KONTROLA ZABLOKOWANA, A RADNI NABRALI WODY W USTA! CZY W ŚWIDNICY WŁADZA KONTROLUJE SAMA SIEBIE?
Miliony z publicznej kasy, nagrody sięgające 30 tysięcy złotych dla jednego pracownika w ciągu miesiąca i radni, którzy nie chcieli poprzeć kontroli tych wydatków! Kiedy dziennikarze zażądali wyjaśnień, większość wybrała milczenie. Jeden z radnych uznał, że zapewnienia prezydent o prawidłowości wydatków są wystarczające. Czy tak ma wyglądać nadzór nad miejskimi finansami? Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, dlaczego ich przedstawiciele odrzucili wniosek o kontrolę ponad 3 milionów złotych, a następnie w większości nie przedstawili uzasadnienia swoich decyzji.

W Świdnicy wystarczy zapytać prezydent, czy wszystko jest zgodne z prawem, usłyszeć „tak” i uznać, że kontrola wydatkowania publicznych pieniędzy jest niepotrzebna?
Tak swoje stanowisko w sprawie nagród dla pracowników Urzędu Miejskiego uzasadnił radny Rafał Fasuga. Zapewnienia prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej okazały się dla niego wystarczające, by poprzeć odrzucenie wniosku o kontrolę.
A mówimy o ponad 3 MILIONACH ZŁOTYCH przeznaczonych na nagrody! Wśród ujawnionych przypadków znalazły się wypłaty sięgające 30 tysięcy złotych dla jednego pracownika w ciągu zaledwie miesiąca.
KTO KONTROLUJE WŁADZĘ, JEŚLI RADNI UZNAJĄ, ŻE WYSTARCZY JEJ WŁASNE ZAPEWNIENIE?
Redakcja skierowała imienne pytania do 16 świdnickich radnych, prosząc o merytoryczne uzasadnienie ich decyzji dotyczących odrzucenia obywatelskich wniosków o kontrolę miejskich wydatków.
Większość nie odpowiedziała.
Milczenie wybrali również przewodniczący Rady Miejskiej Jan Dzięcielski oraz inni radni Koalicji Obywatelskiej, których zapytano o rozbieżność między deklaracjami dotyczącymi jawności finansów publicznych a ich głosowaniami w Świdnicy.
A ci, którzy odpowiedzieli? Ich wyjaśnienia pozostawiają kolejne pytania.
Radny Rafał Fasuga przyznał, że podczas jednego z głosowań nie było go na sali, ponieważ przebywał w toalecie.
Radny Józef Cygan tłumaczył rozbieżności w swoich głosowaniach skomplikowaną konstrukcją uchwał, w których głosowanie „za” oznaczało odrzucenie wniosku mieszkańca.
Tymczasem przedstawiciele obozu prezydenckiego konsekwentnie opowiadali się za odrzuceniem wniosków o kontrolę. W głosowaniach poparła ich również część radnych Koalicji Obywatelskiej.
Nie wszyscy jednak zajęli takie stanowisko. Radni Violetta Wiercińska, Tadeusz Niedzielski i Wiesław Żurek poparli przeprowadzenie kontroli.
I TU POJAWIA SIĘ PYTANIE, NA KTÓRE MIESZKAŃCY ŚWIDNICY MAJĄ PRAWO OCZEKIWAĆ ODPOWIEDZI:
Skoro radni są przekonani, że ponad 3 miliony złotych wydano prawidłowo, dlaczego nie chcieli poprzeć kontroli, która mogłaby to potwierdzić?
Dlaczego wnioski mieszkańców o sprawdzenie sposobu wydatkowania publicznych pieniędzy zostały odrzucone?
I dlaczego większość radnych, zapytana o uzasadnienie swoich decyzji, nie przedstawiła odpowiedzi?
Kontrola nie oznacza przecież automatycznie stwierdzenia nieprawidłowości. Jest narzędziem pozwalającym sprawdzić, czy publiczne pieniądze wydawane są zgodnie z prawem i przyjętymi zasadami.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na co przeznaczane są pieniądze z miejskiego budżetu. Mają również prawo pytać swoich przedstawicieli o powody podejmowanych decyzji.
Bo mandat radnego to nie tylko udział w sesjach i podnoszenie ręki podczas głosowania. To również odpowiedzialność za podejmowane decyzje i gotowość do ich publicznego wyjaśniania.
3 MILIONY ZŁOTYCH TO NIE SĄ PRYWATNE PIENIĄDZE PREZYDENTKI ANI RADNYCH. TO ŚRODKI PUBLICZNE, KTÓRYCH WYDATKOWANIE POWINNO PODLEGAĆ RZETELNEJ KONTROLI.
A Wy, mieszkańcy Świdnicy, co sądzicie o decyzjach radnych? Czy w sprawie tak dużych wydatków wystarczą zapewnienia prezydent, czy potrzebna jest niezależna weryfikacja dokumentów?
Źródło: Swidnica24.pl, „Dlaczego nie chcieli skontrolować 3-milionowego wydatku na nagrody? Większość pytania zbyła milczeniem”, 24 września 2026 r.
Link do artykułu: https://swidnica24.pl/…/dlaczego-nie-chcieli…/



