DZIŚ TO ONET I TVN TŁUMACZĄ SIĘ PRZED SĄDEM!
Jedna z najgłośniejszych afer medialno-politycznych ostatnich lat trafia na wokandę. W Sądzie Okręgowym w Legnicy rozpoczął się proces cywilny, który prezydent Lubina Robert Raczyński wytoczył wydawcom Onetu i TVN oraz dziennikarzom odpowiedzialnym za publikacje i reportaż „Brudna gra”. Sprawa może okazać się przełomowa dla oceny standardów pracy mediów w Polsce.

Przypomnijmy, że w lutym 2024 roku, zaledwie kilka tygodni przed wyborami samorządowymi, portal Onet opublikował artykuł „Afera na Dolnym Śląsku. PiS-owska ABW nielegalnie inwigilowała lidera Bezpartyjnych Samorządowców”, natomiast TVN i TVN24 wyemitowały reportaż „Brudna gra” w programie „Superwizjer”.
Autorzy materiałów przedstawiali Roberta Raczyńskiego jako polityka prowadzącego niejasne interesy związane z gospodarką odpadami, sugerowali wykorzystywanie wpływów politycznych oraz opisywali rzekomą nielegalną inwigilację prowadzoną przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W samym reportażu padały porównania do amerykańskiej afery Watergate, a dziennikarze mówili o bezprecedensowym skandalu z udziałem służb specjalnych.
Kluczowym materiałem dowodowym miały być liczące około tysiąca stron stenogramy rozmów pomiędzy Robertem Raczyńskim a jego wieloletnim współpracownikiem Andrzejem Pudełko. Dokumenty trafiły wcześniej do wielu redakcji w Polsce i stały się podstawą licznych publikacji.
Sytuacja zmieniła się po ustaleniach Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Śledczy poinformowali, że zgromadzony materiał dowodowy prowadzi do wniosku, iż stenogramy były sfałszowane. Według prokuratury to właśnie na tych materiałach oparto najważniejsze tezy reportażu i artykułów.
To jednak nie jedyny element, który – według śledczych – miał okazać się niezgodny z rzeczywistością. Jak wynika z ustaleń prokuratury, zdjęcia przedstawiane jako dokumentacja operacyjnych działań ABW wobec Roberta Raczyńskiego w rzeczywistości miały przedstawiać włamanie do domu jednego ze wspólników przedsiębiorcy Macieja B. Mężczyzna usłyszał już zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, która – według śledczych – miała prowadzić nielegalną inwigilację Roberta Raczyńskiego i Andrzeja Pudełki.
Prezydent Lubina twierdzi, że publikacje doprowadziły do ogromnych szkód w jego życiu zawodowym i prywatnym.
– Mnie i mojej rodzinie zgotowano koszmar, jakiego nikt nie powinien doświadczyć – podkreśla Robert Raczyński.
Jak zaznacza, materiały miały zniszczyć jego wiarygodność jako samorządowca, podważyć trzy dekady pracy na rzecz mieszkańców Lubina oraz uderzyć w jego rodzinę.
Po rozpoczęciu procesu prezydent Lubina powiedział dziennikarzom, że oczekuje przede wszystkim sprawiedliwości.
– Przez długi czas próbowano nie tylko wyeliminować mnie z życia publicznego jako samorządowca. Usiłowano też pozbawić mnie dobrego imienia i zdewastować cały mój dorobek zawodowy, jakim jest 30 lat pracy na rzecz mieszkańców Lubina. Naruszono spokój mojej rodziny, która jest dla mnie najważniejsza. Spokojnie czekam na wyrok, bo ja w tę sprawiedliwość wierzę – powiedział po rozprawie.
Pozwanymi są TVN, wydawca Onetu – Ringier Axel Springer Polska – a także redaktorzy naczelni i dziennikarze odpowiedzialni za przygotowanie materiałów, w tym Jarosław Jabrzyk, Bartosz Węglarczyk, Maciej Kuciel, Jakub Stachowiak, Łukasz Cieśla oraz Jacek Harłukowicz.
Powód domaga się publicznych przeprosin, uznania opublikowanych informacji za nieprawdziwe oraz wpłaty przez pozwanych po 500 tysięcy złotych na cele społeczne.
Pierwsza rozprawa miała charakter organizacyjny. Pozwani byli reprezentowani przez swoich pełnomocników. Ich przesłuchania zaplanowano na 21 i 28 lipca.
Bez względu na końcowy wyrok, proces ten może stać się jednym z najważniejszych postępowań dotyczących odpowiedzialności mediów za publikacje oparte na materiałach, których autentyczność została później zakwestionowana przez organy ścigania. Ostatecznie to sąd oceni, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych i czy pozwani ponoszą za to odpowiedzialność.
ZDJĘCIE: Robert Raczyński



