Głodził go przez miesiące. Bił, kopał i zostawiał bez wody.
Trudno zrozumieć, jak człowiek może zgotować zwierzęciu takie piekło. Według ustaleń śledczych 38-letni mieszkaniec powiatu kłodzkiego od maja do lipca miał znęcać się nad swoim psem. Zwierzę było głodzone, bite, kopane, szarpane za smycz, obrzucane przedmiotami, pozostawiane bez wody i schronienia. Miało także być przypalane papierosami.

Na szczęście pies został odebrany właścicielowi i trafił pod opiekę schroniska oraz lekarzy weterynarii. O jego oprawcy zdecyduje teraz sąd.
Ta historia powinna być przestrogą dla nas wszystkich.
Zwierzę nie powie, że cierpi. Nie zadzwoni po pomoc. Nie złoży zawiadomienia. Jest całkowicie zdane na człowieka – także na sąsiadów, przechodniów i osoby, które widzą lub słyszą, że dzieje mu się krzywda.
Nie odwracaj wzroku. Reaguj.
Jeśli widzisz wychudzonego psa, słyszysz jego rozpaczliwe wycie, zauważasz ślady przemocy lub wiesz, że zwierzę jest głodzone czy pozostawiane bez opieki – zgłoś to Policji, straży miejskiej, organizacji prozwierzęcej lub powiatowemu lekarzowi weterynarii. Jeden telefon może uratować życie.

Milczenie chroni sprawców. Reakcja chroni ofiary.
Zwierzę to nie rzecz. Czuje ból, strach i cierpienie tak samo jak każdy żywy organizm. Nie pozwólmy, by takie dramaty rozgrywały się za ścianą w ciszy i bez świadków.
Jeśli chcesz, mogę też przygotować jeszcze bardziej poruszającą wersję, która mocniej oddziałuje emocjonalnie i zwiększa zaangażowanie odbiorców w mediach społecznościowych.
Zdjęcia: Policja Kłodzko



