Jak się okazuje Straż Miejska odpowie na każde wezwanie. Przekonała się o tym świdniczanka, która przejęła się losem kaczki pływającej w oczku wodnym sąsiadów, które widzi z okna. Zanipokojenie czujnej świdniczanki wynikało z tego, że… ptaki się nie ruszały, a przy występującym mrozie mogło to jedynie oznaczać, że nie tylko przymarzły do lodu, ale w ogóle całe zamarzły.
Strażnicy ze zrozumieniem podjęli interwencję i w trybie natychmiastowym udali się we wskazane miejsce. Na pierwszy rzut oka zgłoszenie wydawało się być zasadnym. Dopiero bezpośredni kontakt pozwolił na stwierdzenie, że kaczki są plastikowymi odlewami, które wielkością i ubarwieniem przypominają do złudzenia żywe zwierzęta. – Pomimo pomyłki, zgłaszającej gratulujemy wrażliwości i empatii. Każde zgłoszenie o zagrożeniu życia i zdrowia traktujemy z wielką powagą – mówią strażnicy.
Wezwała strażników do zamarzniętych kaczek…
<img class=" size-full wp-image-69853" src="http://damiinfo.pl/wp-content/uploads/2016/01/d772eeb29405c0bed4f2875ddcd7c34a.jpg" alt="" width="900" height="599" />.... na miejscu okazało się, że były z plastiku.



