W ŚWIDNICY NA „WZOROWĄ PRACĘ” PIENIĄDZE SĄ. A MIESZKAŃCOM GZYMSY Z KAMIENIC LECĄ NA GŁOWY

To już nie są drobne premie ani symboliczne podziękowanie za wyjątkowe osiągnięcia. To 125 851,57 zł brutto nagród uznaniowych dla jednego człowieka w ciągu zaledwie 2,5 roku.
Beneficjentem hojności prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej jest jej I zastępca Krystian Werecki.
52 tysiące złotych nagród w 2024 roku. Ponad 60 tysięcy w 2025. Kolejne 13,7 tysiąca do sierpnia 2026 roku.
I przypomnijmy: mówimy wyłącznie o nagrodach, a nie o normalnym wynagrodzeniu wiceprezydenta.
Za co płacono?
Między innymi za „wzorowe wykonywanie obowiązków”, dodatkową pracę oraz nadzorowanie gospodarki odpadami. Czyli za wykonywanie zadań, które przynajmniej częściowo należą do zakresu odpowiedzialności człowieka zajmującego jedno z najwyższych stanowisk w mieście.
Jeżeli za wykonywanie obowiązków należy się pensja, to za co dokładnie należało się dodatkowe 125 tysięcy złotych?
To pytanie jest tym bardziej zasadne, że część nagród miała być przyznawana na podstawie zbiorczych wniosków. Gdzie są konkretne, indywidualne osiągnięcia warte dziesiątki tysięcy złotych publicznych pieniędzy?
Bo „wzorowo wykonywał obowiązki” to zdecydowanie za mało, kiedy pieniądze nie pochodzą z prywatnego portfela prezydent miasta, tylko z kasy samorządu.
Teraz zestawmy tę urzędniczą rzeczywistość z rzeczywistością mieszkańców.
W świdnickim Rynku fragment gzymsu runął na chodnik. Gdyby ktoś akurat tamtędy przechodził, zamiast dyskusji o nagrodach moglibyśmy dziś pisać o tragedii.
W magistracie mieliśmy również sprawę pozostawionych bez właściwego zabezpieczenia dokumentów zawierających dane mieszkańców. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Kłodzku. Nikomu dotychczas nie przedstawiono zarzutów.
A wiceprezydentowi, któremu podlegają całe obszary miejskiej administracji?
Nagrody. Kolejne nagrody. I jeszcze więcej nagród.
To zaczyna wyglądać jak bardzo wygodny model zarządzania: sukcesy są nagradzane, obowiązki są nagradzane, dodatkowe obowiązki są nagradzane, nadzorowanie jest nagradzane – tylko gdy pojawia się problem, odpowiedzialność dziwnym trafem rozpływa się gdzieś pomiędzy wydziałami, dyrektorami, wykonawcami i procedurami.
Dlatego pytamy wprost Beatę Moskal-Słaniewską:
Co tak nadzwyczajnego zrobił Krystian Werecki, że w 2,5 roku zasłużył na ponad 125 tysięcy złotych samych nagród?
Prosimy o konkrety. Nie „wzorowe wykonywanie obowiązków”. Nie „zaangażowanie”. Nie urzędnicze formułki.
Jakie wymierne efekty dla mieszkańców Świdnicy kosztowały ich dodatkowe 125 851,57 zł?
Bo za wzorowe wykonywanie obowiązków pracownik otrzymuje przede wszystkim wynagrodzenie. Nagroda powinna być za coś wyjątkowego.
Tymczasem mieszkańcy mogą odnieść wrażenie, że w świdnickim magistracie wyjątkowa jest przede wszystkim łatwość, z jaką rozdawane są publiczne pieniądze ludziom znajdującym się na szczycie urzędniczej hierarchii.
A wszystko to w mieście, w którym z elewacji odpadają elementy, mogące KOGOŚ ZABIĆ.
Pani Prezydent, może mniej nagradzania siebie nawzajem za „wzorową pracę”, a więcej tej wzorowej pracy w praktyce?
Bo bezpieczeństwa mieszkańców nie zapewni się nagrodą uznaniową. Gzymsu nie przytrzyma „zwiększone zaangażowanie”. A odpowiedzialności za sposób wydawania publicznych pieniędzy nie da się przykryć kolejnym zbiorczym wnioskiem o nagrody.
125 tysięcy złotych dla jednego wiceprezydenta w 2,5 roku to wystarczający powód, żeby mieszkańcy zaczęli bardzo dokładnie patrzeć władzy nie tylko na ręce, ale również do tabeli wypłat.
Bo to nie są pieniądze Beaty Moskal-Słaniewskiej. To są pieniądze mieszkańców Świdnicy.
Źródło świdnica24.pl
Link do całego artykułu: https://swidnica24.pl/…/w-25-roku-125-tysiecy-zl…/
Zdjęcie: AI



