Tragedia w Palermo. Paula potrzebuje naszej pomocy!

„13 kwietnia Paula obudziła się we Włoskim szpitalu, z rurką w gardle, sparaliżowana od szyi w dół. Nie rozumiała ani słowa co dzieje się dookoła. Nie mogła nic powiedzieć ani niczym poruszyć. Nie wiedziała gdzie jest, co się stało, jaki jest dzień.

Tego dnia miałyśmy już być z powrotem w Polsce. Tak bardzo chciałaś lecieć do Włoch. Właśnie świętowałyśmy twój panieński. Chciałam spełnić Twoje marzenie, a 24 kwietnia miałaś wziąć ślub.

Stałam pod drzwiami OIOM-u, cały czas czekając, aż w końcu będę mogła zobaczyć cię pierwszy raz po wybudzeniu. Pielęgniarki ubrały mnie w specjalny strój i w końcu wprowadziły na salę. Leżałaś tam piękna jak śpiąca królewna. Jeszcze nie wiedziałam, co nas czeka. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że po prostu żyjesz, ale z drugiej — przerażona tym, co będzie dalej. W głowie miałam jednocześnie tysiąc myśli i kompletną pustkę.

Podeszłam do Ciebie i pogłaskałam po głowie. Otworzyłaś oczy, spojrzałaś na mnie – widziałam, że ta sama Ty jesteś w środku. Do oczu napłynęły mi zły szczęścia. Wiedziałam, że nie masz siły mówić. Powiedziałam ci, “Paula miałaś wypadek i uszkodziłaś kręgosłup, wczoraj miałaś operację. Jesteśmy w szpitalu w Palermo.”

Widziałam, że bardzo chcesz coś powiedzieć. Nachyliłam się do ust przykrytych maską tlenową. Pamiętasz co powiedziałaś? Usłyszałam jedno słowo “Bartek”. Łzy ponownie napłynęły mi do oczu. Bartek leciał do nas pierwszym samolotem z Polski.

Już na izbie przyjęć kiedy przewozili cię z jednych badań na drugie, pytałaś tylko o niego i chciałaś zobaczyć wasze wspólne zdjęcia. Nie interesowało Cię, co będzie z Tobą. Martwiłaś się wyłącznie o swoich bliskich. Taka jesteś i zawsze byłaś. Troszczysz sie o wszystkich dookoła stawiając siebie z tyłu. Pomagasz tym, którzy często potrzebują mniej pomocy niż Ty sama. A Ty? Nigdy nie prosisz o pomoc. Odkąd się znamy dźwigasz na barkach tyle, że niejeden zrezygnował by w pierwszej minucie.

Wasza miłość jest największym darem jaki może spotkać człowieka. Widziałam to w was wcześniej, a to co widziałam w Palermo i jak dzielnie wspólnie przez to przechodzicie w Krakowie, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że miłość jest lekiem na wszystko. Jak banalnie by to nie brzmiało, w takich momentach wsparcie bliskich, to coś co dodaje nam mocy do działania. A nie było i nie jest lekko…

Po prawie dwóch tygodniach w Sycylijskim szpitalu, w końcu wróciliśmy do Polski na intensywną i długą rehabilitację.

Materiału podczas pobytu w szpitalu zebrało się na dobry serial. Ja wierzę, że to będzie historia z happy endem 🤍

Nie mogę się doczekać, aż wrócicie do domu”

Udostępniajcie! Link do zbiórki na leczenie Pauli: https://zrzutka.pl/9hvg5n

ŹRÓDŁO: Kaja Barańska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *