Urszula Zielińska z Ministerstwa Klimatu i Środowiska zapowiedziała przeznaczenie blisko pół miliarda złotych na odtwarzanie rzek, mokradeł i terenów podmokłych. Program ma chronić Polskę przed suszą i powodziami, ale pojawił się również drugi argument: bagna mogą stać się naturalną przeszkodą dla ciężkiego sprzętu wojskowego.

Mówiąc wprost – w razie rosyjskiej agresji mokradła miałyby spowolnić czołgi jadące od wschodu.
Potwierdzona pula na renaturyzację rzek i mokradeł wynosi 410 mln zł. Część tych działań ma wspierać tak zwaną Zieloną Tarczę Wschód. To nie jest więc program budowania „bagiennych zapór” wyłącznie przeciw Rosjanom, ale jego walor obronny jest przedstawiany jako jeden z argumentów.
Czy odtwarzanie mokradeł to rozsądne połączenie ochrony przyrody z obronnością kraju? A może polską granicę powinny chronić przede wszystkim wojsko, fortyfikacje i nowoczesne uzbrojenie, a nie nadzieja, że rosyjski czołg ugrzęźnie w błocie?
Jak oceniacie ten pomysł: rozsądna strategia czy kosztowny ekologiczny eksperyment?
Zdjęcie: Wikipedia



