Lokalny Komitet Miejski PiS wprowadził dyscyplinę partyjną i oczekuje, że radni tej partii zagłosują przeciwko wotum zaufania oraz absolutorium dla prezydent miasta Beaty Moskal-Słaniewskiej, która stale podkreśla swoją lewicową przynależność partyjną.

Powód? Według posła Ireneusza Zyski współpraca PiS z prezydent Świdnicy zakończyła się po jej deklaracji dotyczącej transkrypcji zagranicznych małżeństw jednopłciowych. Teraz partia domaga się od swoich radnych jednoznacznego opowiedzenia się po jednej ze stron.

Problem w tym, że część świdnickich radnych PiS od miesięcy współpracuje z prezydent i nie zawsze podporządkowuje się decyzjom władz partii. Na spotkaniu, podczas którego przyjęto uchwałę nakazującą głosowanie przeciwko prezydent, pojawił się tylko jeden z sześciu radnych klubu PiS.

Poseł Zyska nie ukrywa, że złamanie dyscypliny może oznaczać konsekwencje, a nawet usunięcie z partii. Jak podkreśla, o sytuacji w Świdnicy informowane są najwyższe władze PiS, w tym Jarosław Kaczyński i Elżbieta Witek.

Decydująca sesja odbędzie się 26 czerwca. Jeśli zarówno radni PiS, jak i Koalicji Obywatelskiej zagłosują przeciwko, prezydent może nie otrzymać ani absolutorium, ani wotum zaufania. Ostateczny wynik zależeć będzie jednak od tego, czy wszyscy radni podporządkują się partyjnym poleceniom.

Krótko mówiąc: w Świdnicy trwa właśnie test, czy ważniejsza jest lojalność wobec partyjnej centrali, czy dotychczasowa współpraca w samorządzie z lewicową prezydentką.

Źródło: Świdnica24