MA ZA TO CZAS NA OBIETNICE BEZ POKRYCIA

563 dni. Tyle upłynęło od momentu, gdy środowiska ormiańskie na Dolnym Śląsku pierwszy raz na piśmie ostrzegły wojewodę Annę Żabską, że powołanie Marioli Abkowicz na pełnomocniczkę ds. mniejszości narodowych i etnicznych rodzi poważny konflikt interesów. 511 dni minęło od chwili, gdy cała zorganizowana społeczność ormiańska w Polsce — od Wrocławia po Gdańsk i Kraków — jednomyślnie zawiesiła współpracę z Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim. W tym czasie urząd zdążył zmienić pełnomocnika. Nie zdążył za to ani razu odpowiedzieć Ormianom wprost, na piśmie, merytorycznie — na nic.

▶️ KALENDARZ MILCZENIA
8 stycznia 2025 r. — tydzień po nominacji Marioli Abkowicz — zarządy Towarzystwa Ormian Polskich TOP oraz Instytutu Piramowicza wysyłają do wojewody list otwarty. Piszą wprost: przewodnicząca Związku Karaimów Polskich, reprezentująca w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych interesy jednej konkretnej mniejszości, nie powinna jednocześnie koordynować spraw wszystkich mniejszości w województwie. Przywołują jej własne słowa sprzed roku — „każdy dba o siebie” — wypowiedziane przy okazji krytyki programu nauki języka ormiańskiego. To nie jest pretensja o nic. To pisemne ostrzeżenie złożone u progu kadencji.

‼️ Wojewoda nie odwołuje pełnomocniczki. Nie odpowiada na zarzut konfliktu interesów. Sprawa cichnie na tydzień.

👉🏻14 stycznia 2025 r. Mariola Abkowicz odwiedza Ambasadę Republiki Azerbejdżanu — kraju od lat systemowo naciskającego na polskie instytucje naukowe zajmujące się historią Ormian. Rozmowa, jak sama przyznaje w rozsyłanej później notatce, dotyczy wprost mniejszości ormiańskiej w Polsce i krytyki działalności Hraczji Bojadżjana — oficjalnego, powołanego przez premiera RP przedstawiciela Ormian w Komisji Wspólnej Rządu. Po spotkaniu pełnomocniczka wojewody przekazuje „narrację ambasady” co najmniej Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i osobiście rozmawia z liderem organizacji ormiańskiej — w sposób, który środowisko odczytuje jako personalną akcję wymierzoną w Bojadżjana.

👉🏻 Dla Rady Ormian Polskich to przekroczenie każdej możliwej granicy. W piśmie z 1 marca 2025 r. — już nie tylko od Wrocławia, ale od całej krajowej reprezentacji mniejszości — pada porównanie, które powinno zapalić w urzędzie każdą czerwoną lampkę: to tak, jakby ambasada Rosji organizowała spotkanie z polskim urzędnikiem odpowiedzialnym za sprawy mniejszości ukraińskiej i przedstawiała mu „analizę” działalności jej liderów jako problemu dla stosunków polsko-rosyjskich. Ormianie piszą wprost, że nie pozwolą na „uleganie wpływom obcego państwa” przez urzędników, którzy mieli stać na straży ich praw. I ogłaszają: współpraca z Wojewodą Dolnośląskim zostaje zawieszona. Jednomyślnie. Natychmiast.

‼️Odpowiedzi nie ma. Ani na to pismo, ani na kolejne, które Ormianie wysyłają później. Urząd milczy.

▶️ „NIE STWIERDZONO NIEPRAWIDŁOWOŚCI” — FORMUŁKA ZAMIAST ODPOWIEDZI

11 marca 2026 r., ponad rok po pierwszym ostrzeżeniu, na posiedzeniu sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych wychodzi na jaw kolejny fakt: Mariola Abkowicz w swoim rocznym sprawozdaniu za 2025 r. w ogóle nie wymienia organizacji ormiańskich z Dolnego Śląska. Tłumaczy się brakiem kontaktu z nimi — kontaktu, którego sama, poprzez swoje działania, przestała mieć prawo oczekiwać. Efekt: przez rok Ormianie formalnie nie istnieją w oficjalnym obrazie mniejszości województwa dolnośląskiego, jaki urząd przedstawia Sejmowi.
‼️Zapytany o to przez dziennikarzy kwartalnika „Awedis”, rzecznik prasowy wojewody Tomasz Jankowski ma gotową formułkę: „nie stwierdzono, by w związku ze sporządzaniem sprawozdania doszło do poświadczenia nieprawdy lub naruszenia obowiązujących przepisów”. Do tego dokłada zdanie, które w świetle faktów brzmi niemal kpiąco: „pani wojewoda dolnośląska pozostaje otwarta na dialog ze wszystkimi środowiskami mniejszości narodowych i etnicznych działającymi na Dolnym Śląsku”.
‼️Otwarta na dialog od ponad roku. Bez jednego spotkania. Bez jednej pisemnej odpowiedzi na pismo, które oskarża jej urząd o uleganie wpływom obcego państwa.

▶️KLUCZOWY DZIEŃ: WOJEWODA MÓWI O WSZYSTKIM, TYLKO NIE O TYM
⁉️9 kwietnia 2026 r. Sejmowa komisja zjeżdża do Wrocławia, do siedziby Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Na sali przedstawiciele niemal wszystkich mniejszości narodowych i etnicznych w regionie — Białorusini, Romowie, Łemkowie, Niemcy, Żydzi, Ukraińcy, Grecy, Tatarzy. Ormian nie ma. Bojkot trwa już 405 dni.
⁉️Zastępczyni dyrektora departamentu w MSWiA, Ksenia Alhaug, mówi wprost i pod protokołem: „Kolejnym problemem […] jest konflikt mniejszości ormiańskiej z pełnomocnikiem wojewody, a także oficjalne zerwanie współpracy tej mniejszości z wojewodą dolnośląską”. To już nie zarzut jednej strony. ‼️To potwierdzenie ze szczebla centralnego rządu — resort wie o sprawie, analizuje ją, zlecił ekspertyzy prawne. Nie od wczoraj. Sama Abkowicz przyznaje na tej samej sali, że „Ormianie zawiesili współpracę z panią wojewodą i ze mną z przyczyn dosyć absurdalnych” — słowo „absurdalnych” wypowiada o konflikcie interesów, wizycie w ambasadzie kraju wrogiego ormiańskiej społeczności i roku pełnego milczenia.

⁉️A wojewoda? Pytana ogólnie o funkcjonowanie instytucji pełnomocnika, odpowiada, że jest „bardzo zadowolona” ze współpracy z Abkowicz. Po czym przeprasza zebranych i wychodzi z sali.

❓ Dopiero po jej wyjściu poseł Jarosław Sellin zadaje pytanie, na które czekają wszyscy: „Jeśli jest jakiś przedstawiciel mniejszości ormiańskiej, to mam pytanie. Jeżeli dwie osoby w obecności posłów mówią o jakimś konflikcie z urzędem wojewódzkim, bo mówi o tym i przedstawiciel rządu, i pani pełnomocnik, to jednak chcielibyśmy wiedzieć, o co chodzi, a przynajmniej ja chciałbym wiedzieć”.

❗ Na sali nie ma nikogo, kto mógłby odpowiedzieć. Ormian nie ma — bo bojkotują urząd, który ich zignorował. Wojewody nie ma — bo już wyszła. Pytanie postawione wprost, na forum Sejmu RP, w obecności przedstawiciela rządu, który przed chwilą potwierdził istnienie problemu, ginie w pustce. Do końca posiedzenia nikt do niego nie wraca.

‼️⁉️To jest chyba najbardziej wymowny obraz tego sporu: państwowy urzędnik pyta, kto odpowie za konflikt — a odpowiedzieć nie ma komu, bo strona, która powinna to zrobić, już wyszła.

▶️ILE DNI CZEKALI ORMIANIE? CZEKAJĄ NADAL

Licząc od pierwszego pisemnego ostrzeżenia (8 stycznia 2025 r.) do dziś — 563 dni . Licząc od formalnego zawieszenia współpracy przez całą krajową reprezentację Ormian w Polsce (1 marca 2025 r.) — 511 dni, czyli ponad półtora roku. Przez ten cały czas nie odnotowano ani jednej udokumentowanej, merytorycznej odpowiedzi urzędu wojewódzkiego skierowanej wprost do organizacji ormiańskich — tylko powtarzane w mediach formułki o „braku nieprawidłowości” i deklaratywna „otwartość”, której nikt nie widział w praktyce.

❗Odpowiedzi nie doczekali się także 9 kwietnia 2026 r., kiedy sprawa trafiła w końcu na forum parlamentarne — pytanie posła Sellina pozostało bez odpowiedzi na zawsze wpisane w oficjalny zapis posiedzenia komisji.

▶️ RZĄD WIEDZIAŁ. WOJEWODA MILCZAŁA

To, co czyni tę bierność szczególnie trudną do usprawiedliwienia, to fakt, że sprawa nie jest tajemnicą ani nowiną nawet dla Warszawy. MSWiA — resort, któremu podlega instytucja wojewody — wie o konflikcie i o zerwaniu współpracy przynajmniej od momentu, gdy jego przedstawicielka mówi o tym oficjalnie na forum sejmowej komisji, 9 kwietnia 2026 r. Zlecono ekspertyzy prawne. Sprawa trafiła też, według doniesień środowisk ormiańskich, do Rady Europy, a strona ormiańska przygotowywała interwencję bezpośrednio u premiera Donalda Tuska. Rząd centralny — a więc struktura nadrzędna wobec wojewody — miał więc wszystkie narzędzia i wszystkie sygnały, by zareagować. Efekt tej wiedzy? Ministerstwo „analizuje sprawę”, ale — jak zastrzegła sama Alhaug — „nie ma jeszcze jednoznacznego stanowiska”. Miesiącami.

❗Jedyna konkretna zmiana nastąpiła 25 lipca 2026 r. — pięć dni po tym, jak lokalne media opisały bezczynność urzędu w tej sprawie — gdy wojewoda powołała nowego pełnomocnika, Rafała Szydłowskiego, wieloletniego urzędnika DUW. Komunikat o zmianie nie zawiera ani słowa o sprawie ormiańskiej, ani przeprosin, ani deklaracji, że dialog zostanie odbudowany. Cisza trwa więc nadal — zmienił się tylko człowiek na stanowisku, które od półtora roku pozostaje puste w oczach tych, dla których miało pracować.

▶️LEKCEWAŻENIE MA NAZWISKO I ADRES W WARSZAWIE
❓Warto tu zadać pytanie, którego dotychczas nikt głośno nie postawił: kto stoi za bezczynnością MSWiA w tej sprawie? Ksenia Alhaug, która 9 kwietnia 2026 r. pod protokołem przyznała przed sejmową komisją, że resort „nie ma jeszcze jednoznacznego stanowiska” wobec konfliktu, jest zastępczynią dyrektora departamentu w ministerstwie kierowanym przez Marcina Kierwińskiego. To nie anonimowa urzędniczka bez umocowania — to współpracowniczka i podwładna ministra, która występowała w jego imieniu na oficjalnym forum parlamentarnym.

⁉️Jeśli MSWiA „analizuje sprawę” od co najmniej kwietnia 2026 r. — a według relacji środowisk ormiańskich problem był resortowi sygnalizowany znacznie wcześniej, już przy okazji marcowej wizyty Abkowicz w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych oraz jej działań wobec Hraczji Bojadżjana — to trudno mówić tu o braku wiedzy. To świadoma decyzja o niepodejmowaniu działania. Miesiące „analiz” bez jednej konkretnej decyzji, bez jednego publicznego stanowiska ministerstwa, to nie jest ostrożność proceduralna — to komfort, na który może sobie pozwolić tylko instytucja przekonana, że nikt jej nie rozliczy z czasu.

⁉️Pytanie brzmi wprost: czy urzędniczka działająca w imieniu ministra Kierwińskiego może sobie pozwolić na taką formułę — „nie mamy stanowiska”, powtarzaną miesiąc po miesiącu — wobec obywateli, którzy czekają na rozstrzygnięcie realnego sporu z administracją rządową? I jeśli tak, to czyj to jest w istocie wybór: jej własny, czy milcząco zaakceptowany przez przełożonego? Bo o ile wojewoda Anna Żabska odpowiada za własne zaniechania przed mieszkańcami Dolnego Śląska, o tyle za bezczynność resortu — który sam siebie stawia w roli instytucji nadrzędnej, mającej tę sprawę rozstrzygnąć — odpowiedzialność polityczna spoczywa na ministrze. Podwładna i współpracowniczka Marcina Kierwińskiego może sobie pozwolić na wiele, dopóki nikt nie zapyta, dlaczego ceni czas ministerstwa wyżej niż czas obywateli, którzy czekają na odpowiedź od państwa.

‼️Skoro rząd wiedział, a wojewoda nie odpowiadała — pytanie nie brzmi już, czy Anna Żabska zignorowała środowisko ormiańskie. Pytanie brzmi, jak długo administracja publiczna, od poziomu wojewody aż po ministerstwo w Warszawie, może pozwalać sobie na milczenie wobec obywateli, zanim ktokolwiek poniesie za to odpowiedzialność.

👉🏻Źródła: Kancelaria Sejmu, Biuro Komisji Sejmowych — Pełny zapis przebiegu posiedzenia Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych (nr 51), 9 kwietnia 2026 r., X kadencja; „Awedis” nr 67 (lato 2026), „Usta zamknięte na dialog” (Sylwia Uryga); damiinfo.pl — „Wszechwiedza czy ignorancja?” (20.07.2026); Facebook — komunikat DUW o powołaniu Rafała Szydłowskiego (25.07.2026); Wikipedia — Mariola Abkowicz; vdg.pl — relacja z posiedzenia komisji, 9.04.2026