TYSIĘCY ZŁOTYCH. TAK PREZYDENT ŚWIDNICY „DOCENIAŁA” DYREKTORÓW MIEJSKICH JEDNOSTEK

Kiedy mieszkańcy słyszą o kolejnych kosztach funkcjonowania miasta, warto zajrzeć także do portfeli kadry zarządzającej miejskimi jednostkami. A tam – jak opisuje portal Swidnica24.pl – oprócz niemałych wynagrodzeń pojawiały się nagrody i dodatki specjalne przyznawane przez prezydent Beatę Moskal-Słaniewską.

Rekordzistą wśród opisanych dyrektorów jest Jerzy Żądło, dyrektor Świdnickiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Według dokumentów przywołanych przez portal w 2025 roku otrzymał trzy nagrody na łączną kwotę 50 tys. zł brutto: 15 tys. zł w czerwcu, 15 tys. zł we wrześniu i 20 tys. zł w grudniu. Jednocześnie miał otrzymywać 2,6 tys. zł miesięcznego dodatku specjalnego za zadania o szczególnej złożoności. Jego dochód z pracy za 2025 rok wskazany w oświadczeniu majątkowym wyniósł 288 346,40 zł. (Mój Powiat⁠)

Tutaj pojawiają się pytania. Jedną z nagród przyznano m.in. za modernizację lodowiska, inną za realizację zadań inwestycyjnych. Tymczasem – jak wskazuje publikacja – utrzymanie obiektów oraz przygotowywanie zamierzeń inwestycyjnych i zamówień publicznych znajdowało się w zakresie obowiązków dyrektora. (Mój Powiat⁠)

To nie jedyny przypadek.

Violetta Kalin, dyrektor MOPS, miała otrzymać dwie nagrody – 9,5 tys. i 12,5 tys. zł brutto – a równolegle dodatki specjalne związane z realizowanymi projektami. Z kolei Marek Suwalski, dyrektor MZN, otrzymał 12 tys. zł nagrody, a jego miesięczny dodatek specjalny wzrósł w 2025 roku z 3,1 tys. do 4,1 tys. zł brutto. (Mój Powiat⁠)

Teraz dochodzimy do sedna. Ustawa o pracownikach samorządowych przewiduje możliwość przyznania nagrody za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej. Dlatego zasadne jest pytanie: gdzie kończy się zwykłe, prawidłowe wykonywanie obowiązków, za które pobiera się wynagrodzenie, a zaczyna „szczególne osiągnięcie” zasługujące na kolejne pieniądze z miejskiej kasy?

Jeszcze bardziej zasadne jest pytanie, czy nagroda nie pokrywała się w niektórych przypadkach z zadaniami, za które wcześniej przyznano już dodatek specjalny.

Prezydent Beata Moskal-Słaniewska ma prawo doceniać pracowników w granicach obowiązujących przepisów. Mieszkańcy mają jednak dokładnie takie samo prawo pytać, według jakich kryteriów rozdawane są dziesiątki tysięcy złotych z publicznych pieniędzy i co konkretnie uzasadnia każdą z tych nagród.

Sprawa może mieć dalszy ciąg. 28 sierpnia pod obrady Rady Miejskiej ma trafić wniosek dotyczący kontroli nagród dla urzędników i dyrektorów miejskich jednostek. Wtedy okaże się, czy radni (w tym nowi koalicyjni z KO)będą chcieli dokładnie przyjrzeć się polityce nagradzania prowadzonej przez prezydent Świdnicy.

Publiczne pieniądze wymagają publicznych odpowiedzi. A „wzorowe wykonywanie pracy” nie powinno automatycznie zamykać dyskusji o tym, dlaczego obok pensji i dodatków pojawiają się jeszcze kolejne, bardzo wysokie nagrody.

Źródło: Swidnica24.pl, „Hojne nagrody i dodatki specjalne dla dyrektorów miejskich jednostek”, Agnieszka Szymkiewicz, 25.08.2026.

https://swidnica24.pl/…/hojne-nagrody-i-dodatki…

Zdjęcie: Gazeta Wyborcza modyfikacja AI