Trudno o miejsce, które bardziej prowokowałoby do zadania pytania: czy naprawdę nikt nie dostrzegł tu pewnej sprzeczności?
W lubińskim ogrodzie zoologicznym 2 i 3 października odbywa się Hubertus – święto środowiska łowieckiego organizowane przez Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Legnicy.

Lokalizacja imprezy wywołała protesty i falę krytycznych komentarzy.
Bo z jednej strony mamy ogród zoologiczny – miejsce kojarzone z ochroną zwierząt, edukacją przyrodniczą i budowaniem szacunku do świata przyrody. Z drugiej – święto środowiska, którego działalność obejmuje polowania i odstrzał zwierząt.
Czy te dwa światy rzeczywiście powinny spotykać się właśnie tutaj?
Krytycy nie przebierają w słowach. Wśród komentarzy cytowanych przez media pojawiło się nawet skrajnie mocne porównanie, że organizowanie święta myśliwych w zoo jest „jak dzień kombatanta SS w Oświęcimiu”. To oczywiście słowa jednego z przeciwników wydarzenia, a nie stanowisko naszej redakcji.
Dyrekcja ZOO Lubin broni decyzji. Dyrektorka Agata Bończak przekonuje, że takie spotkanie może być okazją do rozmowy i wymiany poglądów. Przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego zapewniają natomiast, że na teren zoo nie będzie wnoszona broń.
W programie znalazły się m.in. wykłady, msza hubertowska, przemarsz, muzyka myśliwska, stoiska kół łowieckich, atrakcje edukacyjne i degustacja dziczyzny. Nie ma polowania ani strzelania do zwierząt.
I dobrze to doprecyzować, bo spór dotyczy czegoś innego.
Dotyczy symboliki miejsca.
Czy ogród zoologiczny powinien udostępniać swoją przestrzeń na święto myśliwych? Czy jest to okazja do rozmowy o łowiectwie, jak przekonują organizatorzy, czy jednak granica, której instytucja zajmująca się edukacją przyrodniczą nie powinna przekraczać?
Jedno jest pewne – Hubertus w lubińskim zoo zamiast łączyć ludzi wokół przyrody, rozpętał dyskusję o tym, czym dzisiaj powinien być szacunek do zwierząt.
A Wy? Hubertus w zoo – edukacja i dialog czy kompletnie nietrafione miejsce?
Źródło: ilustracyjne wygenerowane przez AI



