Aż chce się powiedzieć: po owocach ich poznacie

Kiedy mieszkańcy powiatu płacą podatki, oczekują, że pieniądze zostaną przeznaczone na drogi, szkoły, bezpieczeństwo czy pomoc społeczną. Tymczasem z dokumentów wynika, że w Starostwie Powiatowym w Wałbrzychu publiczne środki płynęły szerokim strumieniem na zakupy, które wielu mieszkańców mogłoby uznać za co najmniej kontrowersyjne.

❗️Ponad 19 tysięcy złotych na sprzęt dla starosty. Tablet za ponad 10 tysięcy złotych. Telefon za blisko 8 tysięcy. Słuchawki premium. Akcesoria. Wszystko finansowane z pieniędzy podatników.

To jednak dopiero początek.

📍W pozycji nazwanej niewinnie „wydatkami kancelaryjnymi” znajdujemy ponad 8,4 tysiąca złotych wydanych głównie na artykuły spożywcze. Nie papier do drukarki. Nie tonery. Nie materiały biurowe. Owoce. Jabłka, gruszki, śliwki, winogrona, mandarynki, morele, brzoskwinie i inne przysmaki.

Powstaje więc pytanie: czy Starostwo Powiatowe jest urzędem, czy może ekskluzywnym klubem owocowym utrzymywanym przez mieszkańców?

Najbardziej bulwersuje jednak nie sama kwota. Bulwersuje podejście. Bo kiedy zwykły mieszkaniec słyszy o konieczności oszczędzania, zaciskania pasa i ograniczania wydatków, władza najwyraźniej żyje według innych zasad. Dla siebie znajduje pieniądze zawsze.

Leonard Górski (KO) od lat pobiera wynagrodzenie przekraczające 21 tysięcy złotych miesięcznie. To kwota, o której większość mieszkańców może jedynie pomarzyć. Mimo to podatnicy mają jeszcze finansować luksusowy sprzęt elektroniczny i codzienne zakupy spożywcze.

👉Nie chodzi o to, czy było to legalne. Chodzi o to, czy było przyzwoite.

Bo legalne może być wiele rzeczy. Problem zaczyna się wtedy, gdy politycy przestają rozumieć, że wydają nie swoje pieniądze.

Każda mandarynka, każde winogrono, każdy tablet i każdy telefon zostały kupione nie z prywatnego konta starosty, ale z pieniędzy mieszkańców powiatu wałbrzyskiego.

A mieszkańcy mają pełne prawo zapytać:

Czy gdyby Leonard Górski wydawał własne pieniądze, również kupiłby sobie tablet za ponad 10 tysięcy złotych i finansował owocowe menu przez cały rok?

To nie jest pytanie o księgowość.

To jest pytanie o szacunek do publicznych pieniędzy. I coraz więcej osób zaczyna oczekiwać na nie odpowiedzi.