Roman Szełemej i Dawid Kacprzyk to dwie różne kariery, ale ten sam wzorzec: biały fartuch jako polityczna tarcza, dyżury liczone w setkach godzin i kwoty liczone w setkach tysięcy lub milionach złotych. Audyt w Wałbrzychu skończył się dyscyplinarką i ugodą, w Warszawie – zwrotem ok. pół miliona i zawiadomieniem do prokuratury. A mimo to to „nadwojewoda” z Dolnego Śląska wciąż buduje swoje imperium wpływów, podczas gdy młody lekarz z Ursynowa staje się twarzą afery. Czyli nadal polityka #MuremZaSzełemejem?

Roman Szełemej i Dawid Kacprzyk nie są politycznymi bliźniakami, ale ich publiczne biografie układają się w rozpoznawalny schemat: budowanie ochronnego parasola z prestiżu zawodu lekarza, łączenie funkcji publicznych z wątpliwościami wokół dyżurów i wynagrodzeń oraz szybkie sięganie po narrację, która ma zamienić pytania o fakty w spór polityczny. Najmocniejsza różnica dotyczy jednak nie ich samych, lecz reakcji politycznego otoczenia: w jednym przypadku pojawiło się instytucjonalne cięcie i audyt, w drugim widać raczej utrzymywanie wpływu, rozszerzanie strefy oddziaływania i brak realnego rachunku politycznego.

🥼🥼 DWÓCH LEKARZY. JEDEN WZORZEC

Roman Szełemej przez lata budował wizerunek lekarza z powołania, który nie rozstaje się ze szpitalem nawet jako prezydent Wałbrzycha, a opublikowany artykuł DAMI „6000,00 zł za 1 dyżur!” został wskazany jako materiał zestawiający jego aktywność publiczną z dokumentami dotyczącymi dyżurów i wynagrodzeń. Z przywoływanych tam informacji wynika, że tylko w ciągu siedmiu miesięcy 2021 roku wałbrzyski szpital wypłacił mu 402 tysiące złotych, a po doliczeniu ekwiwalentu za urlop suma przekroczyła 570 tysięcy złotych.

Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji, radny KO i koordynator SOR w Szpitalu Południowym, znalazł się w centrum ogólnopolskiej afery po ujawnieniu, że w 2025 roku osiągnął około 1,6 mln zł dochodu z pracy w publicznej ochronie zdrowia, a po audycie skorygował 33 faktury i zwrócił szpitalowi około pół miliona złotych. Jednocześnie placówka złożyła zawiadomienie do prokuratury, a sprawą zajęły się także samorząd lekarski i organy ścigania.

Podobieństwo nie polega więc na identyczności życiorysów, lecz na konstrukcji publicznej roli. W obu przypadkach lekarz staje się figurą szczególną: kimś, komu z góry przypisuje się służbę, poświęcenie i moralną przewagę, a to utrudnia szybkie zadawanie przyziemnych pytań o ewidencję czasu pracy, realnie wykonane obowiązki i publiczne pieniądze.

🥼🏥🏦 OD ETOSU DO ARKUSZA DYŻURÓW

W przypadku Szełemeja kluczowe jest zderzenie legendy z dokumentami. Po ujawnieniu wysokości zarobków Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego przeprowadził audyt obejmujący okres od stycznia do sierpnia 2021 roku, a jego wynik został opisany jako negatywny. Zastrzeżenia miały dotyczyć m.in. pobierania wynagrodzenia za dyżury, na których fizycznie miało go nie być, podwójnego rozliczenia pracy lekarzy, braku prawidłowej ewidencji czasu pracy i zaniedbań w obowiązkach ordynatorskich.

Opublikowany artykuł DAMI „6000,00 zł za 1 dyżur!” analizował publiczne aktywności Szełemeja na Facebooku i zestawiał je z dokumentacją dyżurową, stawiając pytania o to, czy wynagrodzenie odpowiadało faktycznie przepracowanemu czasowi. Chodziło m.in. o sytuacje, w których w godzinach deklarowanego dyżuru miał jednocześnie brać udział w wydarzeniach publicznych, aktywnościach miejskich albo nagraniach promocyjnych.

W przypadku Kacprzyka oś sporu jest podobna. Według informacji opublikowanych przez DAMI oraz media ogólnopolskie, liczba wykazanych godzin i sposób rozliczania dyżurów stały się przedmiotem audytu, a zestawienie dokumentacji z jego aktywnością publiczną i polityczną uruchomiło pytania o to, czy fizycznie dało się pogodzić wszystkie deklarowane obowiązki. W obu historiach etos służby staje się więc pierwszą linią obrony przed twardym arkuszem dyżurów.

⁉️ JAK REAGUJE OBÓZ POLITYCZNY

Po dyscyplinarnym zwolnieniu Szełemeja z wałbrzyskiego szpitala część środowiska samorządowego i polityków KO natychmiast przeszła do ofensywy, mówiąc o represji politycznej i odwecie, zanim do opinii publicznej na dobre przebiły się ustalenia audytowe. Pod szpitalem organizowano demonstracje poparcia, a prominentni samorządowcy występowali w roli świadków nadzwyczajnej pracowitości prezydenta Wałbrzycha.

Równolegle jednak ten sam system instytucjonalny wykonał ruch przeciwny: marszałek Cezary Przybylski zarządził audyt, który nie potwierdził narracji o niewinnej ofierze, lecz wykazał nieprawidłowości. W praktyce oznaczało to symboliczne „ścięcie głowy” na poziomie szpitala: była dyscyplinarka, była kontrola, były formalne zarzuty wobec sposobu wykonywania obowiązków, a sprawa zakończyła się ugodą, nie zaś pełnym politycznym oczyszczeniem.

W przypadku Kacprzyka reakcja miała inny rytm, ale również była szybka i twarda. Po audycie lekarz zwrócił około pół miliona złotych, Szpital Południowy rozwiązał z nim wszystkie umowy, a sprawa trafiła do prokuratury. To właśnie ten kontrast otwiera pole do zasadniczej tezy materiału: młody lekarz z Warszawy staje się przykładem do natychmiastowego cięcia, podczas gdy starszy, silniej osadzony politycznie lekarz z Dolnego Śląska mimo własnego bagażu sporów przez lata zachowuje zdolność dalszego oddziaływania.

‼️ „NADWOJEWODA” I ROZBUDOWA IMPERIUM

W materiałach dotyczących Kłodzka Roman Szełemej nie jawi się jako polityk o ograniczonych wpływach po dawnych sporach szpitalnych, lecz jako patron rozciągający strefę oddziaływania na południe Dolnego Śląska. To on ma przywozić do Kłodzka Tomasza Siemoniaka, wystawiać polityczne poręczenia za Michała Piszkę, budować opowieść o „Mieście Wyzwań” i współtworzyć środowisko, w którym wojewoda Anna Żabska zachowuje daleko idącą powściągliwość wobec lokalnych skandali.

Gdy wybucha afera kłodzka, obejmująca nagrania ze straży miejskiej, rozmowy przypisywane burmistrzowi i komendantowi oraz wątek „czarnej listy do utylizacji”, oczekiwany byłby jednoznaczny, twardy odruch nadzorczy. Z dostępnych materiałów wynika jednak obraz odwrotny: brak wyraźnego i publicznie udokumentowanego rachunku politycznego, miękkie komunikaty oraz trwanie układu, który bardziej się usztywnia, niż rozlicza swoich ludzi.

To właśnie w tym sensie pojawia się figura „nadwojewody”. Jeżeli polityk z własnym bagażem kontrowersji wokół dyżurów i publicznych pieniędzy może jednocześnie pozostawać patronem innych, rozbudowywać regionalne wpływy i współtworzyć parasol ochronny nad kolejnymi ludźmi tego samego obozu, to mamy do czynienia nie tylko z historią dwóch lekarzy, lecz z opowieścią o nierównych standardach reakcji.

☝🏻‼️ CO WOLNO JEDNEMU

Najmocniejsza teza analityczna brzmi więc tak: przypadek Dawida Kacprzyka nie jest anomalią wyrwaną z próżni, lecz młodszą odsłoną szerszego problemu, w którym społeczny autorytet lekarza i polityczne zaplecze mogą służyć do odsuwania pytań o realnie przepracowane godziny, sposób rozliczania dyżurów i odpowiedzialność za publiczne pieniądze. Różnica zaczyna się dopiero tam, gdzie kończy się siła politycznego osadzenia.

Młody lekarz z Warszawy po audycie oddaje pieniądze, traci umowy i staje się symbolem patologii systemu. Tymczasem silniejszy politycznie lekarz z Dolnego Śląska, mimo wieloletnich kontrowersji opisywanych także w opublikowanym artykule DAMI „6000,00 zł za 1 dyżur!”, zachowuje zdolność patronowania innym, poszerzania wpływów i współkształtowania regionalnego układu. To dlatego puenta tego tekstu wybrzmiewa tak mocno: co wolno „nadwojewodzie”, tego często nie wolno już młodemu lekarzykowi.

Czyli nadal polityka #MuremZaSzełemejem?

☝🏻 Nota prawna

Powyższy materiał ma charakter publicystyczno-analityczny i stanowi element debaty o funkcjonowaniu osób pełniących funkcje publiczne, standardach nadzoru oraz odpowiedzialności politycznej. Tekst opiera się na publicznie opisanych okolicznościach, materiałach prasowych, dokumentach przywoływanych w obiegu medialnym oraz analizie wypowiedzi i działań osób publicznych, a zawarte w nim oceny mają charakter opinii i wniosków publicystycznych, nie zaś stwierdzeń o odpowiedzialności karnej.

Materiał nie przesądza o winie żadnej z opisanych osób ani nie zastępuje ustaleń sądów, prokuratury czy innych właściwych organów państwa. Wszystkim osobom i podmiotom, których dotyczy publikacja, przysługuje prawo do przedstawienia stanowiska, polemiki lub żądania sprostowania na zasadach wynikających z prawa prasowego i przepisów prawa cywilnego.

Źródła:

– DAMI: „6000,00 zł za 1 dyżur!” – [https://damiinfo.pl/600000zl-za-1-dyzur/](https://damiinfo.pl/600000zl-za-1-dyzur/)

– DAMI: „Lekarz z Warszawy zarobił 1,6 mln zł. Po kontroli zwrócił szpitalowi około pół miliona” – [https://damiinfo.pl/lekarz-z-warszawy-zarobil-16-mln-zl…/](https://damiinfo.pl/lekarz-z-warszawy-zarobil-16-mln-zl…/)

– DAMI: cykl materiałów dotyczących „układu” wałbrzyskiego i sprawy kłodzkiej, w tym teksty o poparciu dla Michała Piszki, reakcji wojewody i aferze straży miejskiej

– WP: „Media: Tak ‘pracował’ radny KO. Wizyta w TVP w godzinach dyżuru” – [https://wiadomosci.wp.pl/media-tak-pracowal-radny-ko…](https://wiadomosci.wp.pl/media-tak-pracowal-radny-ko…)

Zero.pl: „Radny KO w szpitalu zarobił 1,6 mln zł. Postępowanie dyscyplinarne” – [https://zero.pl/…/dawid-kacprzyk-lekarz-zarobil-ogromne…](https://zero.pl/…/dawid-kacprzyk-lekarz-zarobil-ogromne…)

ZDJĘCIA: DUW, tvn