Chciał zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Jak relacjonuje, zamiast wspomnienia z wycieczki pozostało poczucie upokorzenia. Widz zgłosił naszej redakcji interwencję dotyczącą wizyty w wałbrzyskiej Palmiarni. Twierdzi, że ochrona zażądała od niego 150 zł i zagroziła konfiskatą sprzętu fotograficznego.

Nasz rozmówca chce pozostać anonimowy. Na potrzeby publikacji nazywamy go Adamem — jego imię zostało zmienione.

Pan Adam podróżuje samotnie. Podczas wizyty w Palmiarni rozstawił statyw, aby wykonać własne zdjęcie przy użyciu samowyzwalacza. Według jego relacji właśnie to wywołało interwencję ochrony.

Pracownicy mieli uznać korzystanie ze statywu za profesjonalną sesję fotograficzną, wymagającą opłaty w wysokości 150 zł. Jak twierdzi nasz rozmówca, padła również groźba konfiskaty aparatu.

— Ochrona straszyła mnie konfiskatą sprzętu. I wyprowadziła mnie z palmiarni tylko za to, że sobie rozłożyłem statyw i zdjęcie chciałem sobie zrobić — relacjonuje pan Adam.

Mężczyzna podkreśla, że sprzętu ostatecznie mu nie odebrano. Opuścił obiekt, ale sposób, w jaki — według jego relacji — został potraktowany, do dziś budzi jego oburzenie. Zapowiada, że nie wróci do Wałbrzycha.

Co mówi regulamin?

Sprawdziliśmy regulamin udostępniany obecnie na oficjalnej stronie Zamku Książ. W § 1 znajdują się trzy istotne zapisy:

  • Punkt 9 pozwala na bezpłatne fotografowanie i filmowanie na własny użytek podczas zwiedzania zamku lub Palmiarni.
  • Punkt 10 wymaga uzgodnienia warunków i zawarcia umowy ze spółką w przypadku fotografowania w ramach działalności gospodarczej, zawodowej lub w celach komercyjnych.
  • Punkt 11 przewiduje dodatkową opłatę według cennika za sesje okolicznościowe w Palmiarni i na tarasach zamkowych.

Regulamin rozróżnia więc zdjęcia turystyczne, fotografowanie komercyjne oraz sesje okolicznościowe. Nie znaleźliśmy w nim zapisu, który automatycznie uznawałby użycie statywu w Palmiarni za płatną sesję. Wskazany w punkcie 9 zakaz używania statywów dotyczy sal ekspozycyjnych zamku objętych wystawą Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Czy statyw czyni turystę profesjonalnym fotografem?

Czy samo wyciągnięcie statywu albo używanie sprzętu określanego jako profesjonalny wystarcza, aby pamiątkowe zdjęcie uznać za profesjonalną sesję? Na jakiej podstawie ochrona rozstrzyga, czy odwiedzający fotografuje na własny użytek, wykonuje sesję okolicznościową czy prowadzi działalność komercyjną?

Pytamy również o kompetencje pracowników dokonujących takiej oceny. Jakie kursy lub szkolenia odbyli? Czy zostali przeszkoleni z zasad fotografowania obowiązujących w obiekcie? Czy mają pisemne wytyczne pozwalające odróżnić zwykłe zdjęcie turystyczne od płatnej sesji? Kto upoważnił ich do takiej kwalifikacji i jak odwiedzający może zakwestionować ich decyzję?

To konkretne pytania do zarządcy. Od odpowiedzi zależy, czy zasady są stosowane według jasnych kryteriów, czy według uznaniowej oceny sprzętu, który turysta przyniósł ze sobą.

Groźba konfiskaty wymaga wyjaśnienia

Najpoważniejszy wątek dotyczy jednak słów o odebraniu aparatu. W sprawdzonym regulaminie nie znaleźliśmy postanowienia pozwalającego konfiskować sprzęt za fotografowanie lub nieuiszczenie opłaty za sesję.

Jeśli przebieg zdarzenia był taki, jak opisuje pan Adam, trudno zaakceptować straszenie turysty utratą aparatu podczas sporu o wykonanie pamiątkowego zdjęcia.

Nasz rozmówca oczekuje wyjaśnień od prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja. W zgłoszeniu wiąże zachowanie ochrony z odpowiedzialnością władz miasta i zarządzających obiektem. Nie opisuje jednak osobistego udziału prezydenta w zdarzeniu ani wydanego przez niego polecenia odebrania sprzętu.

Ta sprawa wymaga odpowiedzi

Artykuł opiera się na relacji widza. Nie dysponujemy stanowiskiem zarządcy ani ochrony pozwalającym zweryfikować przebieg interwencji.

Pozostają zatem pytania: dlaczego zdjęcie samotnego turysty uznano za płatną sesję, kto i według jakich kryteriów podjął tę decyzję oraz na jakiej podstawie miała paść groźba konfiskaty aparatu?

Skandal wizerunkowy kosztujący znacznie więcej niż 150 zł

Relacja pana Adama to skandal wizerunkowy, którego koszt znacznie przekracza 150 zł opłaty za sesję. Turysta wyjeżdżający z poczuciem upokorzenia dzieli się swoim doświadczeniem z innymi. Utrata zaufania i zniechęcenie kolejnych gości to cena, której nie znajdziemy w cenniku Palmiarni.

Co dalej?

Skierowaliśmy pytania do Zarządu spółki Zamek Książ z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.