Uderzył ją żelazkiem w twarz

Dziś Magdalena świętuje 31. urodziny. Od byłego narzeczonego dostała już prezent. Wysyła na dowód odciśnięte na twarzy żelazko. Przemoc w czasach pandemii nasila się – alarmują specjaliści. I nie są to suche liczby. Za każdą stoi człowiek. Najczęściej kobieta. Jedną z nich jest Magdalena z Wałbrzycha, która została z dnia na dzień z 3-letnią córeczką bez niczego, bo partner zabrał jej wszystko, łącznie z jej ubraniami. Kobieta od kilku lat jest ofiarą przemocy domowej. Ostatnio było już bardzo źle – W jej imieniu prosimy o wsparcie – mówi Ania Pierzchała, które o dramacie Magdy dowiedziała się przypadkiem i specjalnie w tym celu założyła Pomocowe Love i tam od dziś prowadzi zbiórkę. – Tylko błagam, proszę nie podawać moich danych – mówi Magdalena przez telefon. – Jest mi wstyd, że muszę się prosić o chleb. Zwyczajnie wstyd. Kobieta nie chce też, by o sytuacji dowiedział się Ośrodek Pomocy Społecznej. – Zabiorą mi dziecko – płacze. – To byłoby najgorsze, co mogłoby się zdarzyć. Swojego partnera poznała 5 lat temu. Po kilkunastu miesiącach zaszła w nim w ciążę. – To wtedy zaczął mnie bić – mówi. – Ale ja sobie wmawiałam, że mam w końcu kogoś, kto się mną zajmie, kto pomoże mi w życiu. Na świat przyszła Ania, ale w życiu Magdy niewiele to zmieniło. Było książkowo – wielka miłość, a potem bicie, wielka miłość i znowu strzał w twarz, brzuch, gdziekolwiek. – Zgłaszałam na policji pobicia, moi znajomi też, ale to nic nie daje – mówi Magda. – Nie założono nawet niebieskiej karty, bo formalnie nie jesteśmy rodziną… Było jednak coraz gorzej. – Odciął mnie od wszystkiego – mówi. – Nie pozwalał mi wychodzić, z nikim się kontaktować, odciął mnie od znajomych. Mówił, że go zdradzam. Wpadał w szał. A to była nieprawda. Magda utknęła z dzieckiem w domu, całkowicie zdana na łaskę i nie łaskę swojego kata. – On mnie chyba bardzo lubił bić – mówi dziś. – To sprawiało mu przyjemność. 13 stycznia coś w niej pękło. Trzymała córkę na rękach, a on popchnął je obie. Ania też się uderzyła. – Ja nigdy nie krzyczałam, byłam cicho, gdy mnie bił, ale teraz zaczęłam krzyczeć – mówi Magda. – Przyszła sąsiadka, więc się chyba wystraszył. Spakował się i wyszedł. Zabrał wszystko, co uznał, za swoje – zasłony, firany, sztućce, talerze, jej ubrania, buty. Na odchodnym rzucił jej, że i tak sobie nie poradzi, a opieka zabierze jej dziecko, bo nie ma utrzymania. Wcześniej pracowała w jego firmie. Ostatnią wypłatę dostała w styczniu. 25 stycznia przyszły pieniądze z 500 plus i 95 złotych rodzinnego. Musi za to przeżyć i zapłacić wynajem mieszkania. Były partner jednak nie odpuszcza. – Dziś przyszedł po telewizor, otworzył sobie swoimi kluczami – mówi Magda. – Nie chciałam się zgodzić, więc chwycił żelazko, bo było pod ręką i zaczął mnie bić po nogach. Potem odcisnął mi je na twarzy. Wezwała policję, kazali jej wkładać klucz do drzwi, by nikt z zewnątrz nie mógł wejść. Do 24 lutego jest na kwarantannie, bo okazało się, że zaraziła się koronawirusem. Nie ma pieniędzy i jedzenia. Gdy słyszy OPS, zaczyna płakać i błaga, by nikogo nie powiadamiać, bo zabiorą jej dziecko. Załamana i przerażona apel o pomoc napisała na portalu społecznościowej. Tam przeczytała go Anna Pierzchała. Postanowiła zrobić zbiórkę jedzenia i ubrań dla kobiety i jej dziecka. Jeśli ktoś chce pomóc Magdalenie z Wałbrzycha, podajemy link https://www.facebook.com/101809285292699/posts/101874188619542/ Magdalena potrzebuje też prawnika i pomocy psychologa oraz pracy.

Tekst: Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *