„Tak wygląda „rewitalizacja” wałbrzyskiej architektury po kapitalnym remoncie. Wystarczyła jedna większa nawałnica, aby budynek zaczął przeciekać, ściany nasiąkły wodą, a skutki odczuli przede wszystkim mieszkańcy.


Mówimy nie tylko o zaciekach i odpadającym tynku. Mówimy o zalanych mieszkaniach, zniszczonym mieniu, zawilgoconych ścianach oraz lokalach wyłączonych z użytkowania. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca w budynku po gruntownym remoncie.


Pytanie do władz Wałbrzycha, zarządcy i wykonawców: kto poniesie odpowiedzialność za poniesione szkody i kiedy zostaną podjęte skuteczne działania naprawcze? Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że remont za publiczne pieniądze zapewni bezpieczeństwo i trwałość budynku, a nie kolejne problemy po pierwszej większej ulewie.


Czas skończyć z odbiorami „na papierze” i zająć się rzeczywistym stanem budynku, zanim kolejne opady doprowadzą do jeszcze większych zniszczeń”

Macie podobne doświadczenia?
ŹRÓDŁO: @Paweł Kądziołka



