Ze Świdnicy na światowe areny. Miał zaledwie 41 lat
Świdnica żegna człowieka, którego życie było nierozerwalnie związane ze sportem. Andrzej Żumanow – utytułowany akrobata, reprezentant Polski i wychowanek MKS Polonia Świdnica – zmarł w nocy z 26 na 27 września. Miał 41 lat.

Swoją przygodę z akrobatyką rozpoczął jako pięcioletni chłopiec. Talent, ogromna praca i determinacja zaprowadziły go znacznie dalej niż rodzinne miasto. Zdobywał medale mistrzostw Polski, reprezentował kraj na najważniejszych zawodach międzynarodowych i należał do czołówki polskiej akrobatyki.
Później przyszły wielkie światowe sceny. Przez kilka lat pracował jako zawodowy akrobata za granicą. Występował m.in. w Belgii i Las Vegas, gdzie brał udział w spektaklu „Le Rêve”. Tysiące widzów, światła wielkich scen i życie podporządkowane niezwykle wymagającej sztuce akrobatycznej.
Potem jego życie zmieniło się dramatycznie.
Poważne problemy zdrowotne i zakrzepica doprowadziły do amputacji nogi. Konieczna była również kolejna operacja – amputacja na poziomie uda. Dla człowieka, którego ciało przez całe życie było narzędziem pracy, sportu i artystycznej ekspresji, był to niezwykle ciężki cios.
Nie zamierzał jednak rezygnować.
Chciał odzyskać samodzielność, wrócić do aktywności i przekazywać swoje doświadczenie młodym ludziom. Gdy potrzebował nowoczesnej protezy, ruszyła ogromna fala pomocy. Mieszkańcy Świdnicy i ludzie związani ze sportem włączyli się w zbiórkę. Udało się zgromadzić ponad 170 tysięcy złotych.
To była jedna z tych historii, które pokazywały, jak wiele osób pamiętało o świdnickim sportowcu i chciało pomóc mu w kolejnej, tym razem najtrudniejszej walce.
Niestety choroba postępowała.
Andrzej Żumanow zmarł w wieku zaledwie 41 lat.
Pozostawił po sobie nie tylko sportowe wyniki i wspomnienia z wielkich scen. Pozostawił historię człowieka, który od małego chłopca z sali treningowej w Świdnicy doszedł do reprezentacji Polski i występów przed tysiącami widzów w Las Vegas.
Rodzinie, bliskim, przyjaciołom oraz całemu środowisku świdnickiego sportu składamy wyrazy głębokiego współczucia.
Żegnaj, Mistrzu.
Zdjęcie: Gazeta Wyborcza



