
Remont teatru miejskiego w Świdnicy zamienia się w kosztowną kompromitację władz – miliony złotych dopłaty, chaos w dokumentacji i brak odpowiedzi, kto zawinił. Inwestycja, która miała być wizytówką miasta, dziś rodzi poważne pytania o kompetencje i nadzór w ratuszu.
Jak podaje Swidnica24.pl modernizacja teatru miejskiego w Świdnicy okazuje się droższa i bardziej skomplikowana, niż pierwotnie zakładano. Koszt inwestycji ma wzrosnąć o 1,9 mln zł, głównie z powodu konieczności wykonania dodatkowych prac ujawnionych dopiero po rozpoczęciu robót. Chodzi m.in. o zły stan instalacji, rozbieżności między dokumentacją a rzeczywistym stanem budynku oraz odkrycie elementów zabytkowych, które wymagają szczególnej ochrony i zmian projektowych.
Przebudowa obejmuje szeroki zakres – od modernizacji sceny i widowni, przez instalacje techniczne, po dostosowanie obiektu do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Choć miasto pozyskało ponad 8,4 mln zł z funduszy europejskich, całkowity koszt inwestycji (już ponad 25 mln zł) budzi pytania o rzetelność przygotowania projektu. Dodatkowo wiadomo już, że termin zakończenia prac – pierwotnie planowany na maj 2026 roku – zostanie przesunięty, choć nowej daty jeszcze nie podano.
Sytuacja wokół modernizacji teatru pokazuje poważny problem w zarządzaniu inwestycjami miejskimi. Tłumaczenie, że dokumentacja była „niepełna i niezgodna ze stanem faktycznym”, brzmi jak próba rozmycia odpowiedzialności. Nawet jeśli część usterek była trudna do wykrycia, to skala rozbieżności sugeruje, że nadzór nad przygotowaniem inwestycji był niewystarczający.
Prezydentka miasta powinna jasno wyjaśnić, kto odpowiada za dopuszczenie takiej dokumentacji i dlaczego nie przeprowadzono dokładniejszej inwentaryzacji przed rozpoczęciem prac. Brak odpowiedzi na to pytanie tylko pogłębia wrażenie braku transparentności. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że wielomilionowe inwestycje są przygotowane rzetelnie, a nie „korygowane” w trakcie realizacji kosztem publicznych pieniędzy.
Zdjęcie: Świdnica 24
