O tym, że członkowie Wspólnoty Samorządowej chcą o sobie przypomnieć i organizują zbiórkę podpisów pod apelem o budowę pomnika Państwa Podziemnego pisaliśmy już w ubieglym tygodniu. Apel odczytany został podczas minionej sesji Rady Miejskiej. Dzień później w sobotę, 28 lutego sympatycy WS spotkali się na miejskim stadionie gdzie odbywał się bieg Tropem Wilczym dla upamiętnienia żołnierzy wyklętych i zbierali podpisy pod apelem. Nie spodobało się to Tadeuszowi Grabowskiemu, kiedyś radnemu z ramienia wspólnoty i szefowi organizacji kombatanckich. Członków WS chciał wyprosić, Ci zaś wyprosić się nie dali. – Ponieważ byłem organizatorem biegu niedzielnego a nikt do mnie z pytaniem o zbiórkę podpisów nie zgłosił się, nie ukrywam zostałem zaskoczony widokiem panów ze Wspólnoty Samorządowej. Podszedłem do nich, aby zwrócić uwagę, że to nie czas i miejsce do tego typu inicjatyw i proszę ich, aby opuścili na tamtą chwilę teren przy stadionie. Przewodniczący pan Etel, odparł, że nie zamierzają odejść, bo jest to wspólna przestrzeń. Jest to po prostu żałosne. Nie rozumiem jak można tak postępować – wyjaśnia Tadeusz Grabowski. – Druga sprawa to taka, że nikt z tego ugrupowania z nami nie rozmawiał, więc podpieranie się organizacjami kombatanckimi jest kłamstwem. Od kilku dobrych lat walczymy o budowę pomnika Państwa Podziemnego jednak jak dotąd bezskutecznie. Warto przypomnieć, że pomysł ten był już dyskutowany z poprzednią władzą, która żadnego zainteresowania zbudowaniem obeliska nie wykazywała. A przecież pokazaliśmy panu Murdzkowi nasze propozycje wielokrotnie. To czysta gra polityczna i na to się nie zgadzamy. Z obecną prezydent również rozmowy nie przynoszą efektu. Pomysł, aby zbudować pomnik na ulicy Wałowej jest dla nas nie do przyjęcia. Mamy nadzieję, że nasze starania w końcu zakończą się sukcesem – komentuje Grabowski. A my przypominamy wszystkim Panom, że nie każda okazja jest dobra na tego typu spory.
