Znów ta sama historia? Najpierw Stronie Śląskie, dziś Pilchowice i Bóbr

A gdy dochodzi do kryzysu, ponownie na pierwszym planie pojawiają się wojewoda, Wody Polskie i sztab zarządzania kryzysowego.

❗️Prokuratura Okręgowa w Świdnicy poinformowała dziś, że kluczowa opinia biegłych dotycząca katastrofy zapory w Stroniu Śląskim nie będzie gotowa w pierwotnym terminie. Eksperci z Politechniki Wrocławskiej otrzymali dodatkowy czas – do 30 września 2026 roku – na wykonanie badań geotechnicznych, od których zależą dalsze decyzje śledczych.

To właśnie ta ekspertyza ma odpowiedzieć na pytanie, dlaczego 15 września 2024 roku doszło do przerwania zapory i katastrofalnej powodzi w Stroniu Śląskim, Lądku-Zdroju oraz okolicznych miejscowościach. Jednym z badanych wątków są wcześniejsze prace prowadzone na obiekcie oraz sposób zarządzania infrastrukturą. W przestrzeni publicznej najczęściej wskazuje się na odpowiedzialność zarządcy – Wód Polskich – oraz osób odpowiedzialnych za nadzór nad wykonanymi pracami. Prokuratura nikomu dotąd nie postawiła zarzutów.

📍Dziś uwagę mieszkańców przykuwa jednak kolejny kryzys – katastrofa ekologiczna na Bobrze i Jeziorze Pilchowickim. I znów na pierwszym planie pojawia się wojewoda, która przewodniczy posiedzeniom Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, wydaje rozporządzenia i przedstawia komunikaty dotyczące sytuacji na rzece.

Trudno nie zauważyć podobieństwa. W obu przypadkach kluczową rolę odgrywają instytucje odpowiedzialne za gospodarkę wodną i zarządzanie kryzysowe. W obu przypadkach pojawiają się pytania o nadzór, przepływ informacji, reakcję służb i skuteczność działań państwa.

Mieszkańcy mają więc prawo pytać: czy administracja państwowa działa dopiero wtedy, gdy dochodzi do katastrofy? Dlaczego wojewoda pojawia się dziś na czele działań związanych z Bobrem, skoro wcześniej wielu mieszkańców zarzucało administracji spóźnioną reakcję zarówno podczas powodzi w Stroniu Śląskim, jak i na początku obecnego kryzysu ekologicznego?

To pytania, na które odpowiedzi oczekują dziś nie tylko mieszkańcy Doliny Bobru, ale cały Dolny Śląsk. Bo niezależnie od tego, czy mówimy o przerwanej zaporze, czy o katastrofie ekologicznej, wspólnym mianownikiem pozostaje odpowiedzialność państwowych instytucji za bezpieczeństwo ludzi i środowiska.

ZDJĘCIE: Wyborcza.pl archiwum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *