
ILE JESZCZE MAMY ZA TO PŁACIĆ?
Kolejny raz radni w Świdnicy stają przed tym samym scenariuszem:
najpierw przyjmujemy budżet i koszt inwestycji,
a potem… dokładamy miliony.
I nie mówimy tu o drobnych korektach.
Tylko o kolejnych 6 710 000 zł, które trzeba znaleźć w trakcie realizacji już rozpoczętych inwestycji.
Co gorsza – to nie jest jedna sytuacja.
To trzy inwestycje jednocześnie.
Ten sam schemat. Te same tłumaczenia. Rok za rokiem.
TEATR MIEJSKI
+1,9 mln zł
„dokumentacja niepełna i niezgodna ze stanem faktycznym”
URZĄD MIEJSKI + USC
+2 mln zł
„konieczność dodatkowych robót”
PRZEDSZKOLA
+2,81 mln zł
„stan techniczny ujawniony po rozpoczęciu prac”
Czy naprawdę w budynkach mających po kilkadziesiąt lat nie da się przewidzieć konieczności modernizacji instalacji, wentylacji czy zabezpieczeń przeciwpożarowych?
To nie jest pech.
To nie jest przypadek.
To powtarzalny problem, który od lat obciąża budżet miasta!
nierzetelne przygotowanie inwestycji
błędna lub niepełna dokumentacja
brak realnej weryfikacji przed przetargiem
brak odpowiedzialności za błędy
A jednocześnie – miliony złotych przeznaczane na nagrody.
Ile jeszcze razy mieszkańcy będą dopłacać do źle przygotowanych inwestycji?
Dziś jako radna staję przed trudną decyzją.
Głos „przeciw” – to jasny sygnał sprzeciwu wobec takiego zarządzania, ale też ryzyko zablokowania inwestycji potrzebnych mieszkańcom.
Głos „za” – to zgoda na kontynuowanie praktyk, które nie powinny mieć miejsca.
Bo jedno jest pewne:
te inwestycje trzeba dokończyć.
Dla mieszkańców.
Dla miasta.
Ale równie ważne jest to, żeby w końcu zacząć robić je dobrze.
Jak Wy byście zagłosowali na moim miejscu?
Źródło: Sylwia Osojca-Kozłowska, samorządowiec, radna świdnicka



